Książki Ałbeny Grabowskiej cieszą się sporą popularnością. Na podstawie jej bestsellerowej sagi TVP nakręciło serial „Stulecie Winnych”. Pisarka tworzy powieści obyczajowe, psychologiczne, kryminały, pisze też dla dzieci. Z wykształcenia jest neurolożką, specjalizującą się w pomaganiu dzieciom chorującym na padaczkę. Dopiero od dziewięciu lat pisze książki, które okazują się niezwykle zróżnicowane gatunkowo. Za kilka dni będzie można sięgnąć po „Matki i córki” najnowszą powieść Ałbeny Grabowskiej.
Historia dotyczy czterech kobiet. Cała opowieść zaczyna się od narracji Lilki, najmłodszej przedstawicielki rodu. Właściwie ma na imię Paulina i choć skończyła już czterdzieści la, niewiele wie na temat przeszłości swojej rodziny. Kobiety, które ją wychowywały, unikały jak ognia wspominania o przeszłości. Wszystkie trzy doświadczyły wielu cierpień, więc próby nakłaniania do opowiadania o sobie zawsze kończyły się milczeniem.
Lila czuje się naznaczona historią, ale nie jest świadoma, jak wielki wpływ na jej przodków miały wielkie wydarzenia. Każda z przodkiń została naznaczona przez zawirowania historyczne. Do tego stopnia, że zaczęły się czuć obciążone klątwą. Każda z kobiet przeszła przez piekło. Żadna z nich nie ma zamiaru o tym opowiadać. Wydaje się im, że w ten sposób uchronią Paulinę przed cierpieniem. Same doznały tak wiele traum, że wystarczyłoby na wiele istnień. A jednak właśnie one przetrwały, choć nie wszystkim było to dane. Dlaczego właśnie tym kobietom się udało? Wszak żaden mężczyzna z rodu nie przetrwał.
Główna bohaterka powieści pragnie poznać tajemnice swoich przodkiń. Spotyka się jednak z murem, którego nie jest w stanie przebić. Kiedy stopniowo poznajemy przeszłość Sabiny, Marii i Magdaleny a także ilość cierpień, jakie zaznały w swoim życiu, przestaniemy się dziwić, dlaczego tak skrzętnie ukryły swoją przeszłość. Zaskoczy nas natomiast to, jak głęboko ukryły swoje trudne doświadczenia.
Pierwsza z nich, Maria, z miłości do mężczyzny podążyła za nim na Sybir, by odkryć, że żyła marzeniami. Dopiero tam pozbyła się złudzeń co do miłości romantycznej. Okazało się, że czasem ważniejszy stał się instynkt przetrwania. Podobnie było z kolejną z kobiet. Sabina trafiła do obozu koncentracyjnego. W Ravensbrück doceniono jej umiejętności. Kobieta, która była sławnym wirtuozem gry na skrzypcach, tu miała za zadanie przygrywać oprawcom.
Również Magdalena, która żyła w PRL-u, zaznała wielu krzywd. Opowiedziała córce, że jej ojciec zginął w momencie narodzin dziewczynki. Został potrącony przez auto, gdy wyszedł po papierosy. Czy ta absurdalna śmierć jest wiarygodna? Okazuje się, że wszystkie kobiety łączy kwestia macierzyństwa. Ono determinuje kobiety i zmusza je do działania. Bohaterki doświadczają tego co miliony innych kobiet, ale noszenie nowego życia wcale nie jest tym, o czym marzyły. Wręcz odwrotnie, obawiają się tego, co nastąpi, bo rzeczywistość w której żyją, wcale nie jest łatwa, zwłaszcza dla najsłabszych istot. Wybory, których dokonają kobiety i finał powieści zaskoczą odbiorców.
W powieści „Matki i córki” intryguje nie tyle sposób prowadzenia narracji (każdy rozdział ukazany jest z perspektywy jednej z czterech kobiet), co sposób w jaki przenikają się te historie. Dowiadujemy się stopniowo, co spotkało bohaterki, ale do głosu dochodzą osoby, które odeszły z tego świata. Za życia nie chciały mówić o sobie, a po śmierci ingerują w rzeczywistość: trzaskają drzwiami, zrzucają naczynia. Skrywane tajemnice wychodzą stopniowo na światło dzienne, dzięki czemu odkrywamy, jak zaskakujący może być los i czym naprawdę są więzi krwi. Może to wcale nie kwestia instynktu, a dokonywanego przez nas wyboru? Czytając powieść Ałbeny Grabowskiej widzimy, jak wielka historia wpływa na kobiety. Nie bez powodu właśnie one są głównymi bohaterkami, bo to dzięki takim jak one udało się światu przetrwać. Pisarka pozwala czytelnikom poznawać te trudne historie, a emocji podczas lektury nie zabraknie.
Widziałem na TVP Kultura program poświęcony książkom, w którym gościła pani Ałbena. Przyznaję, że bardzo zaintrygowała mnie sama pisarka jak i jej twórczość.
Sama nie miałam okazji oglądać autorki w telewizji, za to już jej krótki biogram i długa lista książek napisanych w kilka lat intrygują i zachęcają do sięgnięcia po powieści, bo widać od razu, że może być ciekawie.