„Z Baťą w dżungli” – Markéta Pilátová

Z Baťą w dżungli, Markéta PilátováWydaje się, że los emigranta to typowo polska przypadłość, bo przecież wychowywaliśmy się na dziełach, w których ów problem pojawiał się wielokrotnie. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Wielka historia wpływała na jednostki na wielu kontynentach i w różnych częściach świata. Niewiele wiemy o tym, jak lata II wojny światowej, a potem komunistyczne rządy wpływały na Czechów i Słowaków. Jednak wystarczy sięgnąć po książkę „Z Baťą w dżungli”, której autorką jest Markéta Pilátová, by zobaczyć, że nie jesteśmy jedyną nacją zmuszaną do wyjazdów ze względów politycznych. Czeska prozaiczka zabierze nas aż do Brazylii, by pokazać historię postaci istniejącej naprawdę.

Kim był tytułowy Jan Antonín Baťa? Dlaczego właśnie jego losy zainspirowały autorkę, do nakreślenia tej opowieści? Historia dotyczy człowieka, który był przyrodnim bratem i następcą słynnego producenta butów. Człowiek, który przejął wielki koncern, ale nagle musiał opuścić kraj, by ratować własną skórę i rodzinę przed nazistami. W czasie wojny pomagał Żydom i rodakom, wspierał ich na różne sposoby, ale władze komunistyczne nie zawahały się przed tym, by oskarżyć go o współpracę ze zwolennikami Hitlera. Ten cios oznaczał całkowitą utratę majątku w Czechosłowacji. Droga do ojczyzny została zamknięta przed Janem.

Rodzina, która do tej pory dumnie mogła się szczycić posiadaniem imperium obuwniczego, a także wieloma innymi osiągnięciami, na emigracji straciła znaczenie. Już nie byli tymi, którzy dyktują warunki. A jednak właśnie w Brazylii taki człowiek jak Jan Antonín Baťa mógł się rozwijać niemal bez ograniczeń. Kraj za oceanem nie wyparł się go, w przeciwieństwie do miejsca urodzenia. Pod jego zarządem czeska firma rozrosła się, a zatrudnienie wzrosło ponad dwukrotnie. Nie była to jedyna zasługa ambitnego przedsiębiorcy. Zatrudniając ludzi u siebie, czuł się za nich odpowiedzialny i chciał ich wprowadzić w nowoczesność.

Kiedy ideały zderzyły się z historią, Jan Antonín Baťa nie poddał się. W Brazylii działał z jeszcze większym rozmachem. Miał w końcu niemal nieograniczoną przestrzeń do zagospodarowania. Jego pomysł, by zakładać nowe miasta okazał się skuteczny. Dzięki niemu powstały między innymi: Anaurilândia, Batayporã, Bataguassu, Batatuba i Mariápolis.

Tytułowy bohater nie był w Brazylii sam, a z rodziną. Sam okazał się postacią niezwykle barwną, ale równie ciekawe okazały się najbliższe mu osoby. Markéta Pilátová pozwala im wszystkim zabrać głos. Swoje wersje wydarzeń i własne historie opowiadają córki Jana, jego wnuczka Dolores. Wypowiada się sam Jan, a dokładniej jego duch. Po śmierci nabiera do wszystkiego pewnego dystansu, bo może na wiele spraw spojrzeć z innej perspektywy. Co więcej, nawet fabryka Bati ma prawo do wyrażenia własnego zdania.

Powieść „Z Baťą w dżungli” posiada nietypową formę. Wielogłosowa narracja, bez linearnej chronologii wcale nie utrudnia odbioru lektury. Losy tytułowej postaci i jego rodziny to jedna warstwa, która pozwala przyjrzeć się ludziom, którzy potrafili zbudować coś nowego, mimo że zostali wykorzenieni. Nieco głębiej znajdziemy opowieść o tym, co dzieje się z ludźmi, którzy stopniowo godzą się z tym, że nie wrócą do ojczyzny. Jak postrzegają nową ziemię? Czym jest dla nich Brazylia? W powieści dostrzeżemy, że każdy z członków rodziny znalazł inny sposób na życie na emigracji. Jedni patrzą w przeszłość, inni w przyszłość, jeszcze inni szukają mostów między jednym a drugim.

Markéta Pilátová w swojej książce pokazuje, jak trudna bywa droga ku rehabilitacji. Jan Antonín Baťa dopiero wiele lat po śmierci został oczyszczony z zarzutów o współpracę z nazistami. Autorka powieści kreśląc tę historię przypomina nieco zapomnianą postać, która okazuje się warta uwagi. Jednocześnie czytając książkę, zobaczymy tam wiele więcej niż opowieść o niesprawiedliwości społecznej i historycznej. Oglądamy niepospolite jednostki z ich wizjami, w relacjach z bliskimi. Najważniejsze są emocje towarzyszące opisywanym wydarzeniom. Niektórzy z mężczyzn dopiero po śmierci potrafią o nich mówić. Mimo, że skupiłam się głównie na postaci Jan Antonína Bati, to równie ważne stają się tu kobiety. Usłyszymy je w opowieściach rozpisanych na kilka głosów. Każdy z nich jest równie interesujący.

  1. Baťa – znam dobrze to nazwisko, bo w celach zawodowych było mi dane gościć w morawskim Zlinie, w którym to zresztą mieście rozgrywa się akcja zrecenzowanej przez Ciebie powieści „Nad piękną, modrą Dřevnicą”.

    „Z Baťą w dżungli” jest więc kolejną lekturą, po którą muszę sięgnąć, tym bardziej, że w okolicach lipca być może znowu zawitam do Zlina.

    • Coraz bardziej intryguje ten Zlin. Cieszę się, że mogę tam literacko powracać, chociaż chciałabym chociaż raz zobaczyć to miasto na żywo. 🙂

      • Ha, trochę czasu minęło, ale wreszcie udało mi się sięgnąć po tę książkę i przyznaję, że jestem z niej b. zadowolony. Podoba mi się ogromnie styl, w jakim pisze autorka, chociaż początkowo wzbudzał on moją nieufność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *