Nie oceniaj książki po okładce, ani po gatunku, chciałoby się powiedzieć, gdy czytam polskie wydania powieści S. A. Cosby’ego. Przypominają mi pochłaniane w młodości czytadła, wydawane gdzieś pod koniec XX wieku, kiedy rynek zalały amerykańskie tłumaczenia książek sensacyjnych i kryminałów. „Asfaltowa pustynia” i „Kolczaste łzy” również nawiązywały do tego stylu. Autor tych powieści, S. A. Cosby, potrafi wykorzystać literaturę gatunkową, by dać nam nie tylko historię rozrywkową, ale również ukazać szerszy kontekst. Widzimy amerykańskie Południe i trudności, z jakimi boryka się ta część świata.
W książce „Wszyscy grzesznicy krwawią” otrzymujemy opowieść, która pozwoli nam poznać fikcyjne hrabstwo Charon. Nazwa budzi skojarzenia z grecką mitologią. Wydaje się jednak, że powoli to miejsce zaczyna podążać za bardziej postępową resztą Stanów. Od jakiegoś czasu nie dochodziło tu do poważnych przestępstw. Wcześniej w tej okolicy, położonej w Wirginii, spływała krew tubylców, a potem czarnoskórych niewolników. Teraz dowodem na pewną poprawę może być szeryf o czarnym kolorze skóry. Titus Crown pochodzi z Charon, ale zdążył zrobić karierę w FBI. Powrócił po jakimś czasie w rodzinne strony i został wybrany szeryfem. Okazuje się jednak, że nieustannie musi walczyć o autorytet u obu stron: zarówno białych mieszkańców hrabstwa, jak takich jak on.
Spokój kończy się w momencie, kiedy dochodzi do strzelaniny w szkole. Ofiarą okazuje się lubiany przez wszystkich nauczyciel. Zamachowiec zostaje zastrzelony, choć według Titusa dałoby się uniknąć tej śmierci, gdyby policjanci nie zareagowali zbyt szybko. Ta sprawa będzie wierzchołkiem góry lodowej i poprowadzi policję do znacznie bardziej makabrycznych zbrodni, w których ofiarami będą dzieci właśnie o ciemnym kolorze skóry. Co wspólnego z tymi makabrycznymi morderstwami miał zamachowiec i nauczyciel?
Główny bohater będzie szukał odpowiedzi na zadawane sobie pytania. Przy okazji przemierzania okolicy, rozmów z ludźmi, zobaczymy jak wygląda hrabstwo Titusa. S. A. Cosby pokaże nam miejsce dalekie od nowoczesnych i postępowych przekonań. Widzimy ludzi myślących stereotypowo, a jednocześnie niektórych swoim zachowaniem zdających się je potwierdzać. Szeryf nie ma łatwego zadania nie tylko podczas prowadzenia śledztwa, ale cały czas musi wiedzieć, z kim ma do czynienia. Często jest między młotem a kowadłem. Czarni zarzucają mu, że jest zbyt dobroduszny dla białych. Ci ostatni traktują Titusa tak, jakby miał dług do spłacenia. Szeryf Crown nie szuka jednak układów, a zamierza rozwiązać sprawę, niezależnie od konsekwencji, jakie na niego czekają.
Podczas lektury powieści „Wszyscy grzesznicy krwawią” szybko odkryjemy, jak wciągająca jest to historia. Autor świetnie łączy elementy kryminału, powieści sensacyjnej z obserwacjami społecznymi. Widzimy złożony obraz Południa, z jego wciąż obecnym rasizmem, uprzedzeniami i trudną przeszłością. Dynamiczna akcja idzie w parze ze złożonymi opisami, obserwacjami oraz przemyśleniami szeryfa, a jednocześnie autor nie gubi głównej osi tej opowieści. Wraz z Titusem dopasowujemy do siebie właściwe elementy układanki, nie tracąc jednocześnie ostrości tego, co dzieje się wokół.
S. A. Cosby nie tylko trzyma cały czas w napięciu, ale porusza trudne tematy i świetnie oddaje klimat miejsca, w którym rozgrywa się akcja powieści. Choć Charon jest fikcyjnym miejscem, mamy wrażenie, że poznajemy ludzi z krwi i kości z ich autentycznymi problemami. Powieść skłania do refleksji nie tylko nad dylematami bohaterów, ale też opisywaną społecznością. Autor potrafi tak prowadzić historię, byśmy nie byli w stanie jej odłożyć ani na chwilę. Jeśli jednak to zrobimy, z pewnością długo będą nam towarzyszyć przemyślenia po lekturze. Warto poznać powieść „Wszyscy grzesznicy krwawią” nawet, jeśli na co dzień nie czytamy tego typu książek. Autor mówi nam o wiele więcej niż można by się spodziewać po kryminalnej historii.
PS Książkę na język polski przełożył Jan Kraśko.