Dzieciaki niecierpliwie czekają na kolejne komiksy Dava Pilkeya. Najpierw w naszym domu powodzeniem cieszyły się wszystkie kolejne części „Kapitana Majtasa”, a kiedy skończyła się ta seria, autor zaproponował czytelnikom historię Dogmana – postać policjanta z głową psa. Ten absurdalny pomysł zrodził się w głowach głównych postaci, które możemy poznać w „Kapitanie Majtasie”, więc w pewnym sensie nie rozstajemy się z doskonale znanymi bohaterami.
Harold i George już nie są maluchami, a prawie „dorosłymi” piątoklasistami. Ich dojrzałość wyraża się poprzez lektury, po jakie muszą sięgać dzięki swojej anglistce. Piąta część przygód Dogmana zatytułowana „Władca pcheł” nawiązuje do „Władcy much”, słynnej powieści Williama Goldinga, kolejna do „Białego Kła” Jacka Londona. O tym, że mamy do czynienia z bardzo luźnymi odwołaniami, nie muszę przypominać osobom, które sięgnęły po poprzednie części. Dla Dava Pilkeya najbardziej istotny jest humor i absurd, a nie oryginalne przesłanie.
W piątej części „Dogmana” zobaczymy psiego policjanta w akcji, choć na pierwszy plan wysuwa się kociak, klon złego Peta. Choć zły kocur pragnie mieć swoją młodszą wersję, okazuje się, że Pecik pragnie sprowadzić ojca na dobrą drogę. W tym celu wykorzystuje nauki Peta, obracając je na własną korzyść, czyli pokazując ojcu jasną stronę mocy. Kłopoty dosięgają samego Dogmana, któremu kociopieka społeczna odbiera Pecika, bo ten nie chodzi do szkoły. Okazuje się, że to podstęp taty kocurka. Opowieść komplikuje się, gdy do akcji wkroczą pewne pchły, które mają do dyspozycji potężną moc proto-bronto-robota. Co z tego wyniknie? Czy uda się połączyć siły Peta i Dogmana, by pokonać groźnych przeciwników?
Historia z malutkimi przeciwnikami będzie miała swoją kontynuację w szóstej części „Dogmana” pt. „Mały Kieł”. Nowi przeciwnicy nie spoczną, dopóki nie wprowadzą w życie swych niecnych planów. Stary wróg Dogmana walczy z sobą, by wreszcie stać się dobrym. Udaje mu się to przez całe… szesnaście minut. Zrozpaczony porażką decyduje się, by w związku z tym, ze zawiódł, ograniczyć kontakt z synkiem. Pecik natomiast pomaga tacie poprzez odpowiednią motywację.
Tymczasem Dogman zostaje wrobiony w kradzież i trafia do więzienia. Mimo że o jego bohaterskich czynach nakręcony został film, nic nie działa na jego korzyść. Sędzia nie ma wątpliwości, nawet jeśli wszyscy wiedzą, że to niemożliwe, by psi policjant był włamywaczem. Kto pomoże pogrążonemu w rozpaczy Dogmanowi? Tak naprawdę to dopiero początek kłopotów. Do akcji jeszcze wkroczą złowrogie pchły. Jak zakończy się ta szalona historia?
Dla miłośników stylu Dava Pilkeya istotny jest humor i przygody. Kreska, którą posługuje się autor nawiązuje do dziecięcego stylu rysowania. Za koloryzację odpowiada Jose Garibaldi. Mamy do czynienia z komiksem w komiksie, trochę tak jak w powieści szkatułkowej (choć rozpisane to jest na wiele tomów). George i Harold, którzy są twórcami tej historii, chodzą dopiero do piątej klasy, więc nie można od nich wymagać zbyt wiele. Ta prostota w przedstawianiu rzeczywistości pozwala dzieciom na uruchomienie wyobraźni, a nawet spróbowaniu własnych sił w kreśleniu ulubionych postaci – otrzymujemy lekcję rysowania w kilkudziesięciu krokach.
Szalone historie bohaterów przede wszystkim bawią czytelników i nie jest istotne prawdopodobieństwo zdarzeń czy ich logika. Wręcz przeciwnie, im bardziej absurdalne opowieści, tym bardziej podobają się dzieciakom. Dav Pilkey nawiązuje w swoich komiksach do różnych dzieł kultury, ale w formie luźnych nawiązań. Dzieci mogą tego nie wyłapać, ale dorośli już owszem. Całość jest atrakcyjna dla młodych miłośników komiksu, a nawet największych wrogów czytania. Odbiorcy ani się nie spostrzegą, że właśnie pochłonęli całą historię. Po drodze czeka ich wiele atrakcji, a także ukryte pozytywne przesłanie. Podobnie jak w poprzednich tomach będą rysunki wprowadzające wrażenie ruchu, samouczki rysowania postaci oraz inne atrakcje, które uprzyjemnią lekturę. Całość do wielokrotnego czytania i chichotania.