W jakich barwach widzicie swoje dzieciństwo, kiedy cofacie się myślami w przeszłość? Czy dominują barwne kolory, a może przypominacie sobie jedynie różne odcienie szarości? Wanda Hagendorn postanowiła opowiedzieć o swojej przeszłości i dać czytelnikom nietypowy memuar, bo w formie powieści graficznej. Jacek Frąś stworzył ilustracje do tej historii, której akcja została osadzona przede wszystkim w PRL-owskiej rzeczywistości.
Bohaterka komiksu postanawia napisać swoje wspomnienia, ale nie wie jak zacząć. Zanim dojdzie do zapisania pierwszego zdania, poczucie bezsilności prześladuje ją nawet w snach. Dopiero upadek z roweru przełamuje niemoc twórczą, a my przenosimy się do Szczecina lat sześćdziesiątych. Właśnie tam mała Wandzia spędza jedenaście lat dzieciństwa. W „odzyskanym-dla-macierzy-Szczecinie” doświadczyła wychowania katolickiego, patriarchalnego i PRL-owskiego. Nazwała je depresyjno-opresyjno-represyjnym, a jednocześnie było one takie jak większości: zwyczajne i banalne.
Mała Wandzia ucieka w świat literatury. Książki przenoszą ją w inną, mniej ponurą rzeczywistość. Ta PRL-wska wiązała się z niewygodami życia w starej kamienicy. Rodzina Wandy dzieliła mieszkanie z Niemką, co rodziło wiele konfliktów. Dzieci natomiast pamiętając historie wojenne, w zakazanych i brudnych piwnicach urządzały sobie zabawy w dobrych Polaków i złych hitlerowców.
Wanda Hagendorn opowiadając o przeszłości, lepiej poznaje siebie. Dzięki tej prywatnej historii uświadamia sobie oraz czytelnikom, które momenty w jej życiu najbardziej na nią wpłynęły i ją kształtowały, ale opisuje je z dystansem. Doświadczenia bohaterki wielu osobom mogą wydać się znajome, zwłaszcza ludziom dorastającym w PRL-u. Widzimy szkołę, w której dzieci są indoktrynowane. Rodziców, którzy z jednej strony wysyłają pociechy do kościoła, a z drugiej dążą do tego, by znaleźć jak najlepszą pozycję w systemie komunistycznym.
Główna bohaterka odgrywa pewne role, by przetrwać w tym brutalnym świecie. Chce być dobrą uczennicą, córką, siostrą. Daje to choć na chwilę poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w domu, w którym dominuje ojciec. Rodzice Wandzi dobrali się w najgorszy z możliwych sposobów. Nie pasują do siebie pod żadnym względem, różnią się także poglądami oraz pochodzeniem. Łączy ich tylko jedno, chcą, by wszystkie konflikty, problemy zamykać we własnych czterech ścianach. Nic nie może się wydostać na zewnątrz.
Narracja w tej powieści graficznej prowadzona jest z perspektywy osoby dorosłej, która wspomina czasy dzieciństwa i młodości. Obserwujemy drogę Wandy od dziecka do momentu, kiedy staje się kobietą. Można powiedzieć, że „Totalnie nie nostalgia” ma charakter feministyczny. Pokazano tu opresyjny model wychowania dziewczynek. Ojciec nie cofnie się przed przemocą fizyczną, by zdominować córki i żonę. Jednocześnie właśnie od kobiet otrzymuje wsparcie, bo one powielają stereotypy. Dziewczynki mają wyrosnąć na skromne i posłuszne osoby. Nawet, gdy są krzywdzone i molestowane, to nikt nie słucha dzieci. Ci dobrzy wujkowie i księżą mają rację, a dziewczynki tylko bajdurzą.
W „Totalnie nie nostalgii” widzimy jak Wanda wyzwala się spod panowania ojca. Buntuje się, powoli zyskuje niezależność. Źródłem całego zła jest właśnie on, ale cztery córki z czasem nauczą się mówić „nie”. Nigdy nie uda im się porozumieć z ojcem, ponieważ mężczyzna nie dostrzega, jaką krzywdę wyrządza najbliższym. W lustrze widzi człowieka sukcesu, któremu udało się awansować. Mężczyznę pochodzącego z rodziny robotniczo-chłopskiej, a teraz dyrektora. W domu też chce rządzić, natomiast córki mają stać się wizytówką jego sukcesu. Ojciec nigdy nie pozwoli córkom na niezależność, mają mu usługiwać, dlatego nie ma szans na porozumienie.
W komiksie mowa o samotności i wyobcowaniu. O niemożności bycia sobą zarówno w rodzinie dysfunkcyjnej, jak również w ustroju, w którym żyła bohaterka. Komu zatem zawdzięcza swoją autonomię i wolność? W „Totalnie nie nostalgii” Wandzia czuje się szczęśliwa przy babci Helenie, która akceptuje ją taką, jak jest. Ona też daje dziewczynce pierwsze lekcje feminizmu, pokazuje, jak ważna jest praca nad niezależnością.
Powieść graficzna powstała dzięki współpracy Wandy Hegedorn i Jacka Frąsia. Grafik świetnie oddał klimat i realia PRL-u. Zadbał o takie szczegóły, jak choćby powszechnie znane plakaty propagandowe, a nawet tarcze na mundurkach szkolnych. Otrzymujemy podkład muzyczny, bo z radia rozbrzmiewają szlagiery z opisywanych czasów. Choć komiks jest opowieścią intymną, znajdziemy w nim PRL-owską rzeczywistość. Historia została pokazaną z perspektywy jednostki, a jednocześnie odnajdujemy tu elementy typowe dla tych czasów. Scenariusz i obraz dają niesamowity efekt, przez to połączenie nie da się przeczytać tej książki bez emocji. Każdy kto dorastał w PRL-u znajdzie tu kawałek swojej własnej historii. „Totalnie nie nostalgia” udowodni wątpiącym, że nie ma za czym tęsknić. Nawet jeśli te czasy kojarzą się niektórym z komediami Barei, to tutaj zobaczymy, jak chory był to ustrój, w którym wielu z nas dane było się urodzić oraz dorastać.