Uzodinma Iweala jest amerykańskim pisarzem nigeryjskiego pochodzenia. Debiutował powieścią „Bestie znikąd”, dzięki której zdobył uznanie i doczekał się prestiżowych nagród. Powieść została wydana w naszym kraju w 2007 roku, a teraz możemy sięgnąć po „Ani złego słowa”, kolejną książkę tego autora podejmującą trudny temat inności oraz radzenia sobie z nią. Na język polski przełożył ją Piotr Tarczyński.
Niru jest synem niegeryjskich emigrantów. Już to że ma ciemniejszą skórę niż pozostali równieśnicy, sprawia, że czuje się inny. Nie jest mu łatwo, zwłaszcza, że ojciec określił role, które powinni odgrywać wszyscy członkowie jego rodziny. Apodyktyczny mężczyzna narzuca swoją wolę bliskim i żąda ślepego posłuszeństwa. Lepiej nie narażać się na jego gniew, bo nie zna granic.
Młody chłopak dobrze radzi sobie w szkole. Dzięki świetnym wynikom może dostać się na Harvard. Stypendium to wielka szansa, a Niru to także doskonały biegacz. Osiemnastolatek stopniowo poznaje siebie i odkrywa, że jest gejem. Mówi o tym jedynie najbliższej przyjaciółce. Ona choć miała nadzieję, że zostaną parą, akceptuje orientację chłopaka. Meredith cierpi, bo go pokochała. Pragnie pomóc przyjacielowi, ale przyczynia się do tego, że prawdę o Niru odkrywa jego ojciec.
Ujawnienie tożsamości prowadzi do określonych konsekwencji. Wściekły mężczyzna postanawia sprowadzić syna na właściwą drogę. Niru nie ma wyjscia, podporządkowuje się absurdalnym wytycznym. Jednak między ojcem a synem następuje całkowite zerwanie ciepłych relacji. Chłopak musi się nawet udać do Nigerii, by tam zostać poddanym działaniom mającym sprawić, że znowu stanie się heteroseksualny. Doskonale zdaje sobie sprawę, że to w niczym nie pomoże, ale nie jest w stanie uwolnić się od tej opresji. Jako osoba całkowicie uzależniona od rodziców, czuje, że nie ma dla niego żadnej innej drogi, niż tylko poddanie się woli ojca.
Świadomość inności powoduje, że Niru zostaje zupełnie sam. Nie ma przyjaciół, jest całkowicie odizolowany od reszty rówieśników. Nie rozmawia nawet z Meredith. Naznaczony przez swoją inność związaną z kolorem skóry, boi się o to, co mogłoby się stać, gdyby wyszła na jaw jego orientacja seksualna. Dlatego nie może przeciwstawić się ojcu, ani realizować własnych pragnień. Nawet myślenie o tym sprawia, że czuje wyrzuty sumienia. Kiedy spróbuje znaleźć swoje miejsce, podążyć za własnym ja dojdzie do dramatu.
Powieść „Ani złego słowa” zaskakuje zmianą narracji. W pewnym momencie głos zyskuje Meredith, wcześniej poznajemy historię z perspektywy Niru. Biała dziewczyna zakochana w afroamerykańskim chłopaku opowiada o swoim cierpieniu wywołanym tym, co spotkało Niru. Dziewczyna czuje się winna, gdyż mimowolnie przyczyniła się do tragicznych wydarzeń. Najpierw zachęciła Niru do podążania za własnym ja, przez co ojciec odkrył orientację seksualną syna. Potem dziewczyna odrzuciła przyjaźń Niru, a to spowodowało jego jeszcze większe wyobcowanie w grupie rówieśników. To zaledwie początek zła, do którego się przyczyniła.
Główny bohater powieści jest postacią tragiczną, gdyż znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Nie ma dla niego żadnej alternatywnej drogi, by mógł żyć w zgodzie ze sobą. Pozostaje mu jedynie cierpienie i życie wbrew własnej naturze. Każdy inny wybór naraża go na wykluczenie. Dlatego Niru tak boi się słów, które mogą go naznaczyć. Niedopowiedzenia również doprowadzają go do rozpaczy, ponieważ chłopak nie wie, czego się może spodziewać w świecie, gdzie na co dzień rządzi rasizm i stereotypy. Przez to czuje się zagrożony.
Uzodinma Iweala napisał świetną i poruszającą książkę, o której trudno zapomnieć. Opisał w świat, w którym na pozór wszystko działa w sposób idealny. Im bardziej się jednak mu przyglądamy, tym większe widzimy rysy. Wystarczy tylko, że w tej rzeczywistości znajdzie się osoba nie wpisująca się w schematy. Trafia wtedy na brak akceptacji, a także spotka się z opresją. Nawet kiedy spróbuje podjąć walkę, nie ma szans na szczęście, za to zostaje naznaczona przez cierpienie. Wprawdzie problem rasizmu, tolerancji wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej nie jest niczym nowym, jednak Uzodinma Iweala pisze o tym w taki sposób, że nie sposób przejść obojętnie obok tej historii. Bezmiar tragedii, jaka spotyka głównego bohatera, poruszy każdego. Zwłaszcza, że owo cierpienie zadawane jest również w imię tego, który uczył miłosierdzia wobec bliźniego. Niru tego nie zazna.