„Sekretne życie krów” – Rosamund Young

Sekretne życie krów, Rosamund YoungJestem mieszkanką malutkiej wsi, czego zresztą nie ukrywam. Wielu mieszczanom często wydaje się, że każdy tutaj ma swoje małe gospodarstwo, hoduje kury, posiada swoje warzywa. Jednak to wcale nie jest takie oczywiste, bo tak naprawdę niewielu z nas może nazwać się prawdziwymi rolnikami. Mimo wszystko do świata przyrody mam blisko. Kiedy spojrzę przez okna, mam widok na lasy i pola. Rzadko jednak spotykam zwierzęta gospodarskie, częściej sarny i jelenie. Jako dziecko razem z rówieśnikami chodziłam na łąki, by tam, jak to mówią na Kociewiu, „przepalować” krowy. Oznaczało to, że zmieniało się miejsce, w którym takie zwierzę znajdujące się na łańcuchu, mogło skubać trawę. Dlatego, kiedy pojawiła się książka Rosamund Young „Sekretne życie krów”, postanowiłam po nią sięgnąć i porównać doświadczenia autorki ze swoimi.

Rosamund Young  prowadziła organiczną farmę Kite’s Nest w Worcestershire, miała więc sporo okazji, by obserwować zwierzęta żyjące na wsi. Doszła do wniosku, że „Każda krowa jest odrębną, wyjątkową jednostką. To samo dotyczy owiec, świń i kur.” (s. 14).  Kobieta postanowiła opowiedzieć, o zwierzętach, które hodowała na swojej farmie. Skupiła się głównie na ciekawostkach z życia bydła, ale niektóre z anegdot dotyczą również innych zwierzęcych mieszkańców gospodarstwa należącego do rodziny autorki.

Cóż niezwykłego może być w przeżuwaczach? Istotach, które kojarzymy głównie z tego, że nic innego nie robią, tylko spokojnie/bezmyślnie spędzają czas na pastwiskach? Rosamund Young postanowiła obalić te stereotypy. A przede wszystkim opisała te wielkie ssaki, tak jak ludzi. Opowiedziała o krowach i ich potomstwie (na końcu książki znajduje się drzewo genealogiczne jednej z ulubionych krów autorki). Widzimy, w jaki sposób te zwierzęta traktowały swoje potomstwo, jakie potrafiły być inteligentne, albo kapryśne, czy ciekawskie.

Człowiek nie jest potrzebny zwierzęciu, ale kiedy dzieje się coś niedobrego, potrafi na swój sposób poprosić o pomoc. Dzieje się tak, gdy mieszka w miejscu przyjaznym, a właściciele farmy potrafią obserwować i odczytają sygnały. Jest to możliwe tam, gdzie krowy traktuje się podmiotowo, a nie przedmiotowo. Rosamund Young udowadnia, że każda hodowla może być oparta na szacunku do istot żywych. One nam coś dają, a człowiek powinien brać pod uwagę ich potrzeby i odwdzięczyć się w jakiś sposób. Sprawić, by w czasie hodowli były szczęśliwe na tyle, na ile to możliwe.

Dzięki książce „Sekretne życie krów” mamy okazję poznać filozofię życiową autorki. Próbuje ona uświadamiać zwykłych zjadaczy mięsa, że to co mamy na talerzu nie wzięło się znikąd.  Zwierzęta powinny pochodzić z gospodarstw, w których je szanowano i dano godne życie. Opowieści Rosamund Young to anegdoty, które pokazują, jakie są zwierzęta z hodowli zrównoważonej. Wprawdzie historie nie zostały podporządkowane jakimś konkretnym myślom naukowym, a pod względem literackim są raczej proste. Nie mniej jednak są pełne ciepła i przedstawiają poglądy autorki, z którymi trudno się nie zgodzić. Zwłaszcza, gdy samemu doświadczyło się podobnych historii. Okazuje się, że krowy mogą wzbudzić wiele pozytywnych emocji. Dają nie tylko mleko, ale prowadzą też ciekawe, choć sekretne życie.

Ps Na zdjęciu przepiękne krowy rasy Charolaise, bardzo zaintrygowane faktem, że są fotografowane.

  1. Ha, mogę pochwalić się, że jako dziecko zdarzało mi się chodzić, by „przepalować” krowy (nie znałem wcześniej tego wyrażenia) – kiedy odwiedzałem babcię mieszkającą na wsi, razem z siostrą towarzyszyliśmy kuzynce w wyprawach na łąki.

    A wracając do samej książki, to wydaje się bardzo ciekawa. Krowa, przynajmniej pozornie, to proste zwierzę, które trudno posądzić o prowadzenie jakiegoś sekretnego życia, a tymczasem autorka sugeruje coś zupełnie przeciwnego.

    • Krowy się przypina albo podpina. To przepalowanie brzmi mi dziwnie po toruńsku…
      Widziałam ten tytuł i brzmi mi to trochę jak masowa produkcja kolejnych serii. Zwierząt na świecie jest ogromna ilość więc do końca świata będzie trwała produkcja tej serii 'Sekretne życie’
      Ja bym poczytała o sekretnym życiu królików, bo ciekawi mnie co one robią nocami i czy im nie nudno.

      • Z Torunia już całkiem blisko na Kociewie, więc idziesz w dobrym kierunku. Jeśli chodzi o publikacje o zwierzętach, to teraz rzeczywiście jest ich coraz więcej, co według mnie oznacza, że jest zapotrzebowanie na takie książki. Zauważyłam, że bardzo odpowiadają młodym odbiorcom. A z tymi królikami to mógłby być bestseller. 🙂

  2. Ja także spędzałam wakacje u babci na wsi, w sposób zdecydowanie czynny, nie zaś siedząc pod grusza 🙂 Uwielbiałam te fragmenty wakacji, kurz młockarni, sianokosy, a największą przyjemność sprawiało mi wylegiwania się podczas pasienia krów (bo i tak bywało, że nie stały jedynie przy swoich palikach, prawda?). Do dziś mam sentyment do tych długorzęsych, spokojnych zwykle zwierząt. Czy przeczytam książkę? Boję się, że podeszłabym do krów jeszcze bardziej „osobowo” a jestem jednak mięsożerna. Ale znam kogoś bardzo eko i zakochanego w naturze, jemu taki prezent sprawi wielką przyjemność 🙂 Pozdrawiam ciepło.

    • Tutaj autorka zdaje się godzić obie kwestie. Nie ukrywa, że te krowy były hodowane na mięso. Choć pewnie nie jest to łatwe. Natomiast wakacje na wsi pamięta się do końca życia, bo dla ludzi z mojego pokolenia to był niekończący się plac zabaw. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *