Kiedy byłam nastolatką, w pewnym momencie zaczęłam samodzielne poszukiwania odpowiednich dla siebie książek. Powieści dziecięce odeszły do lamusa. Przeszłam chyba wszystkie działy literackie, jakie znalazłam w bibliotece. Nie pominęłam powieści Marii Rodziewiczówny. Właśnie skończył się PRL i na rynku nastąpił wsyp zupełnie innych książek, niż do tej pory. Również powieści Rodziewiczówny były wznawiane, ale szybko zauważyłam, że tego typu literatura traktowana był trochę po macoszemu. Stawiano ją między klasyką a romansami. Wtedy jednak nawet nie zastanawiałam się, kim była autorka „Lata leśnych ludzi”. Teraz mogę jednak dowiedzieć się więcej o tej pisarce, gdyż niedawno została wydana biografia „Rodziewicz-ówna. Gorąca dusza” Emilii Padoł.
Warto zwrócić uwagę na dwa istotne wydarzenia, które rozpoczynają i kończą życie Marii Rodziewiczówny. Chodzi o dwa powstania. Jedno to styczniowe, a drugie warszawskie. Maria rodzi się w trakcie pierwszego, a na jej kres życia wpłynie powstanie warszawskie. Autorka zauważa, że ta klamra jednak nie jest taka zupełna, ale ma znaczenie, również symboliczne. Kiedy przyszła pisarka przychodzi na świat, nie może przebywać z rodzicami. Oni są na zesłaniu, a mała Maria mieszka u dziadków, ci jednak wkrótce umierają. Dziewczynką zajmie się Maria Skirmunttowa, przyjaciółka i daleka krewna matki. Maria wychowuje się na Kresach w duchu patriotycznym, ogląda świat pełen sprzeczności. Widzi biedę i nędzę, ale też ludzi różnych narodowości mieszkających obok siebie.
Rodzice po powrocie radzą sobie całkiem dobrze. Maria pobiera nauki, wkrótce jednak po śmierci ojca sama zarządza rodzinnym majątkiem w Hruszczowej. Wprawdzie wtedy to mężczyźni mieli takie zadania, ale właśnie wtedy Maria przyjmuje tę męską rolę. Zamienia nawet strój i uczesanie. Wygląda jak mężczyzna, nigdy też nie wyjdzie za mąż i nie urodzi dzieci. Ciężko pracuje, ale też zaczyna się jej przygoda z pisaniem. W 1888 debiutuje pod pseudonimem. Jej talent szybko zostaje dostrzeżony. Książki, które napisze Rodziewiczówna, staną się niezwykle popularne. Wielu współczesnych Marii będzie tę twórczość wyśmiewało, ale pisarka się nie zrazi. Będzie tworzyła dalej.
Emilia Padoł pisząc o Rodziewicz, nie miała łatwego zadania. Bohaterka książki nie wpisywała się w żaden schemat epoki, w której żyła. Trudno zatem powiedzieć, jakie dokładnie relacje łączyły ją z Heleną Weychert i Jadwigą Skirmuntt. Z tymi dwiema kobietami dzieliła życie. Choć Rodziewiczówna szokowała swoich współczesnych, w swojej okolicy była szanowana. Wygląd Marii mógłby sugerować, że mamy do czynienia z osobą nowoczesną, a jednak Emilia Padoł pokazuje pisarkę, jako kogoś o poglądach konserwatywnych, antysemickich. Jej sympatie polityczne także mogłyby nas zaskoczyć. Jednocześnie twórczość Marii dawała i ludziom wiele radości. Książki, które pisała „ku pokrzepieniu serc” działały na Polaków jeszcze wiele lat po śmierci autorki „Dewajtisa”
Dzięki biografii „Rodziewicz-ówna. Gorąca dusza” Emilii Padoł, widzimy jak złożoną postacią była bohaterka tej książki. By o niej opowiedzieć potrzebne było rozbudowane tło. Tego tu nie zabrakło. Autorka wydobywa z odmętów przeszłości postać, która do tej pory wydawała się tekturowa, a podczas lektury „Rodziewicz-ówna” nagle stała się żywa i kolorowa. Emilia Padoł nie poszła na łatwiznę, nie dała prostych odpowiedzi tam, gdzie nie można ich łatwo znaleźć. Wszystko to pokazuje, z jak skomplikowanym „obiektem badań” miała do czynienia. Choć Marii Rodziewicz zarzucano schematyzm w kreowaniu historii i postaci, sama nijak się w żaden z nich nie wpisywała. Emilia Padoł nie wybiela pisarki, pisze również o jej negatywnych cechach. Widzimy osobę, która z jednej strony wyprzedzała epokę, a z drugiej była reliktem przeszłości.