European Press Prize. Taką nagrodę otrzymała niedawno Justyna Kopińska za reportaż, który przeczytać można w jej książce „Polska odwraca oczy”. To międzynarodowe, prestiżowe wyróżnienie nazywane jest „europejskim Pulitzerem”. Nagrodzony tekst „Oddział chorych ze strachu” dotyczy sprawy, która rozgrywała się w starogardzkim szpitalu psychiatrycznym (w mojej okolicy). Justyna Kopińska, dziennikarka pracująca dla Gazety Wyborczej, była wielokrotnie nagradzana i wyróżniana za swoje reportaże. Została laureatką nagrody dziennikarskiej Amnesty International, otrzymała wyróżnienie im. Andrzeja Woyciechowskiego, a oprócz tego została finalistką nagród: im. Teresy Torańskiej w kategorii „Najlepszy materiał dziennikarski roku” oraz Grand Press i Mediatorów.
Książka „Polska odwraca oczy” jest zbiorem reportaży, które w większości były publikowane. Jednak pierwszy z nich, „Spokojny sen Anny”, po raz pierwszy ujrzał światło dzienne. Porażającą czytelnikiem opowieść snuje żona Mariusza Trynkiewicza. Kolejny reportaż pt. „Oddział chorych ze strachu” dotyczy sprawy znęcania się nad dziećmi, pacjentami Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. Oprawcą okazała się ordynator oddziału nr XXIII. Opisy kar, które stosowała pani doktor, wydają się być powtórzeniem tych, które stosowali naziści, a znanych mi z książki „Wybrańcy” S. Sem-Sandberga.
Jednym z najgłośniejszych reportaży Justyny Kopińskiej jest „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”. Jednak temat nie do końca został zamknięty, o czym dowiadujemy się z „Grzechu śmiertelnego”, gdzie ujawnione zostaje jakie okrucieństwa gotowano dzieciom w ośrodku wychowawczym sióstr boromeuszek. Siostry zakonne pokazały swoim wychowankom, co to znaczy prawdziwe piekło.
Dziennikarka przygląda się ludziom żyjącym w takich miejscach, do których zwykły człowiek nie dotrze. Pyta policjantów o ich pracę, wskazując, że dla wielu z nich ważniejsze są statystyki niż człowiek. Pokazuje więzienia, gdzie dzieje się wiele kontrowersyjnych spraw. Kiedy wielokrotnego mordercę się wypuszcza, albo za gwałt winnych skazuje się w zawieszeniu. Ofiara przemocy seksualnej przez zły system i ludzi, którzy są pozbawieni empatii, musi wielokrotnie opowiadać o swoich przeżyciach i jest traktowana tak, jakby sama była sobie winna.
W książce nie brakuje opowieści o tym, jakie zło zostało wyrządzone człowiekowi. Widzimy system, który działa źle, ponieważ nie zauważa istnienia ludzki. Natomiast Justyna Kopińska zatrzymuje się przed każdą z takich jednostek i otwiera nam oczy na krzywdy, które tej osobie wyrządzono. Jak to możliwe, że w instytucjach zamkniętych dzieje się tyle zła? Dlaczego do ręki dostaje broń strażnik więzienny, o którym wiadomo, że znęca się nad żoną i jest niestabilny psychicznie? Kto jest temu winny?
Autorka pokazuje, że w momencie, w którym system przestaje widzieć w nas jednostki, zaczyna się obojętność. Do tego dochodzi przyzwolenie społeczne, owo tytułowe „zamykanie oczu”. Bo przecież ofiara sama jest sobie winna, że ją zgwałcono, albo nie chcemy widzieć tego, że ktoś wyrządza drugiemu człowiekowi krzywdę. Tak jest wygodnie, bo lepiej się nie mieszać. Natomiast Justyna Kopińska ma odwagę, by precyzyjnie, krok po kroku, odsłaniać przed nami biedę, wady sytemu, przemoc.
Warto zwrócić uwagę na język, którym posługuje się dziennikarka śledcza. Nie ma w tych tekstach żadnych zbędnych słów. Otrzymujemy esencję, która poruszy każdego. Skrzywdzony i poniżony człowiek otrzymuje głos, nawet jeśli sam już nie może się obronić. Jury, które przyznało autorce „europejskiego Pulitzera” podkreślało „mistrzostwo w użyciu słowa” oraz „uniwersalność reportażu”, który „jest gotowym scenariuszem filmowym”. Z pewnością zbiór reportaży „Polska odwraca oczy” zmusi nas do przemyślenia pewnych niewygodnych spraw.
Jakiś czas temu mignęła mi okładka tej książki, ale nie sądziłem, że ukryta w niej treść jest aż tak interesująca. Napisane dobrego reportażu, przynajmniej w moim mniemaniu, to niełatwa sztuka. Twórca nie powinien zbytnio eksponować własnych przekonań, należy umieć dotrzeć do danego człowieka, skłonić go do otwarcia się, nierzadko dochodzi do wymiatania brudów z cudzej duszy. Pozycja kusi mnie przede wszystkim z racji faktu, że opisywane są historie z Polski – nasz kraj pełen jest patologii i dziwactw, na które jednak zbyt często przymyka się oko, udając, że wszystko jest w porządku.
Podczas lektury „Polska odwraca oczy” wnioski trzeba wyciągnąć samemu. Autorka nie eksponuje siebie, nie wyraża własnej opinii, choć łatwo się domyślić, że staje po stronie słabszych i skrzywdzonych.
Wygląda na to, że w telegraficznym skrócie można ją chyba określić, jako książkę o „polskim piekiełku”. Hm?
O tym piekiełku, którego nie chcemy zauważać, bo odwracamy przed nim oczy.
Same dobre opinie czytam na jej temat. Tę książkę polecała też prokurator Małgorzata Ronc, a to sprawiło, że jeszcze bardziej jestem jej ciekawa.
Nie znam się na kwestiach prawnych, ale pod względem literackim również są warte uwagi.
Czy ta książka coś zmienia? Tak się zastanawiam… Jest to książka potrzebna, bez dwóch zdań, i oby więcej takich publikacji, które obnażają bezlitosny system, wydawano więcej.
Książka nie zmieni ludzi, ale część z tych reportaży ujawnia słabości systemu, a co za tym idzie przyczynia się do dyskusji na dany temat. Jeśli chodzi o konkrety, to siostra Bernadetta w miesiąc po opublikowaniu reportażu, znalazła się w więzieniu.
Na całe szczęście nie wszyscy oczy odwracają i są takie książki, które każą spojrzeć w te miejsca szarości albo i mroku pełne. Tylko problem w tym, że Ci, którzy rzeczywiście wzrok odwracają, nie zwrócą go w stronę tej książki. Ale to uwaga na marginesie niejako i książce honoru nie ujmuje.
Nie ma co się oszukiwać, że teksty dotrą do każdego. Jednak po medialnym szumie, kiedy w tabloidach głośne sprawy przycichają i szybko zostają zapomniane, te reportaże dają lepszy obraz sprawy. Bo w książce nie chodzi o głośne nagłówki, ale o to, by przyjrzeć się problemowi.
Myślę, że takie książki i zwracanie uwagi społeczeństwa na wszelkie patologie jest konieczne, bo niejednokrotnie ludzka tragedia bierze swój początek od obojętności i znieczulicy. Wielkie brawa dla autorki za odwagę w obnażaniu tabu.
Też tak uważam. Trzeba mieć sporo odwagi, ale widać, że Justynie Kopińskiej jej nie brakuje.