
Kiedy pojawiła się zapowiedź książki „Wymieranie Ireny Rey” pomyślałam, że się przesłyszałam. Dotarła do mnie informacja, że tłumaczka na język angielski książki Olgi Tokarczuk napisała powieść. Myślałam, że może właśnie polska Noblistka opublikuje coś nowego, co natychmiast zostanie przełożone na inne języki. Tymczasem właśnie Jennifer Croft, laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera za tłumaczenie „Biegunów” Olgi Tokarczuk, napisała powieść, którą otrzymujemy w przekładzie Kai Gucio. Czytaj dalej
Wydawnictwo Marginesy zdecydowało się na wznowienie kilku już tytułów książek Ernesta Hemingwaya. Teraz możemy sięgnąć po “Za rzekę, w cień drzew” w nowym tłumaczeniu Agnieszki Wilgi. Przyznam szczerze, że kiedy po raz pierwszy sięgałam po powieści tego autora, jakoś nieszczególnie przypadły mi do gustu. Poznałam najgłośniejsze książki noblisty. Jednak, kiedy dowiedziałam się, że trwają pracę nad przekładami tej klasyki, postanowiłam wrócić do twórczości Ernesta Hemingwaya i poznać przede wszystkim te książki, których do tej pory nie czytałam.
Nowe przekłady klasyków są bardzo dobrym pretekstem do tego, by wracać do cenionych książek i odkrywać je na nowo. Tymczasem, jakiś czas po tym, kiedy Wydawnictwo Marginesy zdecydowało się na tłumaczenie powieści „Wiosenne wody”, zorientowałam się, że akurat tego tytułu nigdy nie czytałam. Dlatego bardzo chciałam poznać tę książkę Ernesta Hemingwaya i cieszę się, że mi się udało.
Nie śledzę forów internetowych, na których gromadzą się miłośnicy twórczości Lucy Maud Montgomery. Jednak po burzy, jaką wywołało tłumaczenie książki „Anne z Zielonych Szczytów”, wydaje mi się, że nastąpił już względny spokój. Mnie nowy przekład skłonił do przypomnienia sobie tej serii. Do tego całego włożenia kij w mrowisko przyczyniła się Anna Bańkowska. Tłumaczka dokładnie wyjaśniła nieprzekonanym, dlaczego zmieniła imiona i nazwiska bohaterom. Okazuje się, że po prostu przywróciła ich oryginalną formę, zgodnie ze współczesnymi zasadami sztuki translatorskiej.
Zazwyczaj sięgam po nowości książkowe, ale mam też wiele swoich ulubionych tytułów, po które chętnie wracam. Niekiedy potrzebuję pretekstu, by przypomnieć sobie wybitnych klasyków. Do opowiadania „Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingwaya powracam przy okazji omawiania lektury z uczniami. Tym razem powód sięgnięcia po książkę był zupełnie inny, a mianowicie nowe tłumaczenie tekstu. Wydawnictwo Marginesy postanowiło wznowić dzieła noblisty, powierzając przekład Kai Gucio.
Nie spodziewałam się, że najgorętszym tytułem tej zimy będzie powieść Lucy Maud Montgomery. Jaka książka tej pisarki wywołała nie burzę, a tajfun krytyki? Okazało się, że chodzi o „Anne z Zielonych Szczytów”, do tej pory znaną jako „Ania z Zielonego Wzgórza”. Nie sądziłam, że powieść polecana nastolatkom może wzbudzić tak wielką lawinę emocji u dorosłych czytelników. Wydawcy chyba nie spodziewali się aż tak gorących reakcji ze strony odbiorców. Ciekawe jednak, czy ktoś pytał młodych czytelników o zdanie? To przecież oni będą przede wszystkim czytali ten tytuł.