„Prawdziwa historia Kopciuszka”. Taki podtytuł nosi książka Annejt van der Zijl. Opowieści tego typu wkładamy zwykle między baśnie. Nic dziwnego, bo w prawdziwym świecie nie mają szans na zaistnienie. Bohaterka książki, którą właśnie przeczytałam, również nie do końca wpisuje się w ten schemat. Można powiedzieć, że momentami jest jego zaprzeczeniem. Podczas lektury zastanawiamy się czasami, kto tak naprawdę jest tu księciem, a kto księżniczką.
Nigdy nie słyszałam o Allene Tew (czy też Allene Tew Hostetter Nichols Burchard Köstritz de Kotzebue). Jej historia zaczyna się w Stanach Zjednoczonych, w rodzinie, która uwierzyła w amerykański sen. Przodkowie bohaterki byli pionierami zdobywającymi dziewicze tereny w Nowym Świecie. Stali się osadnikami, a jeden z nich założył miasto Jamestown. Sama Allene urodziła się w rodzinie, która mniej nadawała się do życia pionierskiego, nie była tak przebojowa, jak pozostali jej członkowie i przodkowie. Był 1872 rok. Czasy wielkich możliwości dla ludzi, którzy chcieli z pucybuta stać się milionerami. Ameryka obiecywała wiele, ale nie każdemu się to udawało. Co z tego, skoro ludzie od wieków uwielbiali tego typu opowieści.
Allene już jako dziecko widziała świat ludzi bogatych. Mimo, że w Ameryce nie było arystokracji, to jednak nawet bogaci tworzyli hierarchie. Liczyło się również, czy dana fortuna jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, czy nowa. Ci ostatni musieli się mocno postarać, by zostać dopuszczonym do świata elit. Wielu za wszelką cenę chciało się tam dostać. Allene, która zakochała się z wzajemnością w dziedzicu fortuny, Theodorze Hostetterze, nie mogła liczyć na uznanie w tej klasie. Doszło do mezaliansu, bo para w tajemnicy wzięła ślub. Allene spodziewała się dziecka.
Młoda dziewczyna nie za bardzo mogła liczyć na uznanie ze strony rodziny męża, wykluczano ją z towarzystwa. Tod okazał się człowiekiem nieodpowiedzialnym, uzależnionym od hazardu. Na początku jednak nic nie wskazywało nadchodzących ciemnych chmur. Rodziły się dzieci. Niestety najmłodsza córka zmarła, wkrótce też zmarł mąż Allene. Czy mogła liczyć na fortunę męża? Nic z tego. Majątek został zapisany nieletnim dzieciom, a wdowa nie mogła nim dysponować.
Dla większości ludzi takie tragedie wystarczą na całe życie. Los jednak nie oszczędzał bohaterki książki. Czekało ją jeszcze wiele problemów, którym musiała stawić czoła. Wychodziła za mąż aż pięć razy. W czasie I wojny światowej straciła syna, a dorosła córka, spodziewająca się bliźniaków zmarła na hiszpankę. Kolejne związki z mężczyznami niekoniecznie były szczęśliwe. Niektórzy mężowie uważali związek Allene, jako świetne zabezpieczenie majątkowe.
Jak to się stało, że zwykła, choć bajecznie bogata Amerykanka, stała się księżniczką? W jaki sposób udało jej się uratować holenderską rodzinę królewską przed wyginięciem? Z kim była szczęśliwa? Z tej niezwykłej biografii można się tego wszystkiego dowiedzieć. To jednak nie będzie opowieść baśniowa dla miłośników romantycznych historii. Annejet van der Zijl pokazuje niezwykłą osobę, która zupełnie inaczej niż dzisiaj radziła sobie z przeciwnościami. Bez terapii u psychologa potrafiła przyjąć cierpienie, a jednocześnie iść dalej. Trudno sobie wyobrazić, ile ją to kosztowało. Miała jednak potrzebę wolności i potrafiła żyć na własnych zasadach. Często płaciła za to wysoką cenę, ale pieniędzy jej nie brakowało. One pozwoliły jej na znacznie większą niezależność, niż przeciętnej kobiecie. Takiej możliwości nie miały biedniejsze przedstawicielki jej płci.
Annejt van der Zijl pisze w niezwykle interesujący sposób o kobiecie, która mogłaby się stać bohaterką powieści „Wielki Gatsby”. Wszystko przez to, że żyła w czasach, kiedy bogaci ludzie cenili świetną zabawę i blichtr. Allene nie do końca tu pasowała, choć w młodości zależało jej na uznaniu elit. Z czasem bardziej doceniła niezależność i wolność. Autorka książki pokazuje nam, jak dziewczyna z małego miasteczka, zwykła córka bankiera, stała się księżniczką. Historia okazała się porywająca, chwilami aż trudno uwierzyć, że to fikcja a nie powieść. Pisarka świetnie opisuje czasy, w których żyła Allen. Śledząc historię bohaterki przyglądamy się zmianom, jakie zachodziły w świecie i ich skutkom. Widzimy jak różniły się od siebie Stany Zjednoczone i Europa w tamtym czasie i jak na siebie wzajemnie wpływały te kontynenty. A wszystko przy okazji poznawania historii kobiety, która pięć razy stanęła przy ślubnym kobiercu.
Tytul, recenzje i rozne zapowiedzi moglyby wskazywac, ze ksiazka ma charakter biograficzny i dzieki lekturze uda sie czytelnikowi poznac tytulowa bohaterke. Niestety po przeczytaniu stwierdzam, ze wciaz jej nie znam. Ksiezniczka jest dla mnie niedostepna, tajemnicza i wciaz nieosiagalna, jak przed lektura. Czy to wada tej ksiazki? Bynajmniej. Juz czytajac czulam niedosyt bliskosci z glowna bohaterka, co jeszcze bardziej mnie intrygowalo i zachecalo do dalszego czytania z nadzieja, ze pozwoli mi sie poznac. Za to jak w maslo mozna wsiaknac w cala historie, obyczajowosc przelomu koncowki XIX i pierwszej polowy XX wieku. Z ksiazka mozna wedrowac po swiecie i czuc, ze Amerykanska Ksiezniczka przebywa tuz obok, w sasiedztwie, a jednoczesnie jest tak nieuchwytna i daleka. Jezeli nie udalo sie przeczytac Anny Kareniny z powodu rozleglych opisow sytuacji politycznej i obyczajowosci, to spokojnie mozna siegnac po Amerykanska Ksiezniczke i cieszyc sie lekkim, przyjemnym jezykiem opisujacym w zaciekawiajacy sposob styl zycia i bycia owczesnej socjety.