„Tożsamość” – Milan Kundera

Tożsamość, Milan KunderaKim jesteś? Jak widzą cię inni? Kim myślisz, że jesteś? Co składa się na naszą osobowość? Milan Kundera w książce „Tożsamość” zaprasza czytelnika do zastanowienia się nad tymi problemami. Powieść została wydana w języku francuskim w 1997 roku, w Polsce pojawiła się już rok później. Nakładem wydawnictwa W.A.B. opublikowane zostało wznowienie tego tytułu w tłumaczeniu Marka Bieńczyka.

Na pierwszy rzut oka otrzymujemy prostą, niemal banalną historię miłosną. Jean-Marc i Chantal odkrywają, że ich miłość staje się czymś naturalnym i oczywistym. Nie jest już wyjątkowym wybuchem namiętności. Chantal dochodzi do wniosku, że czas wywołał w jej ciele nieodwracalne zmiany. Oprócz tego pewnego dnia para nie poznaje się na plaży w Normandii. Główny bohater zastanawia się nad tym: „Pomylić fizyczny wygląd ukochanej z wyglądem innej kobiety. Ileż razy już to przeżył! Zawsze z tym samym zdziwieniem: zatem różnica między nią a innymi jest taka znikoma? Jak to możliwe, że nie umie rozpoznać sylwetki osoby najbardziej przez siebie ukochanej, osoby, którą uważa za niezrównaną?” (s. 20-21)

Zmiany wywołane upływem czasu szokują kobietę tak bardzo, że wyznaje partnerowi: „Mężczyźni już się za mną nie oglądają” (s. 22). Jean-Marc zastanawia się, co się kryje za tym zdaniem. Próbuje zrozumieć kobietę, choć kłuje go też uczucie zazdrości. Dlaczego kobieta potrzebuje spojrzeń obcych mężczyzn? Czy nie wystarcza jej to, które otrzymuje od ukochanego? W pewnym momencie wpada na pomysł – postanawia wysyłać Chantal anonimowe listy miłosne. Zaczyna się niebezpieczna gra, której konsekwencje mogą być zaskakujące dla obojga kochanków.

Mężczyzna spodziewał się, że kochanka natychmiast mu opowie o tajemniczym liście. Nic takiego jednak się nie stało. Chantal ukrywa korespondencję w szufladzie, pod biustonoszami. Zaczyna inaczej spoglądać na mężczyzn, których spotyka na swej drodze. Wreszcie zaczyna się domyślać, że listy wysyła ukochany. By to potwierdzić udaje się do grafologa. Jednak jej próby zrozumienia intencji Jeana-Marca są zupełnie nietrafione. Ale i dla Jeana listy staną się pewną obsesją. Zaczyna obserwować, wręcz szpiegować kochankę.

Czy miłość może przetrwać w milczeniu? Według bohaterów – nie. Poznajemy ten związek z punktu widzenia kobiety i mężczyzny. Każde z nich widzi ukochaną osobę nie do końca taką, jaka ona jest. Zakładają maski – które oblicze jest tym prawdziwym? Do tego oboje wnoszą do związku pewne ograniczenia. Do którego momentu można się zgodzić na kompromis? Kiedy przestajemy być sobą? Kiedy miłość staje się tak zaborcza, że zaczyna zagrażać związkowi?

Jak zwykle w prozie Kundery zaskakuje umiejętność wyrażania słowami tego, co jest trudne do nazwania. W „Tożsamości” nie brakuje rozważań natury filozoficznej. Sama miłość nie jest jedynym zagadnieniem, nad którym się będziemy zastanawiali. Milan Kundera w powieści pokazuje dwie strony medalu. Widzimy konsekwencje podejmowanego przez bohaterów ryzyka, które doprowadzą do pewnego momentu, gdzie nie będziemy już w stanie odróżnić tego co realne, od nierzeczywistego. Proza psychologiczna, filozoficzna, intelektualna. Czytelnik otrzymuje wiele, na zaledwie 140 stronach. Tu nie ma żadnych niepotrzebnych zdań, a nad każdym trzeba się zastanowić. Niesamowita uczta literacka.

  1. Kundera chodzi mi po głowie już od dawna, a tu jeszcze na dokładkę jest wydawany w piękny, minimalistyczny sposób przez W.A.B. Muszę, muszę sięgnąć. A Twoja recenzja jak najbardziej zachęca 🙂

  2. Miałem przyjemność poznać prozę Kundery całkiem niedawno i postanowiłem, że będę tą znajomość kontynuować. Prezentowana przez Ciebie historia wydaje się idealna, by lepiej poznać pióro tego autora 🙂

    • Sama doszłam do wniosku – po Twojej recenzji, że warto byłoby sobie przypomnieć wcześniejszą twórczość tego pisarza. Ale jeszcze w kolejce czeka „Święto nieistotności” – najnowsza powieść Kundery.

    • Jest to proza wymagająca od czytelnika pewnego wysiłku, ale tego właśnie oczekuję od dobrej książki. No i jeszcze to, że długo zostaje w głowie. A Kundera właśnie tak pisze, jak lubię.

  3. Pięknie!
    Kunderę cenię sobie niezwykle za umiejętność wyrażania skomplikowanych przemyśleń za pomocą tak bardzo prostych słów. Za każdym razem łapię się na tym, że go za to podziwiam, choć przecież już to tyle razy wcześniej robiłam (:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *