Anna Bikont jest reporterką, autorką kilkunastu książek. Zaczynałam od biografii pt. „Sendlerowa. W ukryciu”. Autorka często opowiada o wojennych i powojennych losach polskich Żydów. Tak było w przypadku reportażu „Nigdy nie byłaś Żydówką” czy „Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie”. W swojej najnowszej książce pt. „Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów” Anna Bikont pokazuje nam sytuację ocalałych, ludzi którzy przeżyli II wojnę światową, ale czy to oznaczało dla nich koniec koszmaru?
O powojennych losach polskich Żydów nie mówi się za wiele. Tak jakby po 1945 roku wszystko się odmieniło i dawało ocalałym czystą kartę. Sytuacja była jednak znacznie bardziej złożona. Żydzi, którzy postanowili wrócić do swoich rodzinnych miejscowości, często spotykali się z wrogością ze strony osób, którzy zajmowali domy czy mieszkania ocalałych. Nierzadko okazywało się, że nie było do czego ani do kogo wracać.
Trudno sobie wyobrazić, że po tym co przechodzili Żydzi, wciąż musieli zmagać się z wieloma niebezpieczeństwami, jakie dotykały ich ze strony Polaków. Ci, którzy przeżyli na wschodzie, wracali do kraju, by sprawdzić, kto przeżył z ich bliskich. Z książki dowiemy się, że powstały dwa większe skupiska Żydów: jedno w Dzierżoniowie, drugie w Łodzi. Były to zupełnie dwa zupełnie różne miejsca pod względem zasad funkcjonowania społeczności żydowskiej.
Niektórzy Żydzi postanowili nadal żyć korzystając z dawnych aryjskich papierów. Wyparli się przeszłości, często przechodząc na katolicyzm pod zmienionym imieniem i nazwiskiem. Jeszcze inni zakochali się w Polce czy w Polaku, co trzymało takiego człowieka w kraju. Wielu, którzy chcieli początkowo zostać, musiało udać się w świat, bo tu nie byli tu mile widziani. Pogrom kielecki, a potem następne wydarzenia zmusiły do wyjazdu wiele tysięcy ludzi. Podróż jaka ich czekała znowu nie była łatwa i przyjemna.
Anna Bikont wylicza te wszystkie przypadki, które wpisywały się w pewien schemat postępowania, czy zależały od panującej sytuacji politycznej. Widzimy również jednostki, znane nam z imienia i nazwiska ze względu na udział w polskiej kulturze. Dlaczego Gustaw Herling-Grudziński nie chciał mówić o swoim żydowskim pochodzeniu?
Reportażystka w ciekawy sposób kreśli historie o jakich nie mieliśmy pojęcia. Nawet jeśli znamy opisywaną postać, to nie zawsze widzieliśmy ją z perspektywy żydowskiego pochodzenia, a teraz posiadamy troszkę inny obraz. Oglądamy losy ludzi, które są tragiczne nie tylko ze względu na wojnę i Holokaust, ale również to, co czeka ich zaraz potem. Trudno wyobrazić sobie te wszystkie dramatyczne wybory, jakich musieli dokonywać polscy Żydzi, a Anna Bikont szuka wszystkich możliwych dróg, jakie mieli do wyboru. Nie zabraknie zatem tych, którzy pragnęli zostać, wyjechać czy nawet dokonać zemsty.
Anna Bikont nie tylko dokumentuje i przybliża mało znany wycinek historii, ale daje czytelnikom opowieść o emocjach towarzyszących ludziom, którzy musieli dokonywać trudnych wyborów. Autorka szczegółowo opisuje ich losy i rzeczywistość powojenną, a kontekst historyczny pozwala zrozumieć sytuację polskich Żydów. Śledząc historię jednostki łatwiej nam stworzyć sobie pewien obraz społeczności. Z kolei uczucia i emocje, jakie poznajemy, zbliżają nas do opisywanej postaci. Nie sposób przejść obojętnie obok cierpień tych ludzi. Książka skłania czytelnika do refleksji i wstrząsa. Prawda nie zawsze jest wygodna, ale trzeba się z nią mierzyć, odkrywać takie mało znane wycinki dotyczące naszej przeszłości, by wyciągać własne wnioski.