Jakiś czas temu moje dzieci z chęcią sięgały po książki z cyklu „Kroniki Archeo” Agnieszki Stelmaszyk. Teraz już trochę z nich wyrosły, ale kolejne grupy dzieciaków nadal z zainteresowaniem śledzą przygody Ostrowskich i Gardnerów. Zazdroszczę tym, którzy w nastoletnim wieku mogli sięgać po opowieści w stylu Indiany Jonesa, lecz pisarka ma do zaoferowania również historie przygodowo-podróżnicze „Mazurscy w podróży”. To jeszcze nie koniec, ponieważ właśnie trafiłam na kolejny cykl stworzony przez Agnieszkę Stelmaszyk pt. „Klub przyrodnika”. Otwiera go tom „Zagadka purpurowej orchidei”.
Historia zaczyna się od zaginięcia kobiety, która wraz z mężem zajmuje się zagadnieniami związanymi z ociepleniem klimatu. Pewnego dnia wsiada do windy, by udać się na ważną konferencję i znika w trudny do wytłumaczenia sposób. Oprócz niej ginie Wojciech Orliński, a jego szklarnia zostaje zniszczona. O zniknięciu starszego pana dowiadują się dzieciaki z Klubu Przyrodnika. Czwórka przyjaciół: Natalia, Zuzanna, Tymek i Dominik nie może przejść obok tej sprawy obojętnie. Nie tylko interesują się sprawami ekologii. Mają również w sobie żyłkę detektywistyczną.
Udaje im się powiązać sprawy tajemniczych zaginięć ekologów i miłośników przyrody. Okazuje się, że sprawa ma charakter międzynarodowy. Jedna z zaginionych osób jest aż ze Szkocji. Co łączy te wszystkie osoby? Czym się zajmowały i czy ktoś zadał sobie trud, żeby je porwać? A może zniknęły z własnej woli? Przyjaciele z Klubu Przyrodnika nie mają łatwego zadania, a sama sprawa okazuje się niezwykle skomplikowana.
Kolejny wątek zabiera nas do azjatyckiej dżungli. Miejsca, gdzie rośnie wyjątkowo cenna orchidea. Botanik Paul Flynn ma za zadanie odnaleźć i ocalić jej jedyny egzemplarz. Niestety nie udaje mu się to, gdyż uprzedzają go zbiry wynajęte przez pewnego bogatego kolekcjonera. Jak łatwo się domyślić, ta sprawa jest tak samo ważna, jak opisane wyżej zaginięcia. Wszystkie osoby, które zaginęły łączy właśnie tytułowa purpurowa orchidea. Z czasem dowiemy się, jak bardzo jest wyjątkowa, a czwórka przyjaciół stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki.
Powieść Agnieszki Stelmaszyk zaskoczyła mnie skomplikowaną intrygą. Autorka nie idzie na łatwiznę i traktuje młodych czytelników poważnie. Podobnie bohaterowie, mimo młodego wieku potrafią działać i kojarzyć tropy. Dzieciaki nie są naiwne, ale też nie do końca zdają sobie sprawę, jak wielkie niebezpieczeństwo może im grozić. Trafiają na ślad przestępców, którzy za wszelką cenę chcą mieć coś wyjątkowego – rzadką roślinę. Nie cofną się przed niczym, by ją zdobyć.
W powieści „Zagadka purpurowej orchidei” poznajemy grupę przyjaciół wrażliwych na piękno przyrody, młodych ekologów działających w Klubie Przyrodnika. Wydają pisemko, które również trafiło do książki i urozmaica historię. Możemy z niego się dowiedzieć w jaki sposób działać, by choć trochę wspomóc planetę. Poznamy sposób, jak zbudować hotel dla owadów, jakie siać kwiaty, by owady mogły je zapylać. Najważniejszy jest wątek detektywistyczny, o którym już wspomniałam. Powieść zawiera otwarte zakończenie, ale już od początku widzimy, że historia jest złożona, co sugeruje, że powstaną kolejne części. Zresztą „Zagadka Srebrnego Ducha” już na mnie czeka. Warto też dodać, że książki zostały wzbogacone czarno-białymi ilustracjami Magdaleny Babińskiej, co jest miłym akcentem, gdyż młodzi czytelnicy bardzo lubią takie grafiki.