„Wybaczyć Bogu” – Piotr Gąsiorowski

Wybaczyć Bogu, Piotr GąsiorowskiJak poradzić sobie z utratą najbliższej osoby? Czy jest na to jakiś sposób? Oczywiście nie ma łatwej odpowiedzi. Można natomiast przyjrzeć się temu problemowi przez pryzmat literatury. Jak opowiadają o tym doświadczeniu pisarze? Piękny hołd ukochanej żonie złożył Julian Barnes w książce „Wymiary życia”. Zdarza się też, że przed odejściem, człowiek sam chce opowiedzieć o tym, co czuje i doświadcza, wiedząc, że kres jest bliski. Sporo jest książek o zmaganiu się z chorobą. Przykładem może być „Jeszcze jeden oddech” Paula Kalanithi, czy bardzo popularne książki księdza Jana Kaczkowskiego. Natomiast Piotr Gąsiorowski w „Wybaczyć Bogu” opowie, jak utrata wywołała w nim bunt. Postanawia jak starotestamentowy Jakub, podjąć z Bogiem walkę.

Autor książki „Wybaczyć Bogu” jest pastorem w Kościele Ewangelicko-Metodystycznym. Pewnego dnia wyrusza z żoną w podróż. Jednak jazda kończy się tragicznie. Dochodzi do wypadku, podczas którego ginie Anna, żona Piotra Gąsiorowskiego. Trudno sobie wyobrazić, jak cierpią dzieci i pastor, kiedy dowiadują się o śmierci matki i żony. Oczywiście słyszą głosy pocieszenia, utarte slogany, które tylko dolewają oliwy do ognia i rozdrapują wciąż otwarte rany. Mężczyzna nie chce słyszeć, że kiedyś będzie lepiej, ale też dowiaduje się od innych, że być może to kara za dawne grzechy. Niektórzy opowiadają dzieciom, że ich matka zginęła z winy ojca, co jest nieprawdą, ale i tak pogłębia ból.

Jak śmierć odbiera osoba wierząca w Boga? Teoretycznie nie powinna tego przyjmować jako winy za grzechy i rzeczywiście Piotr Gąsiorowski tego nie robi. Zaczyna jednak obwiniać za tę śmierć Boga, zadaje sobie pytanie dlaczego tak się stało. Żyje w poczuciu bólu i krzywdy, pielęgnując swoje cierpienie. Czuje się skrzywdzony i ucieka od Boga. Domaga się rekompensaty i nie potrafi wybaczyć samemu Stwórcy.

W książce „Wybaczyć Bogu” autor opisuje swoje osobiste doświadczenia związane z utratą żony. Skupia się na własnych uczuciach i emocjach. Pokazuje co się z nim działo po śmierci Anny i w jaki sposób połączył to z powrotem do Boga. Najpierw walczy ze Stwórcą, jak wspomniany wcześniej Jakub, by w końcu otworzyć się na wiarę. Piotr Gąsiorowski opowiada w swojej książce o kwestiach teologicznych. Pisze o tym, że w cierpieniu po śmierci żony nie było mu łatwo wierzyć. Ostatecznie jednak to się udało.

W „Wybaczyć Bogu” zobaczymy cały ten proces, który musiał przejść autor, by pojednać się z Bogiem. Oczywiście mamy do czynienia z drogą, która dotyczy ludzi wierzących. Jednak Piotr Gąsiorowski pisze w taki sposób, by dotrzeć do każdego. W tej niewielkiej objętościowo książce zobaczymy, w jaki sposób udało się autorowi osiągnąć spokój. Pomocna okazała się wiara, dająca pocieszenie. Żeby jednak tak się stało, Piotr Gąsiorowski przeszedł kilka etapów: od zwątpienia przez zaufanie. Opowiada szczerze o swoim dramacie, ale też własnych przekonaniach.

  1. Książka terapeutyczna – dla autora i dla wszystkich, którzy borykają się ze stratą ukochanej osoby. Takie lektury są potrzebne, bo czasem łatwiej sięgnąć do książki niż wybrać się na terapię.

    • Oprócz tego w tego typu książkach widzimy, że każdy zmaga się ze swoimi problemami inaczej. Jednemu pocieszenie daje religia, inny po utracie zaczyna walczyć z Bogiem.

  2. O rany, jak ja nie lubię, gdy cudze nieszczęścia próbuje się tłumaczyć karą za grzechy czy wolą Bożą. Pomijając już infantylność tego typu tłumaczeń, to przecież każdy szanujący się chrześcijanin czy katolik powinien wiedzieć, że za nasze przewiny mamy zostać rozliczeni na sądzie ostatecznym. Natomiast sugerowanie, że Bóg majstruje przy naszej rzeczywistości dość mocno kłóci się z dogmatem o wolnej woli.

    A sama książka wydaje się b. ciekawa i chyba dobrze pokazuje, że podświadomie żaden człowiek nie chce zaakceptować faktu, że naszym życiem rządzą prawa wielkich liczb, że jesteśmy pyłkiem, targanym wichrami szyderczego losu, że mamy tak niewielki wpływ na to, co się z nami dzieje. Mocno uderza to w nasz antropocentryzm : )

    • Ta kara za grzechy mocno mi się kojarzy ze średniowieczem, ale niestety takie głosy pojawiają się i dziś, nawet u ludzi którzy z tymi podstawowymi dogmatami powinni być dobrze obeznani. A co do ulotności ludzkiego życia, to również chcielibyśmy o tym zapomnieć, ale takie książki przypominają naszą marność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *