„Piotruś Pan” – James Matthew Barrie

Piotruś Pan, James Matthew BarrieJames Matthew Barrie ponoć zazdrościł dzieciom. Sam chciał być taki jak one. Czy właśnie z tego powodu stworzył nieśmiertelną postać Piotrusia Pana? Może też marzył o tym, by nigdy nie dorosnąć. Właściwie, kiedy zerkniemy na biografię Jamesa Barrie, niczemu nie będziemy się dziwić. Przedostatnie z dziewięciorga dzieci, które próbowało wyciągnąć matkę z depresji po tragicznej śmierci starszego brata, zakładając jego ubrania. Czy właśnie wtedy, kiedy James miał sześć lat i zdarzył się ów śmiertelny wypadek trzynastoletniego Davida na łyżwach – stał się dorosły? A może to David przez tę śmierć na zawsze został dzieckiem?

„Piotruś Pan” jest opowieścią, którą pozornie wszyscy znają. Tylko, czy historie z którymi mieliśmy do czynienia w dzieciństwie, mają coś wspólnego z pierwowzorem? Disnejowska animowana adaptacja sprawiła, że operujemy kliszami, ale czy źródło, jakim jest klasyczna historia napisana przez Jamesa Matthew Barrie, ma coś z nią wspólnego?

Gdyby streścić książkę „Piotruś Pan”, rzeczywiście, wiele postaci i wydarzeń, jest do kolejnych wersji podobna. Tyle, że pierwowzór ma w sobie sporo mroku oraz surowości. W przeciwieństwie do słodkich historii, które nieco łagodzą opowieść o Piotrusiu. Kiedy do domu rodziny Darling trafia tytułowy bohater, zabiera z sobą Wendy, jej młodszych braci Johna i Michaela do Nibylandii. Krainy marzeń, do miejsca gdzie spędza się czas na zabawie. Tyko, że nie do końca jest to rajska kraina. Na Piotrusia Pana czyha kapitan Hak. Nie można też zapomnieć o Czerwonoskórych, którzy teraz sprzyjają tytułowemu bohaterowi.

Wieczny chłopiec nie pamięta swojej matki. Uważa, że taki dziecięcy świat jest czymś, o czym marzą inni chłopcy. Dlatego Nibylandia jest krainą dla chłopców, natomiast Wendy ma pełnić rolę matki. Piotruś tęskni za opowieściami, które opowiadają wszystkie mamy. Dlatego lata pod okna zwykłych ludzi, by słuchać baśni. Teraz, kiedy zabrał do siebie Wendy, ona się opiekuje chłopcami, ale Piotruś jednego nie bierze pod uwagę że dzieci zaczną tęsknić za rodzinnym domem. Kiedy decydują się na powrót, Piotruś chce zostać. Zanim jednak to się stanie, chłopcy i Wendy wpadają w tarapaty. tytułowy bohater będzie miał jeszcze jedno zadanie – uratuje ich z rąk piratów.

Baśń Jamesa M. Barrie pokazuje wartość dzieciństwa. Tego beztroskiego czasu, kiedy nikt i nic się nie liczy oprócz samego dziecka. Autor podkreśla egoizm i bezduszność istot niedorosłych, ale pokazuje, że nic w tym złego. Przecież dzieci tak szybko staną się dorosłe, że warto im pozwalać na używanie wyobraźni. Właśnie ona jest w tej historii najważniejsza.

W Nibylandii dochodzi do zabójstw, okrutnych zachowań. Jednak głównym bohaterom nic złego się nie dzieje. Piotruś Pan jest przecież jak heros. Zawsze zwycięża, choć nie waha się być bezwzględnym – podobnie jak jego wróg – Hak. Przecież wyobraźnia pozwala postępować brawurowo, bo prawdziwe przygody tego właśnie wymagają. Nie zabraknie też dziecięcych emocji. Matthew Barrie stara się pokazać je z perspektywy dziecka.

Książka „Piotruś Pan” została przetłumaczona przez Andrzeja Polkowskiego. Nie wyczuwamy w warstwie językowej archaizmów, a to sprawia, że baśń staje się bliższa młodym odbiorcom. To nie znaczy, że język został potraktowany po macoszemu. Wręcz odwrotnie. Młody odbiorca przecież może mieć do czynienia z dobrze zbudowanymi zdaniami. Na uwagę zasługują ilustracje, umieszczone w książce. Klasyk, został ubrany w nowe szaty. Trzeba przyznać, że Quentin Gréban miał trudne zadanie. Wszyscy przecież mamy jeden obraz Piotrusia. Ilustrator nieco nawiązuje do tego, co jest nam bliskie, ale przede wszystkim tonuje kolory. Choć jest wiele barw, nie rażą, bo nie ma w nich ani krzty krzykliwości. Ważny jest nastrój, który wywołują. Z jednej strony niepokoją, ale też świetnie oddają uczucia postaci.

Moje dzieci przekonała ta historia. Domagały się przygód Piotrusia. I choć książka ma już ponad sto lat, warto po nią sięgnąć. „Piotruś Pan” to przecież taka historia, która podkreśla, że dzieciństwo jest bardzo ważne, więc młodzi odbiorcy po lekturze tej książki mogą odczuć wartość tej chwili. Nie patrzą z utęsknieniem na przyszłość, a doceniają czas obecny. No i wreszcie wyobraźnia zostaje wyzwolona. W tym wydaniu pod każdym względem: czy jeśli chodzi o tekst, czy warstwę graficzną. Piękna książka.Piotruś Pan, James Matthew Barrie

  1. Im dłużej się zastanawiam nad „Piotrusiem Panem” to tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że to książka co najmniej w takim samym stopniu dla dzieci jak i dla dorosłych.

    • Kiedy poznawałam tę historię jako dziecko, najważniejsza była przygoda. Teraz patrzyłam na „Piotrusia Pana” z zupełnie innej perspektywy, której wcześniej oczywiście nie byłam świadoma. Najbardziej zaskoczyło mnie, jak bardzo Barrie musiał zazdrościć dzieciństwa – dzieciom.

      • Elementu zazdrości nie dostrzegłem, za to zauważyłem niedwuznaczną sugestię, że mężczyźni w gruncie rzeczy to duzi chłopcy a dziewczynki to małe kobiety :-). Bardzo to seksistowskie! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *