Wojciech Chmielarz ma na naszym rynku wydawniczym pewne określone miejsce. Może pochwalić się ogromną ilością sprzedanych książek, co oznacza, że jest poczytny, ale jak się to ma do jakości? Przyznam, że lubię sięgać po powieści kryminalne tego pisarza, ponieważ otrzymuję to, czego akurat w danej chwili potrzebuję. Zagadki do rozwiązania, kolejnych elementów układanki, w której początkowo nic do siebie nie pasuje, ale też oglądam pewne tło społeczne i dostrzegam pewne aktualne problemy poruszone przez autora.
W powieści „Zbędni” wydaje się, że mamy do czynienia z przypadkowymi ludźmi, których nic nie łączy. Tak się wydaje na pierwszy rzut oka. Poznajemy kolejne postacie. Łączy ich tylko okolica w jakiej się znajdują. Niekiedy o sytuacji postaci decyduje przypadek, jak w przypadku Jaśka. Mężczyzna wcale nie jest dzieckiem, czy młodzieńcem, ale wszyscy od zawsze tak go nazywają. Tymczasem Jasiek ma problem alkoholowy. Pewnego razu siada po pijaku za kółkiem i dochodzi do wypadku. Mężczyzna uświadamia sobie, że kogoś potrącił. Okazuje się, że uderzył kobietę. Śmiertelnie. Postanawia zatuszować sprawę i pochować ofiarę tak, by nikt się nie zorientował.
Jasiek zajmuje się opieką nad polem kempingowym. Jest tak zwaną złotą rączką. Po sezonie mieszka w tym miejscu tylko Belg Jules, który spędza czas w swoim kamperze. Wydaje się zwyczajny, dopóki pewnego dnia nie zaprosi do siebie pewnej prostytutki. Co za tajemnice skrywa? Czy może przed czymś ucieka?
W okolicy zaginęła dziewczynka, więc szuka jej policja. Nikt jednak nie poszukuje potrąconej przez Jaśka kobiety. Kim była ta osoba? Pod wpływem wyrzutów sumienia postać pojawia się w głowie mężczyzny, jak żywa. Dlatego Jan zaczyna szukać odpowiedzi na swoje pytania. Robi to tak nieudolnie, że podpada wielu osobom i popada w różne kłopoty.
Właścicielami pola namiotowego są Alina i Mirek. Para otworzyła niedawno hotel, ale interes się nie udał. Zamiast spodziewanego zysku są tylko straty. Czy dzieje się to z powodu dziecka, które zaginęło w hotelu? Ich dwudziestoletni syn Darek też skrywa jakąś tajemnicę. Jego rodzice nie pozwalają mu z jakiegoś powodu wrócić na uczelnię do Wrocławia, choć on sam chciałby wreszcie prowadzić studenckie życie, tak jak jego rówieśnicy. Dlaczego nie może tego zrobić?
Jest jeszcze wiele postaci w tej powieści, ale warto zauważyć tę, która stoi po stronie prawa. Chodzi o policjantkę Marię Szulej. Kobieta pracuje w Kowarach. Zna ludzi, ale też podchodzi do wielu spraw po ludzku. Nie daje jej spokoju Jasiek. Maria próbuje zrozumieć kobietę, która nie potrafi opuścić miejsca, z którego zaginęło jej dziecko i szuka go po okolicy.
Wszyscy w tej historii są pokiereszowani przez życie. Niektórzy na swoje życzenie, inni znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Wojciech Chmielarz wprowadza do powieści wiele osób. Zastanawiamy się podczas lektury, jak będą ze sobą powiązani i przyznać muszę, że autor w ciekawy sposób splata nici ich żywota. Ważne też okazuje się, kim są bohaterowie. Chmielarz stopniowo odkrywa ich tajemnice i opisuje tak, by nie od razu stało się jasne, z kim mamy do czynienia. Nawet jeśli od początku wiemy, że ktoś coś ma za uszami, to dopiero z czasem odkrywamy przyczynę, a także uświadamiamy sobie, że widzieliśmy zaledwie małą cząstkę prawdy.
Powieść „Zbędni” zaskoczyła mnie wątkiem, który przywoływał skojarzenie z „Makbetem”. Jasiek doprowadza do śmiertelnego wypadku, ale szuka w pewnym sensie odkupienia. Czy jego wyrzuty sumienia są w stanie choć trochę zmazać jego winę? A może wręcz odwrotnie, tylko się pogrąży? Podczas lektury książki zobaczymy, jak rozwinie się ta historia. Przyznam, że podobało mi się to, jak autor powiązał wszystkie wątki i jakie poruszył problemy. Kim są tytułowi „Zbędni”? Takie pytanie też będziemy sobie zadawali, choć z czasem poznamy odpowiedź. Trudno będzie jednak odłożyć książkę, dopóki nie dotrzemy do zaskakującego finału.