Viet Thanh Nguyen za swoją powieść „Sympatyk” został nagrodzony w tym roku Pulitzerem. Autor książki urodził się w 1971 roku w Wietnamie, a cztery lata później musiał uciekać z matką i bratem przed wojskami Wietkongu. Przebyli pieszo dwieście kilometrów, żeby dostać się do portu. Udali się do Stanów Zjednoczonych i osiedlili w Kalifornii. Nic dziwnego zatem, że Viet Thanh Nguyen w „Sympatyku” opowiada o wojnie wietnamskiej, którą zwykle mamy okazję oglądać tylko z jednej perspektywy.
Kim jest główny bohater książki? Sympatyk okazuje się Wietnamczykiem, ale też półkrwi Francuzem. Tę europejską część genów otrzymuje od ojca, katolickiego księdza. Bohater tytułowy mówi o sobie: „Jestem szpiegiem, śpiochem, kretem, człowiekiem o dwóch twarzach”. Kiedy jako dziecko zadawał sobie pytanie, kim właściwie jest, matka mu odpowiadała: „Pamiętaj, niczym nie jesteś w połowie, (…) jesteś wszystkim w dwójnasób!” (s.408).
„Sympatyk” jest powieścią szpiegowską. Jednak główny bohater okaże się postacią, nie w pełni przekonaną, że postępuje właściwie. Wietnamczyk, choć donosi komunistom, jest zafascynowany kulturą amerykańską. W końcu studiował w Stanach, tutaj się znalazł w czasie konfliktu wietnamskiego. Jednak czuje się rozdarty, bo do Ameryki dostał się jako wybraniec. Ewakuowano go jako funkcjonariusza tajnej policji z oblężonego Sajgonu wraz z przełożonymi.
Widzimy jak Wietnamczycy stają się w USA grupą bezimiennych emigrantów. Taki wizerunek utrwala jeszcze kino. Sympatyk ma współpracować ze znanym reżyserem przy produkcji filmu o Wietnamie, ale Mistrz posiada własną artystyczną wizję, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. To własnie przez popkulturę i filmy typu „Czas Apokalipsy” Coppoli Wietnamczycy stają się taką masą o jednej twarzy. Viet Thanh Nguyen rozprawia się w „Sympatyku” z tymi jednostronnymi i nieprawdziwymi wizjami, pokazując jednocześnie jak bardzo są krzywdzące. Bolesne staje się to, że ważniejsze od ludzi będą pieniądze.
Główny bohater opowiada o sobie. Poznajemy historię jego życia jak na spowiedzi. Wyznanie Sympatyka okazuje się opowieścią człowieka, który nigdzie nie pasuje. Z jednej strony ufa ideałom komunistycznym, ale przecież świetnie potrafi odnaleźć się w kapitalistycznej Ameryce. Zdradza, choć odczuwa boleśnie, kiedy sam jest zdradzany. Dostrzegamy w nim współczesnego Hamleta stojącego na rozdrożu, który nie wie dokąd pójść, dlatego patrzy wstecz.
Viet Thanh Nguyen kreuje narratora w ten sposób, żebyśmy mogli dowiedzieć się zarówno tego, co działo się we Wietnamie w latach siedemdziesiątych, ale również poznać postać odsłaniającą nam emigrantów wietnamskich. Dzięki temu możemy zbudować sobie jakiś obraz tej społeczności. Bohater również stara się odpowiedzieć sobie na pytanie „jakie marzenia nakłoniły tych uchodźców do ucieczki; co sprawiło, że wypuścili się na pełne morze w lichych i przeciekających krypach, na których nawet sam Kolumb nie odważyłby się żeglować? Skoro nasza rewolucja służyła ludziom, dlaczego niektórzy z nich zdecydowali się na takie ryzyko, żeby opuścić nasz kraj?” (s. 208). Jednak odpowiedź przyjdzie dopiero z czasem. Zwłaszcza po wypowiedzi z jednej z wietnamskich statystek na planie filmowym o sytuacji w ich kraju: „Zanim wygrali komuniści, poniżali i terroryzowali nas cudzoziemcy. Teraz poniżają nas i terroryzują rodacy. Myślę, że coś się poprawiło” (s.196).
W powieści „Sympatyk” autor kpi z popkultury, ale posługuje się jej osiągnięciami. Otrzymujemy przecież książkę, która jest powieścią szpiegowską. To dopiero początek tych nawiązań. Nie chodzi tylko o odwołania do filmów takich jak „Czas apokalipsy”, „Łowcę jeleni” i „Pluton”, ale też o język, jakim posługuje się bohater. Przypomina on nieco ten, który znamy z „Paragrafu 22” Josepha Hellera. Viet Thanh Nguyen posługuje się czarnym humorem oraz pastiszem. Walcząc z jednostronnym spojrzeniem na konflikt wietnamski, stosuje tę samą broń, co Amerykanie. Powstaje dzięki temu złożona historia, zmuszająca czytelnika do przemyślenia sytuacji w jakiej znajdują się współcześni imigranci i tego, czy przypadkiem nasza wiedza nie opiera się tylko i wyłącznie na stereotypach. Z nimi najbardziej rozprawia się tytułowy Sympatyk.
Mam tę książkę na oku, tym bardziej, że literatura wietnamska nie jest mi obca – czytałem „Podniebny front” oraz „Drogę bez wyjścia”. Oba dziełka o zdecydowanie prokomunistycznych wydźwięku – opisywana pozycja mogłaby zapewnić jeszcze bardziej panoramiczne spojrzenie na konflikt wietnamski, jako, że koncentruje się na losie emigrantów.
Zawsze warto zobaczyć dany konflikt z kilku stron, by wyrobić sobie jakiś jego obraz. Niedawno wyszła też inna książka „Depesze” Michaela Herra. Zapowiada się ją jako zbiór ciekawych reportaży korespondenta pisma „Esquire”, który towarzyszył amerykańskim na froncie w czasie wojny w Wietnamie.
O, czyli kolejny tytuł, któremu warto się przyjrzeć.
Podpisuję się pod tym. Chciałbym przeczytać te dwie książki jedna po drugiej.
To jaki gatunek reprezentuje ta książka?
Trudno zakwalifikować tę książkę do jakiegoś jednego konkretnego gatunku. Wiele ma w sobie z powieści szpiegowskiej, ale są w niej też elementy pastiszu, czy czarnej komedii. Przede wszystkim to literatura, która rozprawia się ze stereotypami.
Brzmi bardzo ciekawie. Na razie nie zdecydowałam się na lekturę, trochę z braku czasu, trochę obawiając się, czy mnie nie przerośnie, ale będę miała tę książkę na uwadze.
Jesienią jest spory wysyp ciekawych książek, trudno przeczytać je wszystkie – choć bardzo by się chciało. 🙂