„Piąta łódź” – Monika Kompaníková

Piąta łódź, Monika KompaníkováDzięki Książkowym Klimatom możemy poznawać powieści naszych niedalekich sąsiadów. Rzeczywistość opisana przez słowacką pisarkę, Monikę Kompaníkovą powinna nam być dosyć znana. Autorka w książce „Piąta łódź” porusza problemy o charakterze społecznym. Zobaczymy blokowiska, podmiejskie ogródki działkowe. Monika Kompaníková przede wszystkim ukazuje toksyczne relacje międzyludzkie, cierpienia ludzi pozbawionych miłości, także tych najmłodszych, którzy muszą przedwcześnie dojrzeć.

Dwunastoletnia Jarka potrafi radzić sobie sama. Nie ma zresztą zbyt wielkiego wyboru. Wprawdzie ma matkę, ale Lucia nie pozwala nawet używać takiego określenia. Córka mówi do niej po imieniu. Dziewczynka zdaje sobie sprawę, że przyszła na świat jako dziecko niechciane. Nikomu niepotrzebna, tuła się z matką z miejsca na miejsce, by wreszcie trafić do babki. Irena również nakazuje dziecku mówić do siebie po imieniu. Nie czuje się babcią, a Jarka obserwuje, jak wiele dzieli kolejne pokolenia kobiet.

Irena została porzucona przez męża, dlatego jej nadzieją była Lucia. Kiedy nastoletnia córka zaszła w ciążę, matka poczuła się zawiedziona. Uznała to za rodzaj zdrady. Lucia stała się tą, która przynosi wstyd. Matka odsuwa ją od siebie, dlatego Lucia co chwilę się przenosi. Ta trudna relacja między tymi dwiema kobietami obserwowana jest przez najmłodsze pokolenie. Lucia choć chce być inna niż jej matka, również nie potrafi nawiązać głębokiej relacji z córką. Dziewczynka nie czuje się kochana, doświadcza za to wiele cierpień.

Historię poznajemy z retrospekcji. Dorosła Jarka wspomina te chwile ze swojej przeszłości, które były dla niej najważniejsze. Na pierwszy rzut oka dzieciństwo wydawać się może sielanką. Zwłaszcza, gdy dziecko korzysta z uroków natury. Kiedy jednak wraca do domu, wszystko ulega zmianie. Zamiast przyjemnej przestrzeni, wkracza w strefę mroku. Do dusznego mieszkania, którego atmosfera powoduje, że dziewczynka czuje się jak ktoś złapany za gardło.

Domowe libacje, stale zmieniający się partnerzy matki, nie dają Jarce poczucia stabilizacji. Jedyne sielskie miejsce dwunastolatka odnajduje na działkach. Po śmierci babki okazuje się, że posiadała ona ogródek, do którego wnuczka będzie miała dostęp. Tam spróbuje zbudować dla siebie przystań. Oprócz tego przyjmie na swoje barki opiekę nad kilkumiesięcznymi bliźniętami oraz parę lat młodszym kolegą, tłamszonym przez rodziców. Wreszcie czuje się potrzebna i może przelać swoje uczucia na innych. W pewnym momencie sytuacja wymknie się Jarce spod kontroli.

Opowieść zbudowana została ze strzępów pamięci. Bohaterka wspomina wydarzenia sprzed lat, ale daje nam tę historię po kawałku. Niekiedy nie jesteśmy pewni, czy to co zapamiętała Jarka rzeczywiście się wydarzyło, czy tylko było wizją dziewczynki. Jednym z takich marzeń, jest sen o pięciu łodziach, który nie tyle stał się pretekstem do nadania książce tytułu, co objaśnia stan emocjonalny nastoletniej Jarki. Widzimy samotne dziecko pragnące miłości, a także posiadające wewnętrzną potrzebę kochania. Choć jej matka i babka nie potrafiły zbudować między sobą więzi, to Jarka pragnie bliskości. Wprawdzie nie otrzymuje jej od matki, ale dziewczynka przelewa tę potrzebę na innych.

Dzięki powieści „Piąta łódź” zaczniemy zastanawiać się nad tym, jak nieczułe mogą być relacje między rodzicami a dziećmi. Jarka żyje w dużym mieście, ale nikt nie zauważa jak bardzo jest samotna, czy zdana na samą siebie. Nastolatka szybko uczy się jak sobie poradzić w takiej sytuacji w jakiej się znajduje. Mimo braku bliskości postanawia się zbuntować i stworzyć własne miejsce, w którym będą obowiązywały jej prawa. Monika Kompaníková pisze o trudnych problemach, ale nie ma w tej książce dydaktyzmu, czy moralizatorstwa. Lektura skłania do zadawania pytań o charakterze społecznym. Przede wszystkim jednak jest to poruszająca historia o potrzebie miłości oraz poszukiwaniu przystani, czyli tytułowej łodzi.

  1. Oj, czytałem w tym roku bardzo mocną książką traktującą o toksycznych relacjach pomiędzy dziećmi a rodzicami – była to „Pępowina” pióra Majgull Axelsson. Ciekaw jestem, czy Monika Kompaníková równie bezkompromisowo podeszła do tego tematu.

    • Nie znam „Pępowiny”, ale zaintrygowałeś mnie tym tytułem. Natomiast, gdybym nie wiedziała, że autorka „Piątej łodzi” jest ze Słowacji, mogłabym uznać, że opisuje polskie realia.

    • Rzeczywiście nie jest to łatwa i przyjemna lektura. W „piątej łodzi” podobało mi się to, jak autorka budowała napięcie i w jaki sposób skomponowała tę opowieść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *