Muzyczni idole nastolatków. Co się z nimi dzisiaj stało? Kiedyś uwielbiałam zespół Guns N’ Roses, słuchałam ich na okrągło, zdobywałam plakaty z niemieckich kolorowych pism, a potem z pierwszych magazynów muzycznych dla młodzieży wydawanych w Polsce. Natomiast moja świnka morska te postery namiętnie ogryzała – cóż to była za strata… Choć ich muzyka wciąż mi towarzyszyła, to o zespole praktycznie zapomniałam. Kiedy w mediach pojawia się Axl Rose, w niczym nie przypomina tego charyzmatycznego młodzieńca ze wspaniałym głosem. A co z pozostałymi członkami Guns N’ Roses? Dzięki wydanej jakiś czas temu autobiografii Duffa McKagana pt. „Sex, drugs & rock n’roll… i inne kłamstwa”, mogłam poznać historię basisty zespołu.
Książkę otwiera opis urodzin trzynastoletniej córki Duffa. Nastolatka wyraża życzenie, żeby rodzice nie brali udziału w imprezie dla kolegów, bo to w pewnym wieku jest wstyd i obciach. Jednak tata przez przypadek przyłapuje jakąś parę dzieciaków na… całowaniu. Nie biorą narkotyków, nie piją alkoholu, nie kradną. Te niewinne pocałunki przypomniały McKaganowi, czego on sam zdążył doświadczyć będąc w ich wieku. Wszystkich tych zakazanych rzeczy, które wymieniłam przed chwilą oraz zdążył złapać chorobę weneryczną – po pierwszym razie ze starszą koleżanką (swoją drogą rodzice nastolatków po tej lekturze mogą z przerażenia posiwieć).
Jak to się stało, że Duff McKagan został muzykiem i dotarł na sam szczyt? Na sukces trzeba ciężko pracować, nie wystarczy talent muzyczny, choć szczęście też się przyda. Przyszły basista Gunsów początkowo nawet nie miał odwagi marzyć, że będzie się utrzymywał z muzyki. Urodził się w 1964 roku jako ósme dziecko w rodzinie i otrzymał na imię Michael, ale nikt tak go nie nazywał. Dwudziestoletni Duff postanawia opuścić Seattle, by zająć się muzyką. Odpowiada na ogłoszenie tajemniczego Slasha i tak się zaczyna prawdziwa kariera. Za chwilę zespół Guns N’ Roses osiągnie wielki sukces. Zanim jednak to nastąpi, muzycy będą wiedli życie na skraju ubóstwa. Na tyle są jednak zdeterminowani, że nie załamuje ich garstka fanów na koncertach.
Los Angeles jest miastem wielkich możliwości, ale też pokus i rock and rolla. To właśnie tu rozpoczyna się era Guns N’Roses. Kiedy zespół osiąga sławę, okazuje się, że kumple oddalają się od siebie. Nie są też odporni na używki. Duff korzysta z uroków sławy, ale powoli i konsekwentnie stacza się na samo dno. Narkotyki, alkohol, kobiety – wszystkiego ma w nadmiarze. Związane z tym są nieudane małżeństwa, konflikty w zespole, ale też coś więcej. Nałogi zbierają śmiertelne żniwo, a do tego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zaczyna się epidemia AIDS. Jednak McKagan nie ma świadomości tego, co się z nim dzieje, bo jego droga wiedzie ku samounicestwieniu. Nie pamięta nawet niektórych zdarzeń z przeszłości – o tym, że koncertował w Czechach dowiaduje się z pieczątki w paszporcie.
Dopiero, kiedy pada mu trzustka, dosłownie pęka z przepicia, zaczyna brać się za siebie. Zamienia używki na sport i jak zawsze działa najlepiej jak potrafi, ale tym razem wyczynowo jeżdżąc na rowerze. Organizm stopniowo dochodzi do siebie pod względem fizycznym, a Duff postanawia nadrobić inne zaległości. Pasjonuje go literatura, uzupełnia braki w wykształceniu, wreszcie pojawia się stabilizacja rodzinna.
Po książkę „Sex, drugs & rock n’roll… i inne kłamstwa” sięgnęłam, by zobaczyć swoich ulubionych muzyków z młodzieńczych lat. Okazało się, że otrzymałam ciekawą perspektywę. Poznałam zespół od wewnątrz (z punktu widzenia basisty), jak funkcjonował i tworzył, ale otrzymałam coś jeszcze. Bo przecież Duff McKagan, to nie tylko Guns N’Roses, ale również wiele innych projektów muzycznych, w tym Velvet Revolver. Przy okazji poznajemy nietuzinkową postać, która udowadnia, że zawsze możliwe jest odbicie się od dna, ale trzeba tego chcieć. Nie brakuje McKaganowi dystansu do samego siebie, raczej nie próbuje się wybielać. Jeśli chodzi o działanie zespołu, również skupia się na faktach, a jeśli ocenia, to sam siebie. Apodyktyczny Axl jest dla czytelnika postacią tajemniczą, nie rozumiemy dlaczego spóźniał się wiele godzin na koncerty, ale Duff wyraża się o nim z sympatią.
Mity i legendy nie mają wiele wspólnego z prawdą. Zwłaszcza jeśli chodzi o bożyszczy tłumów, bo okazuje się, że sława niekiedy przynosi więcej złego niż dobrego. Duff McKagan opowiada swoją historię szczerze oraz ze sporym dystansem do samego siebie. By nie zanudzać czytelnika opowiada niechronologicznie, więc sami musimy ułożyć sobie opowieść w całość. Autor wiele widział, a jeszcze więcej doświadczył z własnej woli i miało to pewne konsekwencje. Jakie? Dowiemy się z tej rozliczeniowej autobiografii.
Guns N’ Roses to jedna z tych kapeli, którą można traktować jako ponadczasową i łączącą pokolenia – niezależnie od tego, ile człowiek ma lat, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że słyszał on przynajmniej jedną piosenkę tego zespołu. Ja też z chęcią dowiedziałbym się czegoś więcej na temat tej kapeli 🙂
A początkowo wydawało się że to muzyka nastolatków, ale przecież dobrze się ich słucha do dziś – muzyka w ogóle się nie zestarzała. Szkoda, że tak mało nagrali, bo chciałoby się, żeby stworzyli razem co najmniej tyle, co supergrupy typu Stonsi. 🙂