Pisarka Radka Denemarková jest świetnie znana miłośnikom literatury czeskiej. W ubiegłym roku na język polski przetłumaczony została jej powieść „Kobold” i „Zegar z ołowiu”. Teraz otrzymujemy kolejną książkę, dramat „Wady snu. Trzydzieści mrugnięć Oka” w tłumaczeniu Olgi Czernikow. Bohaterkami tej sztuki są, podobnie jak w dramacie antycznym, tylko (i aż) trzy osoby: Sylvia Plath, Virginia Woolf i najbardziej zaskakująca w tym towarzystwie: Ivana Trump. Co je łączy, a co dzieli?
Bohaterki trafiły po śmierci do miejsca, które nie jest ani piekłem, ani niebem. Zostały zawieszone w pewnej rzeczywistości po życiu na ziemi, ale wciąż nie trafiły w zaświaty. Poznajemy najpierw Virginię i Sylvię. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że oto zwyczajne kobiety krzątają się przy sprawach związanych z domem. By przygotować posiłki, trzeba najpierw ustalić składniki, omówić przepisy dań, przygotować się odpowiednio. Pani Wolf nie ma za bardzo pojęcia o gotowaniu, nawet obieranie marchewki jest dla niej trudne. Posiłki muszą być jednak wzbogacone o niezwykłe składniki. W ramach pokuty kobiety muszą dodawać do dań swoje dzieła.
Jak zużyć wszystko co do tej pory stworzyły i udowodnić, że to co robiły, miało sens? Sylvia i Virginia czekają w tym niebycie na zmianę, która dałaby im szansę na poprawę losu. By się wydostać z tego miejsca wystarczy, że ktoś je wywoła je po imieniu w sposób żarliwy i pełen miłości. To jednak nie następuje, choć obie pragną tego najmocniej na świecie.
W niewielkiej przestrzeni skazane są na siebie. Ich wzajemna relacja nie należy do najłatwiejszych. Oczekując na zmianę sytuacji, rozmawiają ze sobą, docinają sobie, kłócą się. Odgrywają też scenki ze swego życia, co pozwala im spojrzeć w przeszłość, a także lepiej zrozumieć. Kiedy do kobiet dołączy Ivana, nazywana Madame T, znowu mogą zobaczyć siebie i ich wzajemne realacje z nowej perspektywy.
Każda z trzech kobiet w swoim życiu odgrywała jakąś rolę. Niektóre z nich nie były ani łatwe, ani chciane, a jednak właśnie im musiały się poddać. Jak być pisarką, poetką, gdy trzeba oddawać się roli matki, żony, pani domu? Istotne są relacje kobiet z mężczyznami. Od nich również zależała niezależność tych kobiet. Tu widzimy, że każda czuła się zniewolona. Nie mogły być w pełni sobą, ponieważ mężczyźni, od których były zależne, nigdy na to nie pozwolili.
Radka Denemarková pokazuje różne oblicze zniewolenia, jednocześnie nasuwa się pytanie, czy pełna wolność jest możliwa? W sztuce widzimy, że stanowi wartość, do której żadna z kobiet nie potrafiła się zbliżyć. Okazuje się nieosiągalną ideą, czymś o czym można jedynie marzyć. Ważne, by próbować ją osiągnąć, choćby poprzez działania twórcze. Pisanie pozwalało choć na chwilę zaznać owej wolności, zawsze jednak kosztem czegoś. Jaki cel ma zatem pokuta, która polegała na zużyciu własnej twórczości? Czyżby pochodziła z męskiego świata?
W dramacie „Wady snu” przyglądamy się trzem znanym kobietom, z których dwie są bardzo cenione jako twórczynie. Historia, jaką śledzimy chwilami okazuje się komiczna. Bawią niektóre sytuacje i wzajemne relacje i przytyki bohaterek. Radka Denemarková posługuje się absurdem, tworzy nieco surrealistyczny klimat. Konfrontuje kobiety z poprzedniej epoki z bohaterką na wskroś współczesną. Następuje zderzenie literatury wysokiej z popkulturą. Okazuje się jednak, że Madame T również wiele wnosi do tej historii, a czytelnik czepie z obecnych tu nawiązań literackich całymi garściami.
Huhu, niezwykły wybór głównych bohaterek. No i ten miszmasz kultury wysokiej i popularnej. Jestem szczerze zaintrygowany, tym bardziej, że jeszcze nie czytałem żadnej książki tej artystki.
Dla mnie to także pierwsza książka Radki Denemarkowej, ale nie mogłam się oprzeć takim ciekawym bohaterkom. I nie żałuję 🙂