Przez jakiś czas Anna Kańtoch kojarzyła mi się z fantastyką. W tym roku jednak poznałam głośne kryminały tej autorki i już wiem, że pisarka potrafi tworzyć tak, by wykraczać poza utarte szlaki i tematy. Tym razem Anna Kańtoch postanowiła sprawdzić się w roli autorki thrillera psychologicznego. Do tego gatunku można zaliczyć bowiem jej najnowszą powieść pt. „Samotnia”. O czym jest ta historia?
Głównym bohaterem powieści jest Leon Cichy, autor poczytnych kryminałów. Mężczyzna w wyniku wypadku stracił wzrok i jego dotychczasowy tryb życia uległ całkowitemu rozpadowi. Stabilizacja życiowa jednak już wcześniej mocno się zachwiała. Leonowi rozpadło się pierwsze małżeństwo, ale postanowił korzystać z życia, a nie popadać w marazm. Pewnego dnia wyjeżdża spontanicznie do Włoch. Tam spotyka młodą i piękną Julię. Para bierze szybki ślub. Zakochani nie zdążą w pełni nacieszyć się swoim szczęściem, gdyż zaraz po powrocie do kraju Leon ulega wypadkowi, w wyniku którego traci wzrok.
Pisarz próbuje się odnaleźć w świecie bez zmysłu wzroku. Oglądamy jakie to trudne. Nie sposób samemu funkcjonować, potrzebna jest stała opieka. Julia okazuje się niezwykle opiekuńcza. Zachowuje się jednak jak świetna pielęgniarka, a nie świeżo poślubiona żona. Leon zaczyna podejrzewać, że ma do czynienia z podstawioną osobą, a nie z ukochaną. Zastanawiamy się podczas lektury, czy mężczyzna popada w paranoję, czy jego przypuszczenia są uzasadnione. Po powrocie ze szpitala nie wszystko według Cichego jest takie, jak było do czasu przed wypadkiem.
Aby nie oszaleć, Leon Cichy nagrywa coś w rodzaju pamiętnika. Książka właśnie w taki sposób została pomyślana, żeby czytelnik miał wrażenie, iż poznaje zapiski, które zostały wypowiedziane na głos. Narracja jakby pochodziła z nagrania nadaje historii intrygującą nutę. Opowieść nabiera odmiennego, mówionego charakteru. Podczas lektury czujemy się, jak byśmy sami odtwarzali te nagrania dźwiękowe. To wszystko budzi ciekawość i emocje. Chcemy wiedzieć dokąd nas ta opowieść prowadzi oraz co będzie w następnym nagraniu.
Leon Cichy zmaga się ze swoją nabytą niepełnosprawnością. Uczy się funkcjonować, chwilami jednak ma wrażenie, że nie podoła. Odkrywamy, jakie problemy stają przed niewidomymi ludźmi, co pozwala lepiej zrozumieć sytuację ludzi pozbawionych nagle wzroku. Tymczasem Leon Cichy mieszka w miejscu oddalonym od wielkich miast. W tytułowej Samotni, z daleka od ludzi, niewidoma osoba nie ma łatwo. Zwłaszcza, gdy zaczyna podejrzewać, że coś wokół niej dzieje się mocno nie tak, jak powinno. Główny bohater postanawia poszukać odpowiedzi na swoje pytania. Tych jednak przybywa, im bardziej bohater zagłębia się w tajemnicę.
Anna Kańtoch w powieści „Samotnia” daje czytelnikom ciekawą postać. Leon Cichy może nie jest kimś, kogo da się polubić od pierwszych stron książki. Zagłębiając się w lekturze poznajemy złożoną postać. Człowieka, który z jakiegoś powodu wiele stracił. Czy rzeczywiście ktoś chce zagrozić jego życiu? Komu Cichy może zaufać? A może te wszystkie lęki są podszeptami mózgu, który uległ wypadkowi? Podobny motyw utraty wzroku pojawia się w powieści „Ciemność” Jozefa Kariki. Obie historie łączy też poczucie zagrożenia i napięcia, które narasta w miarę poznawania fabuły. Jednak powieść Kariki jest horrorem, natomiast Anna Kańtoch napisała thriller psychologiczny, więc opowieść o Leonie Cichym zmierza w nieco innym kierunku.
Po bestsellerowych historiach o Krystynie Lesińskiej, nie sposób oprzeć się o porównywanie „Samotni” do „Wiosny zaginionych”, „Lata utraconych” i „Jesieni zapomnianych”. Tak naprawdę są to jednak zupełnie inne historie. W najnowszej książce pisarka skupia się na zamkniętym świecie, tytułowej samotni. Jest to jednocześnie rzeczywiste miejsce, jak i metaforyczne, zamknięte w głowie bohatera. Odcięcie od świata następuje po utracie wzroku, a zagadka, którą bohater stara się rozwiązać, daje mu zarówno szansę na wydobycie się z tej rzeczywistości, choć dopóki nie dotrzemy do ostatnich stron powieści, nie wiemy, czy głównej postaci uda się tego dokonać.