Wiele się mówi ostatnio o tym, jak wyglądało życie kobiet w niedalekiej przeszłości. Dzięki temu odpowiadamy sobie na pytanie, co nas kształtowało w poprzednich pokoleniach. Być może nasze wyobrażenie o tym, skąd się wywodzimy wcale nie jest oparte na prawdzie. Zobaczyliśmy to dzięki książce „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. Skoro dowiedziałyśmy się, że większość z nas wywodzi się z chłopstwa, to czy istniały jednak jakieś relacje między włościankami, a ziemiankami? Ten temat przybliży nam książka Marty Strzeleckiej pt. „Ziemianki”.
Opisywane w publikacji bohaterki z pewnością miały poczucie misji. Nasuwają się skojarzenia z myślą pozytywistyczną, ale czasy, które opisuje Marta Strzelecka, to przede wszystkim dwudziestolecie międzywojenne. Społeczeństwo się zmieniało, a opisywane ziemianki to kobiety, często żony właścicieli ziemskich, które chciały coś od siebie dać. Niejednokrotnie politycznie związane były z endecją, a styl życia ziemiaństwa dzisiaj z pewnością budziłby wiele kontrowersji, choćby poprzez żywy antysemityzm. Autorka nie porusza jednak w „Ziemiankach” tematu polskiej arystokracji. Skupia się na roli ziemianek w relacjach między chłopkami. Dostrzegamy jakie były motywacje i cele pań z dworów, które starały się edukować i zbliżyć do siebie włościanki, i jak zmieniało się postrzeganie roli kobiet, nie tylko jako pani domu, ale i osoby wolnej oraz samodzielnej.
Centrum opisywanego świata ma miejsce w Nałęczowie. Tam powstała szkoła, w której uczono dziewczęta, jak sobie poradzić sobie w gospodarstwie domowym. Widzimy nowoczesną placówka pod względem podejścia do praktycznej roli nauczania kobiet, choć opartej na konserwatywnych poglądach założycieli. Kobiety po takim rodzaju edukacji miały cenić wartości katolickie, rodzinne, patriotyczne. Jednocześnie dały absolwentkom szansę na pewną niezależność, poznanie innego świata, a także otwarcia na zmiany. Takie, które mogą chociaż trochę ułatwić życie w codziennym trudzie i znoju. Zaczyna się nowoczesność i docierają tu takie zdobycze technologiczne, jak choćby wekowanie żywności.
Książka „Zieminki” powstała między innymi w oparciu o rozmowy z rodzinami nauczycielek i absolwentek szkoły w Nałęczowie. Placówka była jednym z ważniejszych przykładów takiej działalności edukacyjnej i społecznej ziemianek. Marta Strzelecka korzysta w swojej pracy również z archiwów, prasy i prac naukowych, aby pokazać kontekst historyczny i kulturowy tamtej epoki.
Zjednoczone Koło Ziemianek na początku dwudziestego wieku było najbardziej liczną organizacją kobiecą. Liczyło ponad dziewięć tysięcy członkiń. Ziemianki postawiły sobie za zadanie, by edukować chłopki, choć same nazywały to cywilizowaniem. Szkoła, o której mowa w książce, była początkiem, czy też zapowiedzią, że kobiety mogą się rozwijać. Chłopskie córki nie bardzo miały szansę na zaprzyjaźnianie się z edukatorkami należącymi do ziemiaństwa. Między kobietami istniał pewien dystans, raczej nie zaprzyjaźniały się ze sobą. Często ziemianki wcale nie były bogate, ale miały misję do siania kaganka oświaty dotyczącego organizacji życia w domu rodzinnym. Widać, że zależało im, by uczące się czuły wdzięczność. Za co? Za to, że nauczyły się jak zarządzać domem, jak sobie sprawnie radzić w życiu codziennym. Do tego dziewczęta miały okazję na poznanie nowinek, np. takich jak gimnastyka sprowadzona ze Szwecji.
Marta Strzeleckiej opowiada pewien mało znany wycinek z historii polskiego ziemiaństwa i roli kobiet w nim. „Ziemianki” rzucają nowe światło na historię polskiego ziemiaństwa i kobiet. Marta Strzelecka pokazuje ziemianki, które nie są biernymi ofiarami upadku swojej klasy i systemu patriarchalnego, ale aktywnymi uczestniczkami życia społecznego i kulturalnego. Autorka przedstawia ziemianki jako osoby postępowe, które chciały podnieść poziom życia i wykształcenia chłopek, ale także jako strażniczki patriarchatu, które utrzymywały podziały klasowe i hierarchię płci. Książka ukazuje złożoność i sprzeczność tamtej rzeczywistości, w której kobiety próbowały łączyć niemożliwe do połączenia role i wartości.
Autorka daje nam opowieść przystępną i ukazującą mało znany wycinek historii ziemiaństwa. Tu widzimy perspektywę kobiet. Autorka umiejętnie łączy narrację historyczną z refleksją nad aktualnymi problemami, jakie dotyczą całego społeczeństwa. Książka porusza wiele istotnych tematów, takich jak edukacja kobiet, emancypacja, solidarność, tożsamość, pamięć i dziedzictwo. „Ziemianki”, podobnie jak „Chłopki” Joanny Kuciel-Frydryszak zmuszają do myślenia i inspirują do poszukiwania własnych korzeni. Zastanawiamy się po lekturze, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się nasze ścieżki życiowe i widzimy, że wiele zależało od dróg, jakie wybrały nasze babki i matki.