Rafała Kosika nie trzeba przedstawiać fanom serii „Felix, Net i Nika”. Od jakiegoś czasu wraz z dzieciakami, sięgamy po książki tego pisarza przeznaczone dla nieco młodszych odbiorców. Przygody Amelii oraz Kuby śledzimy po raz czwarty. „Stuoki Potwór” to najnowsza powieść z tej serii. Tym razem zaskoczyła nas nowa szata graficzna. Do tej pory Rafał Kosik był autorem tekstu oraz ilustracji, a teraz rysunki wykonał Jakub Grochola. Moje dzieciaki stwierdziły, że są one w tym samym stylu, co kreskówka „Wodogrzmoty Małe” („Gravity Falls”).
„Stuoki Potwór” to kolejny tom po „Nowej szkole”. Wcześniej były jeszcze dwie powieści „Godzina duchów”, gdzie ta sama historia pokazana została raz z perspektywy Kuby, a raz Amelii. W najnowszej książce ta zmiana perspektyw następuje co rozdział. Śledzimy albo główną bohaterkę, Amelię, albo drugą postać tytułową – Kubę. Czym różnią się ich światy, co się dzieje, kiedy się spotykają?
Przygoda zaczyna się od dziwnego wpisu na forum szkolnym. Kuba wyznaje publicznie, że zakochał się w Amelii. Szybko jednak okazuje się, że nie on był autorem tego wpisu, więc go usuwa. Główna bohaterka jest zawiedziona, a na dodatek dochodzi do spięcia z najlepszą koleżanką – Klementyną. Amelia wpada na niezbyt mądry pomysł. Postanawia opublikować na forum zdjęcie przyjacióki. Wybiera takie, na którym Klementyna robi głupie miny. Następnego dnia cała szkoła wyśmiewa się z dziewczyny. Usunięcie fotografii ze strony nie pomaga. Inni zdążyli zrobić kopie i teraz w sieci krążą przeróbki tego zdjęcia. Sytuację może uratować tylko Kuba, ale ten tak jest zaaferowany budową Niepodsłuchiwalnego Połączenia Kablowego, że zapomina o tym, że obiecał pomóc Amelii.
To dopiero początek kłopotów. Po Oak Residence krąży dziwny domokrążca, który sprzedaje koce z merynosów. Mi, siostra Kuby, zaczyna marzyć o takim małym stworzonku. Dziewczynka dowiaduje się od sprzedawcy, że te zwierzęta nie uczulają, a w jej przypadku to ważne, bo Mi cierpi z powodu alergii (jeśli czytacie książkę dzieciom na głos, nie zdradzajcie do końca, czym są merynosy). Celebrytka namawia wszystkich mieszkańców apartamentowca zwanego „Zamkiem” na to, by lepiej go zabezpieczyć przed niepowołanymi osobami. Wszyscy instalują monitoring obywatelski i wpadają w nałóg podglądania sąsiadów. Okazuje się, że widok z kamer można oglądać u siebie w domu, a to wciąga równie mocno, jak najlepsze reality show.
Tylko dzieci zauważają, że po osiedlu krąży stuoki potwór. Przypomina wielkiego pająka z olbrzymią ilością oczu. Czym jest naprawdę? Amelia marzy o lustrzance, bo chciałaby robić lepsze zdjęcia. Na fotografii, którą wykonała zwyczajnym aparatem cyfrowym, dostrzega potwora po raz pierwszy. A może to jest tylko pająk? Kłopoty z Klementyną i wyrzuty sumienia powodują, że bohaterka na chwilę zapomina o tym problemie. Kiedy Kuba i Emil skonstruują swój wynalazek oraz zaczną rozmawiać przez niepodsłuchiwalne urządzenie, również mocno się zdziwią. Bo oto o ich problemach dowie się cała Warszawa, a Kuba zacznie dostawać masę maili od ludzi, których w ogóle nie zna.
Rafał Kosik w książce „Amelia i Kuba. Stuoki Potwór” pokazuje jakie mogą być konsekwencje nieodpowiedzialnego korzystania z Internetu. Tytułowa bohaterka umieszcza zdjęcie na forum, a potem choć je usuwa, ono już krąży w sieci. Podobnie Kuba, podaje swój mail, bo myśli, że nikt go nie słyszy, a potem otrzymuje wiadomości od ludzi, których nie zna. Natomiast Mi naiwnie zaufa dorosłemu, wierząc, że da jej merynosa, a ten wyłudza od niej numery domofonu. Wszyscy będą musieli się jeszcze wiele nauczyć na temat bezpiecznego korzystania z Internetu. Jedenastoletnia córka natychmiast domyśliła się, że te złośliwe uwagi i zdjęcia na forum szkolnym, na temat Klementyny, to przykład cyberprzemocy.
Oczywiście Rafał Kosik napisał powieść, a nie wykład o zasadach korzystania z sieci. Przygód bohaterowie mają sporo, ale też wiele się nauczą o empatii oraz przyjaźni. Muszą jednak w dużej mierze polegać na sobie, ponieważ rodzice również nie są zbyt odpowiedzialni. Popadli w nałóg podglądania i nie zauważają kłopotów dzieci. Pisarz przedstawia dorosłych w sposób ironiczny, w krzywym zwierciadle. Nie brakuje sytuacji humorystycznych, podczas lektury których dzieciaki pękają ze śmiechu. Autor ma dar dostrzegania współczesnych problemów i przedstawiania ich w taki sposób, by młodzi odbiorcy nie czuli się pouczani, ale traktowani poważnie. Może przecież być zabawnie, mądrze oraz ciekawie. U nas ta seria doskonale się sprawdza, ponieważ każde dziecko w wieku od lat siedmiu, może tu odnaleźć coś, co jest mu bliskie.
Pingback: Literacki Sopot 2016 | Czytam, bo chcę i już