„Wakacje” – Grzegorz Uzdański

Wakacje, Grzegorz UzdańskiKsiążka „Wakacje” jest debiutem powieściowym Grzegorza Uzdańskiego. Wydana została w serii „Archipelagi” przez W.A.B. Autor znany jest z tego, że założył profil „Nowe wiersze sławnych poetów” na Facebooku, gdzie publikuje pastisze wierszy cenionych poetów. Oprócz tego jest doktorem filozofii, nauczycielem w gimnazjum, śpiewa i pisze teksty w zespole Ryby. Dokąd zabierze nas jego powieść „Wakacje”?

Marta i jej córka Justyny wybierają się do gospodarstwa agroturystycznego na Kujawach. Tutaj mają odpocząć, zbliżyć się do siebie i odkryć swoje korzenie. Spróbują dowiedzieć się, kim była babka Justyny. Wiadomo, że jej nazwisko było pochodzenia niemieckiego, ale dlaczego kobieta nigdy nie mówiła o swojej przeszłości? Co takiego wydarzyło się w czasie wojny, albo krótko po niej, że postanowiła pozostawić tę historię za sobą? Czego dowiedzą się kobiety?

Matka i córka podróżują pociągiem. Jedna z nich zapomniała kanapek, wiec postanawiają zjeść coś w Warsie. Decydują się na piadę i próbują się porozumieć. Nie za bardzo im ta rozmowa wychodzi. Wspólny wyjazd ma je zbliżyć, sprawić, że znajdą wspólny język. Nic z tego. Brakuje między nimi jakiejkolwiek bliskości. Są jedynie pretensje i wyrzuty, wciąż mamy wrażenie, że zaraz wybuchną. Pretekstem do kłótni może być każda drobnostka.

Kiedy dotrą na miejsce, ich poszukiwania spotykają się ze słowami krytyki ze strony mieszkańców wsi. Czego obawiają się ci ludzie? Dlaczego pytają o cel podróży Marty i Justyny? Może mają coś do ukrycia? Poszukiwanie grobów, rodzinnego domu spotyka się z oporem miejscowych, a bohaterki nie otrzymują żadnych konkretnych odpowiedzi. Ludzie tu mieszkający czują lęk przed obcymi – bo może ktoś zechce zabrać im to, co posiadają. Po grobach zostały jedynie ruiny. Okaże się, że o przeszłości dowiedzą się niewiele. Nie będzie im łatwo zbliżyć się choćby odrobinę do wydarzeń z przeszłości. Ta jest wciąż na tyle trudna i bolesna, że panuje zmowa milczenia, nawet jeśli dawno już odeszli ci, którzy uczestniczyli w tych zdarzeniach. Kobiety spotkają się natomiast ze współczesnym obliczem antysemityzmu, który – jak się okazuje – wciąż tak głęboko tkwi w mentalności wielu ludzi.

W „Wakacjach” mamy do czynienia ze strumieniem świadomości. Nie ma tu opisów przyrody, typowej narracji, a jedynie zapisy myśli głównych bohaterek i dialogi. Marta stara się przełamać dystans, który odgradza ją od córki, ale jej się to nie udaje. Ma oczekiwania, liczy na wnuki, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że raczej są to pobożne życzenia. Mimo to trzyma się tego stereotypowego modelu tradycyjnej rodziny, nawet jeśli on nie zawsze się sprawdza. Z kolei w umyśle Justyny panuje jeden wielki chaos. Podczas wakacji została odcięta od Internetu, więc czuje się sfrustrowana, bo w pewnym sensie jest od niego uzależniona.

Podczas urlopu bohaterek nic się nie dzieje. Wbrew ich oczekiwaniom, nie następuje ani żadne wielkie odkrycie, ani przemiana. Jednak dzięki tej książce mamy okazję poznać, co dzieje się w umysłach matki i córki. Jakiś czas temu czytałam „Podróże z owocem granatu”, gdzie te relacje zostały przedstawione zupełnie inaczej. W „Wakacjach” pokazano kobiety, które oddaliły się od siebie na tyle daleko, że mimo więzów krwi, stały się sobie zupełnie obce.  Do tego ich stan emocjonalny trudno nazwać stabilnym. Zostały im tylko żale, pretensje i wciąż rozdrapywane rany.

Powieść Grzegorza Uzdańskiego stanowi również pewnego rodzaju grę literacką, ponieważ autor odwołuje się do wielu znanych tekstów. Znajdziemy tu odniesienia do Norwida, Słowackiego, Virginii Woolf, Eliota, ale też Niziurskiego, czy nawiązania do utworów muzycznych, choćby do piosenki „Barbie Girl” zespołu Aqua. Kultura ściera się z popkulturą, matka z córką. Wygranych nie będzie, za to otrzymamy ciekawy obraz współczesnej rzeczywistości. Nie okaże się pozytywny, ponieważ po lekturze nasuwają się raczej smutne refleksje. Bohaterki nie wzbudzają naszej sympatii, ale takie trudne relacje rodzinne nie są dla nikogo niczym nowym – pierwsze konflikty rodzą się przecież w ogniskach domowych. Pytanie brzmi tylko, czy nie doprowadzą one w końcu do zerwania więzi?

  1. O samym autorze czytałem i słyszałem całkiem sporo, dlatego kiedy dowiedziałem się o wydaniu powieści „Wakacje”, utwór od razu przykuł moją uwagę. Niestety nie miałem okazji nabyć tego dzieła, ale cieszę się, że umożliwiłaś mi pobieżne zapoznanie się z nim. Na podstawie Twojego tekstu książka jawi się jako interesująca pozycja – bardzo lubię, kiedy autor prowadzi literacką grę z czytelnikiem. Z chęcią podejmę rękawicę rzuconą przez pana Grzegorza 🙂

    • Słyszałam fragmenty tej prozy w radio, dlatego mnie tak zaintrygowała. Sama wcześniej nie miałam do czynienia z poetycko-pastiszową twórczością Grzegorza Uzdańskiego. 🙂

  2. Byłam a spotkaniu z autorem, który czytał swoje pastisze.Człek całkiem przyjemny w obyciu. Książki recenzowanej przez Ciebie nie znam, ale chyba po nią na razie nie sięgnę.

    • Mnie przyciągnęły strumienie świadomości głównych bohaterek. Okazało się, że Grzegorz Uzdański ma dar zapisywania żywej mowy – bo chwilami sama się czułam, jakbym podsłuchiwała obie bohaterki, a nie czytała powieść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *