„Migot. Z krańca Grenlandii” – Ilona Wiśniewska

Migot, Ilona WiśniewskaJeśli komuś przeszkadza upał i chce się nieco ochłodzić, może sięgnąć po reportaże Ilony Wiśniewskiej. Przeniesie się w ten sposób do świata, któremu nie grożą zbyt wysokie temperatury (choć zauważalne są skutki globalnego ocieplenia). W publikacji „Białe” zobaczymy Spitsbergen, „Hen” zabierze nas na północ Norwegii, natomiast „Lud” na Grenlandię. Najnowsza książka reporterska „Migot” także dotyczy Grenlandii, a dokładnie najbardziej wysuniętych na północ osad tej wyspy. Zobaczymy przede wszystkim dwa miejsca: Qaanaaq i Siorapaluk.

W opowieściach o Grenlandii najważniejsi są ludzie. Jak wygląda ich życie codzienne? Domyślamy się, że jest niewyobrażalnie trudne. Jeśli czytaliście „Lud” z pewnością wiecie, jak wielka jest Grenlandia oraz z czym to się wiąże. W Qaanaaq trzeba umieć sobie radzić w surowych warunkach. Samolot lata rzadko, nie ma asfaltowych dróg. Z tego miasta pochodził Gert, siedemnastoletni chłopak, którego autorka poznała wcześniej i opisała w poprzednim reprtażu. Nastolatek popełnił samobójstwo. Teraz Ilona Wiśniewska dociera do jego bliskich. Czy pogodzili się ze stratą? Może znają odpowiedź na to, co się przyczyniło do podjęcia przez chłopaka tej ostatecznej decyzji?

Ilona Wiśniewska chce towarzyszyć ludziom, ale nie raz usłyszy pytanie, czy zapłaci rozmówcom za wywiad. Niektórzy mieszkańcy tego krańca świata już opowiadali o sobie za pieniądze. Reportażystka jednak nie chce takich opowieści, skrojonych na miarę potrzeb pytających. Woli potowarzyszyć rdzennym mieszkańcom w ich codzienności. Zobaczyć w autentycznych warunkach, w żaden sposób niereżyserowanych. Jest obok nich, dlatego zdobywa zaufanie Inughuitów, zwanych polarnymi Inuitami.

Historie ludzi oraz obrazy jakie poznajemy, są poruszające. Długie noce, samotność, brak perspektyw dla młodych ludzi wpływają pewnie na wysoki współczynnik samobójstw. Jednak autorka reportażu nie skupia się tylko na tym zjawisku. Chce nam pokazać, co myślą i robią ludzie z tej części świata. Przygląda się temu, jak polują, walczą o przetrwanie. Widzimy, jakie mają poglądy i poznajemy ich legendy, wierzenia. Kultura zachodniego świata jeszcze nie wszystko zniszczyła, wciąż wiele opowieści jest żywych. Niestety mogą odejść w raz z tymi ludźmi. Niewielu bowiem ich zostało.

Reportaże Ilony Wiśniewskiej wyróżnia wielka wrażliwość. Autorka daje czytelnikom opowieści wyjątkowe, nie tylko pod tym względem, że dotyczą mało znanego nam miejsca. Ich nadzwyczajność bierze się z tego, jak świetną słuchaczką jest reportażystka. Podczas lektury czujemy się, jakbyśmy sami byli obok opisywanych postaci. Rozmówcy są szczerzy i otwarci, szybko zapominają o tym, że Ilona Wiśniewska pisze o nich książkę. Tak jakby zapomnieli o kamerze, która nagrywa ich poczynania. Autorka zauważa, co jest dla tych ludzi ważne, ale nigdy nie ocenia postaci, czasem tylko wspomni o sobie, ale to dlatego, żeby pokazać, jak jest zimno, jak reaguje organizm w warunkach, jakie panują na Grenlandii.

Z reportażu „Migot. Z krańca Grenlandii” dowiemy się, jak dzisiaj wyglądają polowania na morsy, niedźwiedzie czy foki. Dlaczego nikt się nie rozczula na widok psów i co można zrobić z kotem? Wrażliwcy mogą poczuć się zdegustowani, ale tu widok krwi i wnętrzności nikogo nie brzydzi, gdyż na pierwszym miejscu jest przetrwanie, nawet jeśli oznacza to postępowanie nie do końca zgodne z ustalonymi przez Duńczyków limitami czy zasadami. Ilona Wiśniewska potrafi świetnie to opisać. Skupia się na tym, co najważniejsze, ukazując rzeczywistość przez pryzmat ludzi tu żyjących.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *