Wakacyjna tematyka książek interesuje z pewnością również nieco młodszych czytelników. Właśnie latem rozgrywa się akcja opowieści „Koronkowa robota czyli wzór na kryminalną historię” Grzegorza Kasdepke. Ilustracje wykonała Anna Oparkowska. Jest to książka dla starszych dzieci, mniej więcej od dziewiątego roku życia. Otrzymujemy opowieść chwilami mrożącą krew w żyłach. Latem takie chłodzenie może się przydać. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Grzegorz Kasdepke
„W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko” – Grzegorz Kasdepke
Burczy. Czasami bulgocze, albo warczy, niekiedy cicho piśnie. Co takiego? No jak to, nie wiecie? Zwierzątko, które mieszka w brzuchu…
Książka Grzegorza Kasdepke pt. „W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko” została zainspirowana prawdziwą historią. Pewna mama opowiedziała autorowi o tym, że jej dziecko, przekonane było, iż jego brzuch zamieszkuje jakieś stworzenie. Tyle, że Grzegorz Kasdepke postanowił pomysł na historię przetworzyć po swojemu.
W książce „W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko” kilkuletnia dziewczynka zaczyna opowiadać innym, że ma w sobie stworzenie. Oczywiście dorośli ją zbywają, nie traktują poważnie. Natomiast bohaterka, im dłużej o tym myśli, tym bardziej jest przekonana, ze ma w sobie, albo myszkę, albo kotka, a może lwa? Czytaj dalej
Skąd się biorą dzieci na podstawie mitów…
Pewnego dnia dzieci zaczęły się domagać bajki. Jednak w pobliżu nie było żadnej książki. Cóż było robić? Należało coś wymyślić. A że pierwsza myśl podobno jest najlepsza, zaczęłam im opowiadać mit o Midasie. Nie wiedzieć czemu, historia stała się hitem wśród naszych pociech. Nic nie było bardziej interesującego, ani żadne Batmany, Spidermany, nawet Winx i Ben10.
Postanowiłam iść tym tropem i kupić jakąś mitologię, dostosowaną do wymagań młodszych dzieci. Nawet mało wrażliwe jedenastolatki są zdziwione okrucieństwem w mitach. Potrzebowałam czegoś dla cztero- i siedmiolatków. Tu narodził się problem. W księgarniach internetowych nie zawsze można zajrzeć do środka książki. A tu, gdzie mieszkam, nie ma zbyt wielu księgarń. Właściwie nie ma ani jednej. Pozostało kupić mitologię w ciemno.
Znalazłam książkę Grzegorza Kasdepke, Mity dla dzieci. Autora nikomu nie trzeba przedstawiać, pod warunkiem, że choć trochę ma do czynienia z literaturą dla młodszych czytelników. Niestety, mitu o królu Midasie w tej mitologii nie było. Trzeba będzie rozejrzeć się gdzie indziej.
Kasdepke przybliża dzieciom dziesięć mitów greckich. Nie wszystkie są znane, ale każda z nich jest interesująca. Myślałam, że dzieciom trudno będzie sie pogodzić z istnieniem wierzeń starożytnych Greków, ale cóż – myliłam się. Teraz muszę co chwilę wyjaśniać, jak się nazywał dany bóg – i czy na pewno nie istnieje naprawdę. Po tym następuje czytanie kolejnych opowieści.
Autor postanowił nie wybielać ani bogów, ani pisać zakończeń mitów od nowa, nadając im baśniowe zakończenie. Podał je w taki sposób, by podczas konsultacji z rodzicem udało się dojść do wyjaśnienia podstawowego pytania – dlaczego?
W pewnym momencie podczas czytania przeraziło mnie pewne zdanie:
Chyba każdy, kto nie nosi juz pieluch dobrze wie, skąd sie biorą dzieci, prawda?
Potem kolejne zaczęło już wywoływać lekką panikę:
W każdym razie nie należy szukac ich w kapuście, ani tym bardziej zwalać wszystkiego na bociany.
Ale spokojnie… Kasdepke na swój sposób chciał opowiedzieć o tym, jak Atena wyskoczyła Zeusowi z głowy. Dowiedziałam się jednak, że siedmioletnie dziecko coś już na ten temat wie, bo usłyszałam, że potrzebny jest plemnik i komórka jajowa. Czterolatek mądrze kiwał głową i temat jest zamknięty. Dwa zdania wystarczyły, by zademonstrować żartobliwy styl autora. Nawet najbardziej tragiczne wydarzenia podaje w sposób naturalny, a tam gdzie można, stara się uwypuklić żart i dowcip.
Spodobało mi się, że dziecko w naturalny sposób poznaje źródła naszej kultury i nie pyta tak jak inne, które stykają się z mitami po raz pierwszy w piątej klasie – po co to? Pegaz, chimera, meduza stają się bytami, które można sobie wyobrazić, a nie tylko hasłami do zapamiętania.
Mity dla dzieci nie są może książką dla czterolatka, bo musiałam odpowiedzieć na ogromną ilość pytań. Obrazków dla niego jest zdecydowanie za mało, choć trzeba przyznać, że ilustracje są niebanalne. Za to zapamięta wszystkie potwory. Jednak siedmiolatek przyzwyczajony do czytania różnych historii, zrozumie znacznie więcej. Warto też zwrócić uwagę na język, którym posługuje się Kasdepke. Zeus, Atena, czy Orfeusz mówią tak jak my, współczesną polszczyzną, więc dziecko czuje się jakby czytało historie o herosach, ale tych współczesnych, nie archaicznych.