Elif Shafak należy do najbardziej znanych i popularnych pisarek tureckich. Jej książki są tłumaczone na wiele języków, również w Polsce sięgnąć można po kilka powieści tej autorki. Sama niecierpliwie czekam na kolejne tytuły, dlatego nie mogłam pominąć w swoich planach czytelniczych wydanego ostatnio przez Znak „Ucznia architekta”. Tym razem Elif Shafak przenosi czytelników w czasie, prosto do XVI-wiecznego Stambułu.
Głównym bohaterem jest Dżahan. Poznajemy go jako dwunastoletniego chłopca, który przez przypadek zostaje opiekunem białego słonia. Ten największy ssak lądowy trafia do Stambułu, na dwór sułtana. Czhota, indyjski słoń, jest podarunkiem od wielkiego szacha. Dzięki temu stworzeniu biedny, zwyczajny chłopiec, który pragnie zemsty na ojczymie, trafia do zupełnie nieznanego mu świata. Mieszka w ogrodach seraju, gdzie sułtan trzyma swoją niezwykłą, zwierzęcą menażerię.
Dżahan musi nauczyć się zasad panujących w tym miejscu. Jest świadkiem wielu intryg, ale sam też zaczyna jako zwykły złodziejaszek. Chłopiec nawiązuje niezwykłą więź ze słoniem. Cała powieść osnuta jest wokół życia Czhoty. Widzimy je od początku, aż do końca. Opiekun słonia jest zdolny, ale też skupiony na przetrwaniu. Wie, że jeden błąd wystarczy, by jego życie zawisło na włosku. Dlatego też musi nauczyć ukochane zwierzę nawet tego co złe – zabijania. Od ślepego posłuszeństwa panom zależy egzystencja zarówno człowieka, jak i słonia.
Chłopak zostaje w pewnym momencie uczniem wielkiego architekta – Sinana. Ta postać jest autentyczna, zresztą jak wiele innych, zaczynając od sułtana, a kończąc na Michale Aniele jako postaci epizodycznej, ale istotnej dla opowieści. Turecki architekt służył kolejno u trzech sułtanów. W efekcie powstało kilkaset budowli, z których najsłynniejsze to Meczet Sulejmana, Selimiye oraz Meczet Piątkowy. Innymi dziełami Sinana są akwedukty, pałace, mosty, budynki użyteczności publicznej. Przez wiele lat Dżahan uczył się od mistrza, ale też stał się świadkiem intryg, zarówno na samym szczycie, jak i tych mniejszych, ale istotnych dla egzystencji postaci tytułowej.
Bohater doświadczy również miłości niemożliwej do spełnienia, zakochując się w córce sułtana, Mihrimah. Ona początkowo przychodzi w odwiedziny do białego słonia, ale z czasem chętnie słucha opowieści opiekuna Czhoty. W pewnym momencie Mihrimah obdarzy uczuciem Dżahana, jednak dziewczyna musi poślubić wezyra. Miłość wpływa na całe życie głównego bohatera, daje mu siłę, ale też jest jego przekleństwem.
Tytułowy uczeń architekta początkowo jest niezwykle naiwny, ale też niewinny. Choć para się drobnymi kradzieżami, nie robi tego z własnej woli. Dzięki Sinanowi dojrzewa, ale mistrz nie jest tylko nauczycielem. Zastępuje mu również ojca. Dlatego bardzo bolą go wady architekta, czasami rodzi się w nim rodzaj buntu. Jednak to za sprawą mistrza staje się świetnym budowniczym, który wzniesie słynne Tadź Mahal.
Dzięki powieści „Uczeń architekta” możemy przenieść się do kosmopolitycznego Stambułu z czasów Sulejmana Wspaniałego. Widzimy orientalny świat, rodem z „Opowieści z tysiąca i jednej nocy”. Zachwyca bogactwo szczegółów w opisach – czujemy się jak byśmy oglądali niezwykle kolorową mozaikę. Elif Shafak skupia się na historii, by wydobyć z niej wszechstronne piękno. Widoczne ono jest również w języku, choćby w takich zdaniach: „Centrum świata nie mieści się ani na wschodzie, ani na zachodzie. Leży tam, gdzie poddajemy się miłości. Czasami też tam, gdzie grzebiemy ukochanych.” (s.416-417). Nie zabraknie w tej historii refleksji nad uniwersalnymi wartościami. Miłość, nienawiść, zdrada, lojalność zdarzają się wszędzie, ale tu dojdzie jeszcze nuta orientalizmu, przesiąknięta uczuciem melancholii, ponieważ związana jest z wyborami, których człowiek w życiu nie dokonuje.
Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej pisarki, ale chciałabym.
W sumie to nie wiem, czy będę zorientowana w kulturze Bliskiego Wschodu. Stąd moje opory.
Pisarka żyła również w naszym kręgu kulturowym i jej opowieść jest tak skonstruowana, że nie mamy problemu z odbiorem. Dlatego warto sięgnąć po tę powieść.
Ten egzotyczny świat bajecznej Turcji wabi. Tyle w nim tajemnic, pięknych miejsc i niezliczone opowieści. To wspaniale, że opowiada je kobieta, że ten nieznany dla nas kraj jest przefiltrowany prze oko i świadomość pisarki. To rzadkie i niezwykle cenne.
Bardzo mnie zaciekawiła Twoja recenzja i z ciekawością sięgnę po tę powieść.
Opowieść rzeczywiście często przywołuje skojarzenia z baśniowością rodem z historii o Szeherezadzie. Z drugiej strony niezwykłe jest, że własnie kobieta, Elif Shafak, jest jedną z najpopularniejszych autorów z Turcji (obok O. Pamuka).
Ha, całkiem niedawno sprezentowałem tę powieść mojej dziewczynie. To już kolejna książka Elif Shafak, z którą obcuje moja wybranka. Ja jeszcze nie czytałem żadnego z dzieł Turczynki, ale prędzej czy później, pewnie i ja skuszę się na orientalną historię 🙂
Mam nadzieję, że jej wrażenia są równie pozytywne jak moje. „Uczeń architekta” spodobał mi się ze względu na orientalny i historyczny charakter, ale cała opowieść ma charakter uniwersalny.
Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy - moje recenzje książek
Chciałabym przeczytać coś tej pisarki i chyba właśnie pdanie na „Ucznia architekta”.