Historie o piratach to idealna tematyka wakacyjna dla dzieciaków. Jeśli jeszcze do tego dołożymy zagadkę detektywistyczną, to mamy do czynienia z rozrywką, która trafi w gust wielu młodych odbiorców. Jørn Lier Horst doskonale zdaje sobie sprawę czego potrzebują dorośli, nastoletni i najmłodsi czytelnicy i pisze dla nich książki o charakterze kryminalnym. Teraz sięgnęliśmy po jedenasty tom z serii „Biuro Detektywistyczne nr 2”. Tak dla ścisłości tomów jest już dwanaście, choć „Operacja Złoto” nieco różni się od pozostałych części. Czytaj dalej
Archiwa tagu: piraci
„Jak wytresować smoka. Jak zostać piratem” – Cressida Cowell
Drugi tom z serii „Jak wytresować smoka” nosi tytuł „Jak zostać piratem”. Autorką jest Cressida Cowell, ale większość dzieciaków doskonale zna bohaterów tej historii za sprawą filmów o tym samym tytule oraz serialu „Jeźdźcy smoków”. Animowane produkcje nie są jednak wiernymi adaptacjami książek. Historie wymyślone przez Cressidę Cowell stały się inspiracją dla filmów. Dlatego sięgając po kolejne tomy „Jak wytresować smoka” trzeba się przygotować na to, że otrzymujemy zupełnie inną opowieść niż tę, którą znamy z kreskówek. Czytaj dalej
„Niania Mania i Piraciątko” – Isla Fisher
Isla Fisher jest autorką książki „Niania Mania i Piraciątko”. To druga część z serii o nietypowej opiekunce. Trudno żyć z maluchami, gdy samemu ma się kilka lat. Niemowlaki utrudniają zabawę, a na dodatek trzeba się nimi opiekować. Co zrobić, gdy do rodziny Guzików dołączy mała kuzynka? Niania Mania będzie wiedziała jak załatwić ten problem. Czytaj dalej
„To tylko pies?!” – Suzanne Selfors
Książki o poszukiwaczach skarbów mają już swoją tradycję. Nie brakuje powieści przygodowych, w których ten temat jest najważniejszy. A kiedy do tego dołożymy jeszcze jakiegoś włochatego pupila, sukces powieści wydaje się murowany. Sussanne Selfors poszła jeszcze krok dalej, obiecała dzieciom, że tytułowemu bohaterowi z powieści „To tylko pies?!”, nic się nie stanie. Nie zabraknie jednak niebezpiecznych i ekscytujących przygód. I tak jak czworonogowi nic nie grozi, to ludzie muszą się mieć na baczności. Powieść według autorki ma również bawić, więc wszystko co straszne zostanie natychmiast złagodzone. Czytaj dalej
„Piotruś Pan” – James Matthew Barrie
James Matthew Barrie ponoć zazdrościł dzieciom. Sam chciał być taki jak one. Czy właśnie z tego powodu stworzył nieśmiertelną postać Piotrusia Pana? Może też marzył o tym, by nigdy nie dorosnąć. Właściwie, kiedy zerkniemy na biografię Jamesa Barrie, niczemu nie będziemy się dziwić. Przedostatnie z dziewięciorga dzieci, które próbowało wyciągnąć matkę z depresji po tragicznej śmierci starszego brata, zakładając jego ubrania. Czy właśnie wtedy, kiedy James miał sześć lat i zdarzył się ów śmiertelny wypadek trzynastoletniego Davida na łyżwach – stał się dorosły? A może to David przez tę śmierć na zawsze został dzieckiem?
„Piotruś Pan” jest opowieścią, którą pozornie wszyscy znają. Tylko, czy historie z którymi mieliśmy do czynienia w dzieciństwie, mają coś wspólnego z pierwowzorem? Disnejowska animowana adaptacja sprawiła, że operujemy kliszami, ale czy źródło, jakim jest klasyczna historia napisana przez Jamesa Matthew Barrie, ma coś z nią wspólnego? Czytaj dalej
„Wyspa Skarbów” – Robert Louis Stevenson
Trudno dziś uwierzyć, że książka Roberta Louisa Stevensona została wydana w 1883 roku. Polscy czytelnicy mogli ją poznać już dziesięć lat później, tytuł przetłumaczono wtedy jako „Skarby na wyspie”. Najbardziej jednak popularna stała się za sprawą przekładu Józefa Birkenmajera sprzed drugiej wojny światowej. Wiele pokoleń w dzieciństwie odkrywało tę powieść i dało się porwać przygodom Jima Hawkinsa.
Obecnie Wydawnictwo Media Rodzina postanowiło wznowić „Wyspę Skarbów”, ale w nowym tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego. Całość wzbogaciły ilustracje słynnego Roberto Innocentiego. Szkoda, że tych rysunków nie pojawiło się więcej, gdyż dzieciom bardzo przypadły one do gustu. Taka klasyczna ilustracja działa na wyobraźnię, pozwala młodym czytelnikom lepiej przełożyć sobie słowo pisane na obraz.
Historię Jima Hawkinsa – chłopca, który przeżyje wiele przygód po odnalezieniu mapy skarbów – wciąż czyta się z wypiekami na twarzy. Kilkunastolatek będzie musiał stawić czoło wielu przeciwnościom losu, by osiągnąć cel. Okaże się jednak, że ważne jest coś zupełnie innego, niż dobra materialne. Mapa staje się pretekstem do wyruszenia w podróż i przeżycia niezwykłej przygody. Dzięki wyprawie na statku „Hispaniola” młody Jim przejdzie wiele prób, podczas których będzie musiał udowodnić swoją dojrzałość oraz inteligencję.
Stevenson w „Wyspie skarbów” stworzył pewnien archetyp pirata. Właśnie jemu zawdzięczamy znany nam powszechnie obraz człowieka z papugą na ramieniu, nie wylewającego trunku za kołnierz oraz przeklinającego po marynarsku. Kuternoga John Silver stał się inspiracją dla wielu twórców. Zresztą nie tylko artyści korzystają z tego wzorca – które dziecko choć raz nie chciało zostać piratem?
Historia, jako że powstała jeszcze w XIX wieku, jest nieco surowa w odbiorze. Robert Louis Stevenson opisuje sceny przemocy, walki na śmierć i życie, bunty oraz hulanki piratów. Dzisiaj nie obyłoby się bez krytyki za sporą ilość przelanej krwi. Jednak dzieciaki za sprawą „Wyspy skarbów” poznają czym jest prawdziwa przygoda. Świat piratów i walka ze złem to nadal pociągające motywy. Sama „Wyspa skarbów” nadal jest aktualna. Opowieść nie stała się archaiczna, bo marzenie o wielkiej przygodzie wciąż może być atrakcyjne.
Jim Hawkins uczy się podczas podróży odróżniać dobrych ludzi od złych. Musi też poradzić sobie w życiu, aby przetrwać. Jeśli okaże chwilę słabości, może stracić życie. Mimo wszystko nie zapomina o empatii, bo potrafi współczuć również negatywnym postaciom. Dzięki piratom, mapie skarbów, ciekawym bohaterom, podróży na statku, zaczynamy żyć tym cudownym klimatem. Przygoda nadal porywa, a młodzi odbiorcy poznają coś, co dziś jest mało eksponowane. Dla Jima Hawkinga ważny jest honor i przyjaźń.
Kiedy czytałam „Wyspę skarbów” swoim dzieciom, bałam się, że książka może do nich nie dotrzeć. A jednak historia Hawkinsa i piratów je zainteresowała. Nawet trudne określenia związane z żeglowaniem nie przeszkadzały im w odbiorze powieści, niemal nie zwracały na nie uwagi skupiając się na akcji. Dzieci nie widzą w tej powieści schematu, do końca są trzymane w niepewności. A to zachęca do zagłębiania się w tej historii. Zresztą samo obcowanie z tym wydaniem dostarcza wielu pozytywnych wrażeń. Piękne ilustracje, twarda oprawa i kredowy papier, sprawiają, że czytanie tej książki to czysta przyjemność.
Dziękujemy za książkę Wydawnictwu Media Rodzina.