Huragan nie kojarzy się z niczym dobrym. Wręcz przeciwnie, budzi w nas grozę i strach, nawet jeśli nasze rejony pod tym względem nie mają najgorzej. Tymczasem w Meksyku taki żywioł może prowadzić do ogromnej katastrofy. Fernanda Melchor, autorka powieści „Czas huraganów” jednak nie o warunkach atmosferycznych pisze, a o człowieku i jego mrocznej stronie natury. Czytaj dalej
Archiwa tagu: huragan
„Żółty dom. Wspomnienia” – Sarah M. Broom
Srah M. Broom za swoją debiutancką książkę „Żółty dom. Wspomnienia” otrzymała prestiżową National Book Award w kategorii non-fiction. Autorka opowiada w tej książce o swojej rodzinie, ale tym najmocniejszym punktem są skutki, jakie przyniósł huragan Katrina. Przywołuje to natychmiast skojarzenie ze świetną powieścią „Zbieranie kości” Jesmyn Ward. Obie autorki łączy nie tylko to, że zdobyły najważniejsze amerykańskie nagrody literackie, ale także to że w sposób poruszający opowiadają historie ludzi o ciemnym kolorze skóry. Czytaj dalej
„Zbieranie kości” – Jesmyn Ward
Jesmyn Ward za swoją powieść „Zbieranie kości” otrzymała w 2011 roku nagrodę National Book Award. Dzięki tłumaczeniu Jędrzeja Polaka mamy okazję poznać ją właśnie teraz. Wcześniej na język polski przełożona została książka pt. „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie”. Ona również została wyróżniona tą prestiżową nagrodą w 2017 roku. Jesmyn Ward jest pierwszą kobietą, która dwukrotnie otrzymała National Book Award. Czytaj dalej
Bez prądu, książek i ogrzewania
Jest taka piosenka zespołu Kraftwerk, która doskonale podsumowuje dzisiejszy wieczór. Choć śpiewana jest po niemiecku i nosi tytuł „Mensch Machine”, słyszę tam słowa: „Zimno, zimno, zimno”. Dlaczego tak? Huragan Ksawery szleje u nas na Pomorzu. Brakuje prądu, a więc i ogrzewanie nie chce działać. Jakoś nasz piec tak ma, że potrzebuje elektryczności, by grzał. Nawet kot się nudzi. Choć ma dziewięć lat, przypomniał sobie, że można się bawić.
Dzieciaki cały wieczór marudziły, że nie mają co robić. Po kilku chwilach i konsole i empeczwórki poszły w kąt. A czytać w świetle świec się nie dało. Jak tu korzystać z darów mikłajowych?
I tak przyszło mi do głowy, że pół wieku temu w naszym pięknym kraju elektryczność jeszcze nie była taka oczywista.Wystarczy poczytać „Konopielkę”… Co robili ludzie? Czyżby rozmawiali? A może opowiadali sobie historie? Czasem wyssane z palca, niekiedy prawdziwe. Jak niesamowite musiały być w takiej scenerii. Kiedy mrugały tlące się knoty świec. Aura tajemniczości z pewnością wywoływała odpowiednie wrażenia na słuchających.
Jedno jest pewne. Brak prądu zbliża. Nagle znalazł się czas, by porozmawiać z dziećmi, czy bawić się we wszystkie możliwe gry. Nie trzeba było sprzątać, zmywać naczyń (jak nie ma prądu, to i wody). Tylko, że z czytaniem był problem. Tym razem trzeba było trochę wymyślać, ale na szczęście w odpowiednim momencie na chwilę wrócił prąd. Maluchy mogły obejrzeć wszystkie książki, które otrzymały od Mikołaja.
Teraz śpią. A mi się marzy Kindle Paperwhite… Bo w tej zabawce na ktorej piszę, niewiele zostało mi prądu. I co potem? Może wrócę do lamp naftowych… Tylko jak je kupić bez dostępu do internetu?