„Podróże z owocem granatu” – Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor

Podróże z owocem granatu, Sue Monk Kidd, Ann Kidd TylorCzekam niecierpliwie na kolejne książki Sue Monk Kidd. A już jutro premierę będzie miał najnowszy tytuł tej pisarki, który powstał we współpracy z córką – Ann Kidd Taylor. Otrzymujemy pamiętnik pisany na dwa głosy. Zobaczymy jak na ten sam świat patrzą dwie kobiety – jedna zaczynająca dorosłą egzystencję i druga, wkraczająca  w etap, przez niektórych nazywany jesienią życia. Więzi pomiędzy matką i córką zmieniają się, ale mogą być silne przez cały czas. Tu zobaczymy takie relacje, które przypominają nam te łączące dwie znane greckie boginie.

Demeter i Kora – matka i córka. W mitologii greckiej trudno o lepszy przykład prawdziwej macierzyńskiej miłości oraz więzi rodzicielskiej z dzieckiem. W pewnym momencie córka dojrzewa i musi odejść. W micie zostaje porwana i poślubiona przez Hadesa. Zmienia nawet imię na Persefonę. Cierpiąca z tęsknoty matka doprowadza do tego, że Kora wraca, ale przez to, że w podziemnym świecie zjadła owoc granatu, musi wracać na kilka miesięcy do Hadesu.

Jak czuje się matka, kiedy widzi, że córka staje się dorosłą, niezależną osobą? Czy matka powinna pomagać dorosłemu już dziecku w podejmowaniu życiowych decyzji? A może raczej należy stać na uboczu i się nie wtrącać? Sue Monk Kidd podróżuje z córką do Grecji i jednocześnie próbuje zbliżyć się do swojej córki. Widzi, że Ann nie jest szczęśliwa, ale nie chce być nachalna. Obserwuje i czeka, aż córka się otworzy przed matką. Jednocześnie podczas wypraw Sue poszukuje pomysłu na powieść, bo właśnie przeżywa kryzys twórczy. A może wszystkiemu winny jest początek przekwitania?

Ann Kidd podczas podróży cierpi na depresję, ale nie potrafi na początku otworzyć się przed matką. Właśnie poznała czym jest zawód miłosny, a oprócz tego odrzucono jej podanie na studia podyplomowe. Zamiast cieszyć się życiem, jak typowa młoda kobieta, ona czuje się źle. Poznaje na czym polega gorycz porażki, a przez to cierpi. Nie wie też, jaką wybrać drogę na dalszą część życia, a niska samoocena przeszkadza w podjęciu decyzji.

Obie kobiety znajdują się na rozdrożu. Ich uczucia są pełne lęku i obaw przed tym, co przyniesie przyszłość. Podróże pomagają im zbliżyć się do siebie, zrozumieć własne uczucia i stworzyć relacje między sobą na nowo, ale już na innych prawach. Podczas wypraw piszą pamiętniki, w których opowiedzą o tym, co najbardziej intymne, ponieważ skupią się nie tylko na widokach, ale przede wszystkim na emocjach. Oprócz tego starają się otworzyć na drugą osobę i pogłębić wzajemne relacje.

W książce „Podróże z owocem granatu” nie zabraknie też zapisków o tym, jak powstawały dzieła Sue Monk Kidd. Dowiemy się na przykład co zainspirowało pisarkę do napisania „Sekretnego życia pszczół”. Widzimy jak ewoluuje sam pomysł, aż wreszcie rodzi się w tym kształcie, w jakim go znamy obecnie, a który potem okazuje się bestsellerem. Bardzo mi się podobały te fragmenty, w których mogłam zobaczyć, jak wygląda warsztat pracy Sue Monk Kidd. Ann również w pewnym momencie dojrzewa do tego, by stać się pisarką. Choć nie chce być porównywana z matką, znaleźć się w jej cieniu, to potrzeba pisania okazuje się silniejsza. Zresztą Sue wesprze córkę w tym wyborze, przystając również na pomysł napisania wspólnie pamiętników.

„Podróże z owocem granatu” są książką autobiograficzną, inną od tych które do tej pory napisała Sue Monk Kidd i to nie tylko dlatego, że pamiętniki zostały napisane przez dwie osoby. Właściwie każda kobieta może w niej odnaleźć siebie. Z jednej strony bowiem poznajemy opowieść córki, a z drugiej matki. Nie brakuje przemyśleń na temat macierzyństwa, czy dojrzewania. Najważniejsze, że poznamy emocje obu kobiet, a intymny obraz jaki powstaje, zmusza do refleksji nad własnym życiem.

    • „Podróże z owocem granatu” są inne niż pozostałe książki Sue Monk Kidd, ale dla mnie była to gratka literacka. Nie dość, że zobaczyłam relacje matki z córką, to jeszcze zobaczyłam, jak powstawało „Sekretne życie pszczół”.

  1. Ostatnie lektury, z którymi obcowałem także charakteryzowały się narracyjnym dwugłosem („Pożegnanie króla” czy „Nie mów noc”), tyle, że tam narrator pierwszoosobowy towarzyszył narracji trzecioosobowej – podoba mi się taka forma snucia opowieści. Zmienne punkty widzenia pomagają w szerszym kontekście spojrzeć na opisywane wydarzenia.

    Tematyka „Podróży z owocem granatu” również wydaje się bardzo interesująca – rola rodzica w życiu dojrzałego dziecka to zawsze aktualna sprawa. Bardzo kusząca wydaje się także możliwość podejrzenia, jak rodzą się poszczególne dzieła pisarki – ja zawsze lubię zaglądać do warsztatu danego artysty 🙂

    • Przyznam, że też zwracałam szczególną uwagę na to, jak rodziły się w głowie pisarki pomysły na powieść. A i chętnie przyglądałam się więziom pomiędzy matką i córką. Dzięki podziałowi na dwa głosy, można było się im przyjrzeć właśnie w szerszym kontekście.

  2. Hm, to ciekawe, jak każdy inaczej odbiera tę wspaniała książkę. Ty jesteś matką, więc zwróciłaś uwagę na aspekt, którego ja nie dojrzałam. Ja z kolei czytałam ją, gdy waliła mi się pewna ścieżka życiowa, gdy zwątpiłam w swoją indywidualność. I wtedy akcentowałam sobie w tej książce właśnie siłę jednostki.

    • Wiadomo, że aspekt matki był mi bliższy. Jednak dobrze, że każdy może coś w tej książce znaleźć dla siebie. Inna sprawa, że co do Ann Kidd Taylor było to moje pierwsze zetknięcie z jej proza, więc pewnie i dystans jest wtedy większy.

    • Tutaj z pewnością zwróciłabyś uwagę na proces powstawania książki – bo jest i o niemocy twórczej i o tym, jak się rodzą pomysły w głowie pisarki. 🙂

  3. Pingback: „Wakacje” – Grzegorz Uzdański | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *