„Madame Zero i inne opowiadania” – Sarah Hall

Madame Zero, Sarah HallSarah Hall jest pisarką, której nazwisko często pojawia się przy okazji nominacji do najważniejszych konkursów literackich. Autorka pochodzi z Kumbrii, hrabstwa w północno-zachodniej Anglii, leżącego przy granicy ze Szkocją. Wspominam o tym, ponieważ opowiadania ze zbioru „Madame Zero” często dotyczą tego regionu. Za kilka dni pisarka odwiedzi Polskę i będzie można zobaczyć ją (i posłuchać jej wypowiedzi) podczas spotkania autorskiego na festiwalu Literacki Sopot.

Krótka forma wymaga od autorów szczególnych umiejętności, dlatego warto sięgnąć po zbiór opowiadań danego twórcy, by zobaczyć jaki ma styl, w jaki sposób pisze. Książka „Madame Zero i inne opowiadania” zawiera sporą ilość krótkich tekstów pochodzących z anglojęzycznego zbioru „Mada­me Zero” i wcze­śniej­szego o kilka lat pt. „Pięk­na obo­jęt­n­ść”.

Już pierwsze opowiadanie zatytułowane „Pani Lis” ukazuje mistrzostwo formy Sarah Hall. Historia dotyczy straty, która dotknęła głównego bohatera. Mierzy się z nią w niezwykły sposób. Z jednej strony można uznać, że traci kontakt z rzeczywistością, a z drugiej może odrzuca cywilizację na rzecz natury? Zaskakuje metaforyka i symbolika związana z przemianą. Metamorfoza bohaterki otwiera przed czytelnikiem kilka dróg interpretacyjnych. U mnie budziła skojarzenia z opowiadaniem J. Cortázara pt. „Aksolotl”.

Kiedy siegniemy po kolejne historie, intryguje różnorodność tematów. Od opowieści, która przypomina raport psychoterapeuty, poprzez wizytę na ostrym dyżurze, na basenie, aż po historię postapokaliptyczną. Różnorodność jest wielka i w pierwszej chwili trudno znaleźć punkty wspólne dla tych tekstów. Tak jak wspomniałam wcześniej, opowiadania łączyć może miejsce, ponieważ widać, że opisywany krajobraz jest tu niezwykle istotny. Często ten świat natury bywa mroczny, trudny do zrozumienia dla bohaterów i stanowi kontrast dla cywilizacji (niekoniecznie pozytywnej), którą tutaj jest przestrzeń miejska.

Podczas lektury kolejnych opowiadań czytelnik szybko dostrzeże, jak przeróżne są to teksty. Od form typowo realistycznych, poprzez surrealistyczne. Bywają takie z punktem kulminacyjnym, ale również nie brakuje opowieści niedopowiedzianych. Owo otwarcie zmusza do myślenia, bywa, że budzi niedosyt, bo trudno pozostawać w niepewności, być skazanym na własną niedoskonałą wyobraźnię.

Wszyscy trzymamy się pewnych zasad, lubimy, kiedy nic nie narusza ustalonych reguł. Sarah Hall zaburza tę sielankę elementami na pozór nieistotnymi, które jednak ową rzeczywistość zaburzają całkowicie, szczególnie pod względem emocjonalnym. Owe uczucia mają ogromne znaczenie. Autorka stawia bohaterów w takich sytuacjach, które wywołują strach, tęsknotę, poczucie straty. Postacie pragną spokoju, porządku w swoim życiu, ale go nie doświadczają, nawet jeśli na pozór mogliby się nim cieszyć. Gdzieś w duszy ludzkiej wciąż tli się małe ziarenko lęku, które łatwo zamienić w obezwładniający i paraliżujący strach. A wtedy bohaterowie zachowują się zupełnie inaczej, niż się tego spodziewali, gubią się we wszystkim, co robią.

Sarah Hall dostrzega ludzkie lęki i wykorzystuje je w swojej prozie, tak by czytelnikiem poruszyć i zostawić nad otwartymi pytaniami dotyczącymi tego, w którym kierunku zmierzamy, przynajmniej takie mam wrażenie. Niektóre z opowieści przypominają nieco historie postapokaliptyczne znane z twórszości Margaret Atwood. W niektórych z opowieści Hall widzimy, że koniec już nastąpił, czy to pod wpływem epidemii, albo z innego powodu. Czy nasze konwencje będą miały wtedy znaczenie, a co jeśli wygra instynkt? A może właśnie coś z naszego dorobku cywilizacyjnego zostanie, na przykład dzieła Szekspira? W opowiadaniach „Madame Zero” bohaterowie nie zawsze mają wpływ na to, co ich niszczy, równie często zaskakuje ich to, jak niewiele trzeba, by zaburzyć budowany latami ład. Tu okaże się, jak łatwo go zniszczyć i z jakimi emocjami to się wiąże. Mocno niepokojąca, świetna proza. Już nie mogę się doczekać sobotniego spotkania literackiego z Sarah Hall podczas Literackiego Sopotu. Ciekawa jestem, co ma do powiedzenia pisarka na temat swoich tekstów. Zapomniałam jeszcze dodać, że książkę przetłumaczyła Dobromiła Jankowska.

    • Zarówno Atwood, jak i Sarah Hall pokazują, że owa postapokalipsa jest na wyciągnięcie ręki, stąd biorą się te podobieństwa. W „Madame Zero” jest jednak bardzo różnorodna tematyka, bogactwo form i tematów, dlatego warto zapoznać się z tym zbiorem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *