„Śmierć frajerom” – Grzegorz Kalinowski

Śmierć frajerom, Grzegorz KalinowskiO współczesnej Warszawie napisano już wiele. Ale jakie było to miasto i ludzie tu żyjący sto lat temu? Sięgnąć możemy po literaturę międzywojenną, która wprowadzi nas w klimat. Jeśli jednak chcielibyśmy zobaczyć stolicę opisaną przez współcześnie żyjącego pisarza, można wybrać powieść Grzegorza Kalinowskiego, „Śmierć frajerom”. Przeniesie nas ona do pierwszego ćwierćwiecza XX wieku i niezwykle barwnego miejsca. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z  powieścią  łotrzykowską oraz przygodowo-sensacyjną w połączeniu z kryminałem miejskim z elementami thrillera? A może otrzymujemy coś zupełnie innego?

Główny bohater książki Grzegorza Kalinowskiego urodził się na początku XX wieku. Kiedy wybucha pierwsza wojna światowa, Henryk Wcisło ma zaledwie dziesięć lat. Syn zwykłego robotnika obserwuje jak zmienia się otaczający go świat. Warszawa rozwija się niezwykle dynamicznie i trzeba wielkiego sprytu, żeby sobie tu radzić. A tego nie brakuje młodemu bohaterowi. Wprawdzie z nauką nie zawsze Wciśle po drodze, nie przez brak inteligencji, a przez zawirowania historyczne. Sprytu mu nie brakuje, ale otrzymuje również wsparcie od inżyniera Beniowskiego, który wprowadza chłopca w niezwykły świat literatury.

Heniek angażuje się w wojnę polsko-bolszewicką, uczestniczy w III Powstaniu Śląskim. Trochę musi nagiąć swoje dane, bo jest za młody na wojsko, ale w Warszawie nietrudno znaleźć osobę, która sfałszuje mu dokumenty. Chłopak angażuje się też w sprawy polityczne, jest zwolennikiem PPS-u, ale szybko na jaw wychodzi jego inny talent. Chłopak zostaje kasiarzem, współpracuje z samym słynnym Szpicbródką. Czy można pogodzić bycie patriotą z zawodem włamywacza? Okazuje się, że tak.

Powieść Grzegorza Kalinowskiego zabiera czytelników do niezwykle barwnego świata robotników, agentów wywiadu, włamywaczy, bywalców kabaretów i kawiarni. Podczas lektury przygód nie brakuje. Autor wspomniał, że chciał stworzyć dorosłą wersję Tomka Wilmowskiego, Marka Piegusa, czy Cegiełki. Będą tu wydarzenia o charakterze kryminalnym, ale też bohaterowie są świadkami wydarzeń historycznych. Poznamy cały korowód postaci fikcyjnych, a w rolach drugoplanowych i epizodycznych zobaczymy postacie, które istniały naprawdę. Pojawi się choćby Władysław Broniewski, czy Stanisław Ignacy Witkiewicz, ale też postać ze świata przestępczego – przywoływany wcześniej Szpicbródka.

Autor tak splata ze sobą wydarzenia, że z zainteresowaniem przyglądać się im będą miłośnicy historii oraz ci, którzy lubią styl znany choćby z filmu „Vabank”. Żeby było bardziej wiarygodnie, autor posługuje się stylizacją językową. Bohaterowie z ferajny Heńka mówią przedwojenną gwarą warszawską. Dzięki temu poznajemy klimat, jaki panował w stolicy w dwudziestoleciu wojennym. Mamy okazję przyglądać się miastu z perspektywy niższych warstw społecznych, ponieważ Henryk Wcisło pochodzi z rodziny robotniczej i musi sobie poradzić w tej miejskiej dżungli. Potem jako włamywacz zacznie bywać w miejscach takich jak knajpy i kabarety. Poznamy dzięki temu kasiarzy, czyli włamywaczy z górnej półki – ich działania oraz kodeks, którym się kierowali. Bo ta kasta nigdy nie zajmowała się morderstwami, ich celem były kradzieże, najlepiej bez ofiar.

„Śmierć frajerom” to powieść, która zabiera nas do nieistniejącej już Warszawy. Widzimy tygiel kultur oraz świat podzielony na cwaniaków i frajerów. Stolica na początku dwudziestego wieku rozwijała się i przyciągała do siebie wszystkich, którzy chcieli coś osiągnąć. Widzimy też tych, którzy mieszkają tu od pokoleń, poznajemy nawet ich gwarę. Grzegorz Kalinowski zadbał również o szczegóły topograficzne. Opisuje dokładnie, jak miasto wyglądało, jakie dokładnie budynki znajdowały się w miejscach wydarzeń.

Sięgnęłam po książkę „Śmierć frajerom”, żeby zobaczyć, jak autor poradzi sobie z historią osadzoną na początku XX wieku. Nie rozczarowałam się. Najbardziej istotne dla mnie było to, że powieść przenosiła nas w czasie do świata, który autor odtworzył i uwiarygodnił. Otrzymałam na dodatek ciekawą stylizację językową oraz poznałam klimat tamtych czasów. Dla wielu najważniejsza będzie brawurowa fabuła. Pod tym względem otrzymujemy prawdziwą powieść łotrzykowską, trzymającą w napięciu i pełną zwrotów akcji. Ciekawa jestem jaka okaże się „Złota maska” – drugi tom cyklu.

    • Rozrywki nie zabraknie, czasami można się pośmiać, a niekiedy mamy historie mrożące krew w żyłach. Najważniejsze jednak, że sporo się można dowiedzieć o pierwszym ćwierćwieczu XX wieku.

  1. Mnie męczyło to, że jest to w zasadzie zbiór luźnych opowieści, a nie spójna opowieść. Owszem, Warszawa i protagonista spajają całość, ale dla mnie było to za mało. Cały czas miałem wrażenie, że mogło z tego wyjść dużo więcej i lepiej.

  2. Pingback: „Śmierć frajerom. Złota maska” – Grzegorz Kalinowski | Czytam, bo chcę i już

  3. Pingback: „Król” – Szczepan Twardoch | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *