Ann Patchett, znana i ceniona amerykańska pisarka, laureatka wielu prestiżowych nagród za swoje powieści, debiutowała w 1992 roku książką „Święta patronka kłamców”. Historia doczekała się ekranizacji sześć lat później. Polscy czytelnicy dopiero od czerwca tego roku mogą sięgnąć po ten tytuł, ponieważ właśnie został przetłumaczony na język polski przez Aleksandrę Kamińską. Sama doceniłam trzy lata temu powieść autorki pt. „Tom Lake”. Teraz zainteresowała mnie pierwsza książka Ann Patchett.
Centralną postacią powieści „Święta patronka kłamców” jest Rose Clinton. Bohaterka zdecydował się na ślub z zakochanym w niej Thomasie. Młody nauczyciel matematyki nie miał jednak pojęcia, że jego żona nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Rose przeżywa coś w rodzaju kryzysu, z którym radzi sobie jeżdżąc godzinami samochodem. Pewnego dnia kobieta decyduje się na drastyczny krok. Porzuca dotychczasowe życie, rusza autem męża z Kalifornii. Mknie przed siebie i dociera aż na drugi koniec USA. Wie, gdzie chce się udać, ale swoim bliskim zostawia tylko krótki liścik, bez podawania adresu. Dociera do domu św. Elżbiety w Habit w stanie Kentucky. Jest to miejsce, w którym chronią się ciężarne kobiety.
Dom, do którego uciekła Rose, wcześniej był hotelem zbudowanym dla osób chcących skorzystać z właściwości leczniczego źródła. Po tym jak wyschło, miejsce przejął Kościół. Dziewczyny spodziewające się dziecka przyjeżdżały tu na czas ciąży, by po porodzie najczęściej oddać niemowlę i wrócić do zwykłego życia. Rose jest w innej sytuacji. Ma męża, nie musiała się też go obawiać, ale poczuła, że potrzebuje w życiu czegoś innego. Dlatego udała się do domu św. Elżbiety nie mówiąc Thomasowi, że jest w ciąży.
Historia rozpisana jest na trzy głosy. Narrację prowadzą kolejno: Rose, Son i Sissy. Na początek poznajemy samą historię miejsca. Bohaterowie, którzy są jednocześnie narratorami, pokazują nam swoją perspektywę, ale nie posiadają pełni wiedzy o pozostałych postaciach, choć są z nimi ściśle związani. Rose skrywa wiele tajemnic, używa przemilczeń i kłamstw, by nikt nie odkrył prawdy na jej temat. Sama również nie zawsze rozumie, dlaczego postępuje w dany sposób.
Podczas lektury książki poznajemy sytuację niezamężnych kobiet z drugiej połowy XX wieku, które zaszły w ciążę. Szukają pomocy w domach jak ten. Najczęściej po urodzeniu oddają dziecko do adopcji. Przebywają u zakonnic w Habit do czasu porodu, więc można powiedzieć, że jest to dla nich azyl. Nie są zmuszane do oddania niemowlęcia po porodzie i Rose w czasie pobytu u zakonnic zastanawia się, co zrobić. Pragnie żyć po swojemu, na własnych zasadach, ale początkowo nie ma pojęcia, co to dla niej oznacza.
Autorka powieści w „Świętej patronce kłamców” pokazuje nam jaki wpływ na egzystencję ma życie w kłamstwie. Każdy w domu zakonnic coś ukrywa, ale powoduje to, że pojawia się między nimi mur nieufności. Poznajemy bohaterów, którzy właściwie wybierają sobie, z kim chcą żyć, ale nie potrafią zdecydować się na szczerość Trudno mi było zrozumieć postępowanie Rose, która pragnie wolności, choć swoimi wyborami rani ludzi, którzy ją kochają bezwarunkowo. Zastanawiamy się, czy kieruje nią egoizm, czy jej ucieczka przed bliskością jest wywołana doświadczeniami z dzieciństwa. Stopniowe układanie sobie historii z narracji trojga bohaterów okazało się ciekawym zabiegiem, który pozwolił poznać to samo miejsce i te same osoby innymi oczyma. Warto poznać tę opowieść i poddać się wszystkim refleksjom jakie pojawiają się w trakcie lektury „Świętej patronki kłamców”.
PS Książkę na język polski przełożyła Aleksandra Kamińska.