Wiele dzieł literackich czeka na nowe tłumaczenia. Dzięki nim czytelnicy wracają do znanych tytułów i niekiedy podejmują dyskusję w związku z tym, jakich zmian dokonano w przekładzie. Niektóre tłumaczenia stają się kontrowersyjne, gdyż przełamują nasze przyzwyczajenia. Swojska „Ania z Zielonego Wzgórza” staje się „Anne z Zielonych Szczytów”, ale czy to coś złego? Kiedy po raz pierwszy czytałam książki Ernesta Hemingwaya, nie przypadły mi do gustu ze względu na to, że nie potrafiłam zrozumieć głównych bohaterów. W pamięci zostały mi skojarzenia: męski świat, skrywanie emocji i nieudane próby dotarcia do tego co ukryte pod górą lodową. Teraz jednak mamy nowe tłumaczenie Rafała Lisowskiego, więc znalazł się pretekst, by sięgnąć ponownie po „Komu bije dzwon”. Czytaj dalej
„Komu bije dzwon” – Ernest Hemingway
Odpowiedz