„Zawód: powieściopisarz” – Haruki Murakami

Zawód: powieściopisarz, Haruki MurakamiHaruki Murakami co roku pojawia się na liście pewnych kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Tym razem wielbiciele tego pisarza pewnie poczuli się oszukani, ponieważ laureatem został inny pisarz japońskiego pochodzenia, Kazuo Ishiguro. Pewnym pocieszeniem może okazać się lektura najnowszej książki Murakamiego „Zawód: powieściopisarz”. Na temat pisania wypowiedziało się już wielu twórców. Natomiast ten zbiór esejów pokazuje nam warsztat pracy autora „1Q84”.

Dla wielu odbiorców pisarz jest kimś więcej niż tylko wykonawcą wolnego zawodu. Murakami pokazuje, że tak właściwie niczym nie różni się od rzemieślnika. Jako swój warsztat pracy wybrał pisanie i oddaje się tej pracy codziennie w sposób regularny po kilka godzin dziennie. By stać się autorem potrzebna była jednak jakaś iskra, która sprawiła, że marzenia stały się rzeczywistością. Haruki Murakami opowiada o początkach, o historii zwyczajnego chłopaka. Dopiero w dorosłym życiu pojawił się impuls, który sprawił, że mężczyzna zdecydował się na pisanie. Stało się to podczas meczu baseballowego, kiedy doznał coś w rodzaju objawienia i nabrał na tyle pewności siebie, że postanowił zrealizować to, o czym marzył od dłuższego czasu.

Autor „Przygody z owcą” nie daje czytelnikom gotowych odpowiedzi na to, jak tworzyć bestsellery. Opowiada o sobie, o tym jak doszło do tego, że wybrał taki a nie inny styl pisarski. Podaje także literackie inspiracje. Co ciekawe, mottem przewodnim dla Murakamiego są słowa Zbigniewa Herberta: „Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd, z prądem płyną śmiecie”. Dla twórcy z Japonii jest to trudne do realizacji, bo w jego kulturze ważna jest właśnie harmonia, a robienie czegoś inaczej niż wszyscy, jest źle widziane. Trudno być sobą w świecie, gdzie każdy chce być jak pozostali.

Z książki „Zawód: powieściopisarz” dowiadujemy się jaki jest Haruki Murakami. Zobaczymy człowieka spełnionego, kochającego pisanie. Twórca objaśnia nam swoją filozofię życiową, która przekłada się potem na pisanie. Im lepiej pisarz rozumie siebie, tym łatwiej mu przelać na papier własne myśli. Opowiada nam też, jak doszedł do tego, że zrozumiał, co jest dla niego najbardziej istotne. Podaje też literackie fascynacje. Wyjaśnia, dlaczego najbardziej ceni Dostojewskiego, a z japońskich twórców Sōsekiego Natsume.

Zbiór esejów Murakamiego to pełna konkretów opowieść o tym, jaką drogę przeszedł Murakami jako pisarz. Autor pokazuje w interesujący sposób, jakie są różnice na rynku wydawniczym w Japonii, czy w Stanach Zjednoczonych oraz Europie. Dowiemy się wiele o odbiorze dzieł pisarza za granicą, a także o tym, jak istotne są dobre tłumaczenia. Mówiąc o pisaniu autor „Norwegian Wood” odsłania siebie. Wiemy, że Haruki Murakami nie lubi ujawniać swojej prywatności, unika spotkań literackich, zwłaszcza w swoim kraju. Tu dowiadujemy się, dlaczego tak się dzieje, ale także poznamy sporo istotnych szczegółów, które pokażą, jak pracuje Murakami. Dowiemy się, że pierwszym czytelnikiem jest żona pisarza, ona też poddaje książki krytyce, co często prowadzi do burzliwych dyskusji.

Teksty Murakamiego powstawały przez kilka lat i mają formę odczytów, choć nigdy nie zostały wygłoszone. Pisarz doszedł do wniosku, że jego sposób myślenia o pisaniu nie zmienił się przez trzydzieści lat, dlatego autor nie zdziwi znawców swojej twórczości. Natomiast ci, którzy postrzegają zawód pisarza jako coś dekadenckiego, czy romantycznego mogą poczuć się zaskoczeni. Tu otrzymują opowieść o uporządkowanej i regularnej pracy, która ma niewiele wspólnego z wieszczeniem, a jest konsekwentnym dążeniem do celu. Jednocześnie jest to historia o robieniu tego, co się kocha. Z książki dowiemy się też, że do pisania nie wystarczy sam talent, ponieważ bycia pisarzem nie można się nauczyć w żadnej szkole. Natomiast czytając ten zbiór esejów mamy okazję choć przez chwilę przyjrzeć się Murakamiemu podczas pracy.

    • Powieści oraz książki nie będące fikcją są napisane w podobnym, oszczędnym stylu charakterystycznym dla Murakamiego, więc powinny Ci się spodobać, tak jak dwie poprzednie. 🙂

  1. O proszę, całkiem niedawno, po dłużej przerwie, sięgnąłem po 2 książki tego jegomościa („Sputnik Sweetheart” oraz „Na południe od granicy, na zachód od słońca”), ale wydaje mi się, że moja fascynacja Murakamim nieco się wypaliła – w kolejnych powieściach za dużo jest motywów, wątków i postaci, które obsesyjnie się powtarzają. Może lektura tego zbioru esejów pozwoliłaby mi spojrzeć na prozę Murakamiego z nieco świeższej perspektywy.

    Interesujące są szczególnie te nawiązania do Herberta i Natsume. Przyznam szczerze, że czytałem kilka książek Natsume, ale nie doszukałem się zbyt wielu punktów stycznych z prozą Murakamiego 🙂

    • Murakami w tej książce się przyznaje, że powtarza zarówno styl, jak i bohaterów (są do siebie podobni). Dla kogoś kto przeczytał sporo jego powieści, może to być pewną przeszkodą – przesyt szkodzi nie tylko jeśli chodzi o jedzenie.

    • Może mała przerwa w poznawaniu twórczości tego pisarza nie zaszkodzi, ale warto spróbować dla odmiany czegoś, co nie jest fikcją. Dzięki temu można lepiej zrozumieć tego autora.

  2. Chętnie bym przeczytała te eseje, choć nie mam przekonania do autorów, którzy uważają się za rzemieślników i piszą o wyznaczonych porach przez z góry określony czas. Mam słabość do tych tworzących pod natchnieniem.

    • Ha – może Murakami jest natchniony w ściśle określonych porach? Żeby nie wszystko było tak uporządkowane, to właśnie pewien rodzaj epifanii sprawił, że autor „Przygody z owcą” w ogóle zdecydował się na pisanie książek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *