„Muza” – Jessie Burton

Muza, Jessie BurtonDzieła sztuki intrygują i zmuszają do myślenia, zwłaszcza te najlepsze. Na temat obrazów napisano wiele książek, ale często stają się inspiracją do budowania historii w powieściach fikcyjnych. Wystarczy przypomnieć sobie książkę „Szczygieł” Donny Tart, „Dziewczynę z perłą” Tracy Chevalier, czy też thriller „Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego. Taki temat podjęła Jessie Burton, autorka, która znana jest polskim czytelnikom dzięki powieści „Miniaturzystka”. Teraz możemy sięgnąć po „Muzę”, jej kolejną książkę, która właśnie ma swoją premierę. Czytaj dalej

„Śmierć frajerom” – Grzegorz Kalinowski

Śmierć frajerom, Grzegorz KalinowskiO współczesnej Warszawie napisano już wiele. Ale jakie było to miasto i ludzie tu żyjący sto lat temu? Sięgnąć możemy po literaturę międzywojenną, która wprowadzi nas w klimat. Jeśli jednak chcielibyśmy zobaczyć stolicę opisaną przez współcześnie żyjącego pisarza, można wybrać powieść Grzegorza Kalinowskiego, „Śmierć frajerom”. Przeniesie nas ona do pierwszego ćwierćwiecza XX wieku i niezwykle barwnego miejsca. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z  powieścią  łotrzykowską oraz przygodowo-sensacyjną w połączeniu z kryminałem miejskim z elementami thrillera? A może otrzymujemy coś zupełnie innego? Czytaj dalej

Walentynkowo o miłości…

O sztuce miłościŚwięty Walenty zdziwiłby się tym, jakiego zamieszania narobił w XXI wieku. Ten opiekun ciężko chorych, został patronem zakochanych. Dodajmy jeszcze Amora i strzały – a już dostajemy współczesny misz masz. Ale czy ktoś zdobędzie się dziś na jakąś refleksję, patrząc na te wszystkie dmuchane, czy lukrowane serduszka? Bo każdy po cichutku marzy o miłości. Jednak, kiedy już osiągnie wymarzony stan zakochania, może się okazać, że równie trudno jak osiągnąć miłość, jest ją utrzymać

Dlatego dziś wspomnę o jednej z książek, która może pomóc w poukładaniu w sobie pewnych zagadnień, związanych z miłością. W 1956 roku wydana została rozprawa Ericha Fromma „O sztuce miłości”. Polecam ją wszystkim, choć tytuł sugeruje coś na wzór „Ars amandi” Owidiusza, czy książkę Michaliny Wisłockiej, nic bardziej mylnego. Zresztą wystarczy spojrzeć na nazwisko autora – psychologa, filozofa i socjologa, nikt raczej nie będzie podejrzewał o porady natury erotycznej.

Polecając „Sztukę miłości” powinnam ją w zasadzie przepisać, ponieważ autor podejmuje w niej wiele problemów. Najważniejsze według mnie jest przesłanie, że miłość to sztuka, której się trzeba uczyć. Zacząć należy od dawania: Co daje jeden człowiek drugiemu? Daje siebie, to, co jest w nim najcenniejsze, daje swoje życie. Nie musi to oczywiście oznaczać, że poświęca swoje życie dla drugiego człowieka, lecz że daje mu to, co jest w nim żywe; daje swoją radość, swoje zainteresowanie, zrozumienie, swoją wiedzę, humor i swój smutek – wszystko, co jest w nim żywe i co się ujawnia i znajduje swój wyraz. W ten sposób, dając swoje życie, wzbogaca drugiego człowieka, wzmaga poczucie jego istnienia, wzmagając zarazem poczucie własnego istnienia. 

Czym jest sama miłość według Fromma? Znowu trzeba użyć cytatu: Miłość jest aktywną siłą w człowieku, siłą, która przebija się przez mury oddzielające człowieka od jego bliźnich, siłą jednoczącą go z innymi; dzięki miłości człowiek przezwycięża uczucie izolacji i osamotnienia, pozostając przy tym sobą, zachowując swoją integralność. W miłości urzeczywistnia się paradoks, że dwie istoty stają się jedną, pozostając mimo to dwiema istotami.

Dzisiaj mamy szczególną okazję, by zastanowić się, czy to, co czujemy, jest dojrzałe : Niedojrzała miłość mówi: ?Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję?. Dojrzała miłość mówi: ?Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham?. Do której grupy należysz? Z książki Fromma wynika, że aby uczucie było dobre i piękne, a przede wszystkim trwałe, zacząć musimy od pracy nad sobą. Bo miłość wymaga wysiłku…