„Jeszcze jeden oddech” – Paul Kalanithi

Jeszcze jeden oddech, Paul KalanithiKsiążka Paula Kalanithiego „Jeszcze jeden oddech” właśnie dzisiaj ma swoją premierę. W Stanach Zjednoczonych szybko znalazła się na listach bestsellerów, a teraz dzięki Wydawnictwu Literackiemu możemy sięgnąć po polskie tłumaczenie. Popularność tej biografii nie powinna dziwić, ponieważ temat, który podejmuje autor, prędzej czy później dotknie każdego z nas. Paul Kalanithi odpowiada na bardzo trudne pytanie: jak umrzeć oraz czy możemy się przygotować się na własną śmierć? 

Główny bohater rozpoczynający właśnie karierę neurochirurga i zapowiadający się na świetnego specjalistę, dowiaduje się, że ma raka płuc. Choroba zmienia sposób patrzenia na świat. Nagle dostrzegamy zupełnie inne problemy i zaczynamy się zastanawiać, co jest tak naprawdę dla nas ważne. Oczywiście każdy inaczej reaguje na hiobowe wieści, nikt nie jest na nie w pełni przygotowany. Paul Kalanithi był obiecującym neurochirurgiem kończącym rezydenturę. Za chwilę jego pensja miała wzrosnąć sześciokrotnie, wachlarz możliwości był naprawdę wielki. Brak czasu dla najbliższej osoby doprowadził do kryzysu w małżeństwie Paula, ponieważ tak bardzo skupił się na pracy, że nie niemal nie rozmawiał z żoną.

Kłopoty zaczęły się jeszcze pogłębiać, gdy zaczął podejrzewać, że coś jest nie tak z jego zdrowiem. Nie potrafił otwarcie porozmawiać z Lucy, aż kobieta zaczęła wspominać o rozwodzie. Wreszcie młody neurochirurg zdecydował się na badanie i dopiero wtedy okazało się, jak poważna jest sytuacja. Zdiagnozowano u niego IV stadium raka płuc. W jednej chwili bohater znalazł się po drugiej stronie lustra. Z lekarza stał się pacjentem i po raz pierwszy zobaczył chorobę z innej perspektywy.

Paul Kalanithi opowiada o swoim życiu. O tym jak wyglądała jego droga zawodowa. i dlaczego został neurochirurgiem, a nie pisarzem (o czym marzył w młodości). Zobaczymy jak wiele zrobił, by stać się świetnym lekarzem. Dziesięć lat ciężkiej pracy i wiele zabiegów, z których część kończyła się niepowodzeniem. Walka o każdą istotę, ale też z rutyną. Kalanithi żył ze świadomością swoich ograniczeń. Dążył jednak do tego, by wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafił. Niejednokrotnie zastanawiał się nad kwestiami etycznymi w swoim zawodzie. Jednak dopiero kiedy zachorował, musiał to jeszcze raz przemyśleć. Po pierwszej fazie leczenia postanowił nawet wrócić do pracy. Wiedział jednak, że tym razem musi zwolnić. Gdy choroba uderzyła ponownie, Paul Kalanithi pogodził się z nieuniknionym.

Neurochirurg oprócz pracy posiadał jeszcze jedną pasję – literaturę. Dlatego postanowił prowadzić zapiski na temat swojego życia. Z książki „Jeszcze jeden oddech” dowiemy się jakim był człowiekiem i jak wyglądała jego walka z rakiem. Dopiero świadomość własnej śmiertelności sprawiła, że potrafił bardziej zbliżyć się do żony i o tym też pisze otwarcie. Nagle zaczął się też zastanawiać, jak zabezpieczyć jej przyszłość, ale też nad tym, co pozostawi po sobie.  Pojawiło się wiele dylematów. Choćby taki, czy powinien starać się wraz z Lucy o dziecko? Kolejnym problemem było to, do którego momentu walczyć o tytułowy ostatni oddech? Jak rozpoznać ten moment, w którym powinno się pozwolić pacjentowi godnie odejść?

Główny bohater, kiedy dowiedział się o raku, spróbował podjąć z nim walkę. Jak bardzo był zdeterminowany, dowiemy się właśnie z jego zapisków.  Śmierć zawsze przychodzi za wcześnie, a bohater książki zmarł w wieku 38 lat. Zdążył jednak opisać swoje uczucia związane z chorobą i pokazać drogę, jaką przeszedł, by ostatecznie pogodzić się z odchodzeniem. Z jednej strony otrzymujemy konkretne informacje natury medycznej, a z drugiej przemyślenia egzystencjalne Kalanithiego. Łatwo byłoby popaść w patos, czy nadmierny sentyment. Neurochirurg jednak nawet w trudnych dla siebie momentach potrafił być zabawny. Przede wszystkim widzimy, jak zmieniły się jego wartości – a raczej, jak musiał zmienić priorytety. Zmuszą nas też do przemyśleń ostatnie słowa autora książki. Paul Kalanithi pokaże nam dokładnie czym się kierował dokonując takich a nie innych wyborów, jaka była jego filozofia życiowa, czy podejście do choroby, by ostatecznie dać nam intymny zapis swojego odchodzenia.

  1. Biorąc pod uwagę stopień rozwoju technologicznego naszej cywilizacji, aż ciężko uwierzyć, że jak dotąd człowiek nie poradził sobie z rakiem. Wydaje się, że gdyby miliardy, które inwestowane są w broń, przeznaczyć na wszelakiej maści badania związane z medycyną to problem nowotworów zniknąłby bardzo szybko. Szkoda, że leczenie innych nie jest tak opłacalne jak sprzedaż arsenału…

    A sama lektura sprawia wrażenie ogromnie ciekawej.

    • Przerażające, że człowiek woli niszczyć niż naprawiać. Często mam wrażenie, iż tak naprawdę mamy wiele wspólnego z rakiem. Natomiast książka Kalanithiego pokazuje, jak wiele istnieje odmian nowotworów oraz najnowsze metody jego leczenia. Ciekawe tylko, jak to co osiągnięto w medycynie amerykańskiej, ma się w porównaniu z naszym własnym podwórkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *