Najpopularniejszego współczesnego pisarza japońskiego nie trzeba przedstawiać tym, którzy interesują się literaturą. Haruki Murakami zyskał sławę po opublikowaniu książki „Norwegian Wood”, choć wcześniejsze również nie przeszły bez echa. Teraz musieliśmy czekać aż pięć lat na nową powieść. Miłośnicy twórczości tego pisarza z pewnością byli zachwyceni tym, że „Śmierć Komandora” składa się z dwóch tomów. Pod koniec listopada premierę miała ostatnia część dylogii pt. „Metafora się zmienia”.
Dla przypomnienia dodam, że cała historia dotyczy malarza, który po rozstaniu z żoną zamieszkał w domu przyjaciela. Mężczyzna żyje samotnie w górach. Dom jest wyjątkowy, ponieważ ojciec przyjaciela również był malarzem. Mistrz Tomohiko Amada zyskał sławę, ale teraz z racji podeszłego wieku nie mógł tworzyć i potrzebował stałej opieki. Natomiast główny bohater odnalazł na strychu intrygujący obraz. Przedstawiał scenę zabójstwa Komandora z „Don Giovanniego”. Z jakiegoś powodu stary malarz ukrył go przed światem. Wyciągnięcie tego dzieła powoduje całą lawinę zdarzeń, z których nie wszystkie są realistyczne.
Ponad trzydziestoletni portrecista dzięki temu niezwykłemu obrazowi zaczyna inaczej podchodzić do sztuki. Dzieło wywołuje mieszane uczucia, a jedna z postaci obrazu się materializuje. Malarz będzie rozmawiał z liczącą sobie sześćdziesiąt centymetrów wzrostu postacią Komandora. Bohater z malowidła określa siebie jako ideę, mówi w specyficzny sposób, ale też jest kimś w rodzaju przewodnika dla błądzącego w ciemnościach głównego bohatera.
Mężczyzna w swoim nowym miejscu zamieszkania poznaje nowe osoby. Podejmuje się również wykonania portretu trzynastoletniej dziewczyny, dla ekscentrycznego milionera. Tak naprawdę to pierwszy w karierze głównego bohatera portret osoby płci żeńskiej. Marie Okikawa jest tutaj bardzo istotna. Malarz pracuje nad portretem, ale z jakiegoś powodu zaczyna czuć, że nie wolno mu go kończyć. Ten motyw niedokończonego dzieła jeszcze będzie się powtarzał. Trzynastolatka będzie jedną z niewielu osób, z którą będzie miał duchową więź. Ale to właśnie ona pewnego dnia zniknie. Czy uda się ją odnaleźć? Co takiego się wydarzyło?
W powieści „Metafora się zmienia” dojdzie do wielu sytuacji, których nie da się logicznie wytłumaczyć. Prócz Komandora pojawią się w dramatycznych okolicznościach inne postaci z obrazu mistrza Amady, a główny bohater odbędzie podróż, kojarzącą się z surrealistycznym snem, albo ponownym narodzeniem. Z czasem poznamy również historię starego mistrza, która przeniesie nas w lata trzydzieste ubiegłego wieku, do nazistowskich Niemiec. Zobaczymy, czego doświadczył tam Amada.
Najnowsza powieść Harukiego Murakamiego pełna jest zaskakujących symboli, ukrytych znaczeń. Zajrzymy do świata podwójnych metafor, przypominającego nieco ten, który znamy z książek Schulza. Realizm i surrealizm łączą się ze sobą, a czytelnik zmuszony jest do uważnej lektury. W drugim tomie powieści „Śmierć Komandora” nie zabraknie nawiązań do sztuki oraz muzyki. Samo dzieło mistrza Amady, to przeniesienie na płótno sceny zabójstwa Komandora z „Don Giovanniego”.
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Główny bohater relacjonuje wydarzenie, jest uważnym obserwatorem. Jego związek z Yuzu rozpadł się po sześciu latach małżeństwa. Malarz układa swoje życie na nowo, ma kochankę, ale brakuje mu żony. Okazuje się, że Yuzu jest w ciąży. Kto jest ojcem dziecka? Haruki Murakami w tej powieści nie stworzył zbyt ciekawych portretów kobiet. Bohaterki w powieści są papierowe, a głównym problemem trzynastoletniej Yuzu są jej rosnące piersi. Dziewczyna ma niemal obsesję na tym punkcie, co nie byłoby niczym dziwnym, ale trudno uwierzyć, że opowiadałaby o tym bez zażenowania dojrzałemu mężczyźnie. Intryguje świat przedstawiony w powieści, z jego niesamowitością, niedopowiedzeniami.
Haruki Murakami porusza w swojej najnowszej powieści motyw samotności oraz wyobcowania. Główny bohater ma problem, by się do kogoś zbliżyć. Nawet własna żona okazała się kimś, kogo w ogóle nie znał. Z jednej strony pojawia się tu poczucie pustki, które symbolizuje między innymi ukryty tajemniczy dół, a z drugiej widoczna jest tęsknota za bliskością. Malarz zmienia się pod wpływem odnalezionego obrazu, odkrywa siebie. Pisarz stopniowo domyka pewne wątki, choć pozwala sobie na niedopowiedzenia. Niezwykły świat kusi i zaskakuje. Zwłaszcza, że dla bohaterów to co nierealne ma sensowne wytłumaczenie. Właśnie to zestawienie świata ze snu i jawy zaskakuje najbardziej.
Ha, Murakami lubuje się w opisywaniu sytuacji, których nie sposób wyjaśnić za sprawą zdrowego rozsądku czy logicznego myślenia i to jest właśnie to, co w jego prozie podoba mi się najbardziej. Dla mnie książki Murakamiego są przypomnienie, że od czasu do czasu warto zwolnić i rozejrzeć się dookoła – w ten sposób łatwiej dostrzeżemy to, co ma nam do zaoferowania otaczający nas świat 🙂
Czytam co jakiś czas książki Murakamiego i zawsze mnie potrafi zaskoczyć tym, w którym momencie wprowadza te elementy nieprawdopodobne, choć opowiedziane w niezwykle logiczny sposób. 🙂
Ja jednak nie przepadam za prozą tego Autora…
Trzeba lubić ten styl, nic na siłę 🙂