Karl Ove Knausgård w poprzednich tomach „Mojej walki” napisał już o swoich relacjach z ojcem, kobietami, o byciu ojcem, o odchodzeniu bliskich. Czego możemy spodziewać się tym razem? Właśnie premierę ma powieść „Moja walka 4”, książka ma charakter autobiograficzny. Knausgård nie ukrywa, że pisze o sobie, a jego proza wydaje się wręcz ekshibicjonistyczna. Jaką część siebie tym razem odsłoni przed czytelnikami?
W czwartej części poznamy osiemnastoletniego Karla Ove. Chłopak właśnie skończył szkołę, ale nie chce się uczyć dalej. Postanawia pracować przez rok, by zdobyć fundusze na podróże i pisanie. Dorosły, ale jeszcze nastoletni Karl wie, że chce tworzyć. Zamierza napisać książkę, ale przecież musi się utrzymać. Dlatego postanawia zostać nauczycielem na dalekiej północy Norwegii. Tam leży malutka wioska, a kadra cały czas się zmienia i łatwo znaleźć zatrudnienie. Wytrzymać w tak surowych warunkach jest znacznie trudniej.
Okazuje się, że podanie Karla Ove zostaje przyjęte. Chłopak udaje się do małej rybackiej wioski i będzie miał okazję przekonać się, jak to jest, gdy człowiek przestaje być anonimowy. Tutaj wszyscy się doskonale znają. Trudno prowadzić życie jak do tej pory. Karl Ove wspomina jak zachowywał się rok i dwa lata wcześniej. Nie stronił od alkoholu, palił papierosy, imprezował. Słowem prowadził żywot rockendrolowca. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko… udanych relacji z dziewczynami.
Widzimy rozdarcie Karla: buntuje się, a z drugiej strony jest wrażliwy na wszelkie słowa krytyki. Wciąż więcej w nim nastolatka, niż dorosłego i odpowiedzialnego mężczyzny. Wprawdzie cel już ma – chce zostać pisarzem. Problemem staje się jego własna cielesność. Chłopak nie może się skupić na niczym, ponieważ myśli tylko o dziewczynach. Kiedy jednak udaje mu się którąś z nich zainteresować swoją osobą, jest skazany na porażkę. Czy uda mu się wyjść z tego ciągu niepowodzeń? Jakie będą konsekwencje tych relacji? Okazuje się, że bohater skupiając się na własnym ja, zapomina o obowiązkach i o tym, co zakazane. Podoba mu się jedna z uczennic. Problem polega na tym, że Andrea ma zaledwie trzynaście lat. Czy Karl nie posunie się za daleko?
Jakim nauczycielem okaże się młody Knausgård? Niektórzy jego uczniowie są zaledwie kilka lat od niego młodsi. Na dodatek Karl Ove zostaje wychowawcą. Najtrudniej mu poradzić sobie z mrokiem norweskiej północy. Niełatwo wytrzymać te kilkumiesięczne ciemności. Jak radzą sobie z tym problemem mieszkańcy rybackiej wioski? Wielu pije alkohol, a główny bohater dołącza do nich. Wszyscy go zapraszają, albo zabierają na imprezy. Choć na tak dalekiej prowincji nie ma zbyt wielu rozrywek, ludzie cały czas się spotykają. Młodego nauczyciela odwiedzają nawet jego uczniowie.
Czego dowie się o sobie Karl Ove Knausgård? Osiemnastolatek musi nauczyć samego siebie pewnej dyscypliny i odpowiedzialności. Bycie nauczycielem okazuje się trudną pracą, ponieważ to od Karla zależy, czego dowiedzą się jego wychowankowie. Czy osiemnastolatek okaże się na tyle dojrzały, by sobie poradzić z dzieciakami?
Również tym razem pisarz postanawia być niezwykle szczerym. Pokazuje, jak to jest być osiemnastolatkiem, ale ma do siebie dystans i potrafi portretować siebie w sposób ironiczny. Karl Ove zanim wyjedzie do gimnazjum w Håfjord wymienia kilkanaście tytułów książek, które wtedy miały na niego największy wpływ. Nie zabraknie książki „W drodze” Jacka Kerouaca, „Buszującego w zbożu” J. D. Salingera, „Listonosza” Charlesa Bukowskiego, czy powieści „Beatlesi” Christiansena. Płynie z nich następująca myśl przewodnia:
„Wszystko to były powieści o młodych mężczyznach, którzy nie potrafili odnaleźć się w społeczeństwie, pragnęli czegoś więcej niż schematy, czegoś więcej niż rodzina, krótko mówiąc, młodzi mężczyźni, których brzydziło mieszczaństwo i którzy poszukiwali wolności. Wyjeżdżali z domu, upijali się, czytali i marzyli o wielkiej miłości albo o wielkiej powieści.
Wszystko, czego pragnęli, pragnąłem i ja.
O wszystkim o czym marzyli, marzyłem i ja.” (s.9-10)
W rzeczywistości okazuje się, że młody Karl wcale nie jest tak wyjątkowy. Widzimy jego rozdarcie między cielesnością a potrzebą osiągnięcia celu, jakim jest pisanie. Podczas lektury współczesnego Prousta tym razem nasuwały mi się skojarzenia z powieścią „Kompleks Portnoya” Philipa Rotha. Będzie banalnie, zwyczajnie, jak to w życiu osiemnastolatka, który nagle sobie uświadamia, że wcale nie jest w centrum wszechświata. W mrokach norweskiej nocy czai się dojrzałość, ale ją Karl Ove chciałby jeszcze choć na chwilę odsunąć od siebie. Może dlatego wciąż czuje się zagubiony, bo nie odnalazł właściwej drogi, która ma poprowadzić go do celu?
Muszę w końcu zacząć czytać 'Moją walkę’, ale ta część będzie mi się chyba źle kojarzyć.
Mnie przekonuje gust literacki oraz muzyczny bohatera książki.
Kusi mnie niezwykle ten cykl, ale jednocześnie i przeraża. Muszę w końcu spróbować się przekonać, czy warto walczyć z „Moją walką”.
Ha, podpisuję się pod tymi słowami rękami i nogami. Moje odczucia są dokładnie takie same – z jednej strony jest fascynacja i pokusa, z drugiej lęk i obawa, by wplątywać się w coś tak poważnego : ) Ale to Twoje zdjęcie jest wspaniałe – piękna książkowa budowla!
Brakuje jeszcze 2 tomów – wtedy to dopiero będzie niezły stosik. Myślę, że książka spodoba się tym, którzy nie boją się takich wiwisekcji własnego ja – bez tabu i owijania w bawełnę. Cała seria niezwykle wciąga i te 600 stron po prostu się połyka.