„Aryjskie papiery” – Jerzy Dynin

Aryjskie papiery, Jerzy DyninKiedy sięgnęłam po książkę „Aryjskie papiery” Jerzego Dynina, najbardziej zaskoczył mnie fakt, że publikacja miała premierę dopiero teraz, niemal siedemdziesiąt lat po powstaniu zapisków. Ich autor, Jerzy Dynin, przeżył drugą wojnę światową. Już w 1946 roku spisał swoje wspomnienia. Opowiedział w nich, jak jego rodzina mimo żydowskiego pochodzenia zdołała przetrwać. Aż trudno uwierzyć, że miała na to wpływ jedna literka w nazwisku. Rodzina Dynin zamieniła w dokumentach „y” na „u”. W ten sposób uzyskała szlacheckie pochodzenie i szansę na przeżycie.

Bohater i autor wspomnień urodził się w 1925 roku. Dzięki temu, że jego ojciec coraz lepiej zarabiał, niczego Jerzemu nie brakowało. Życie w Łodzi było dla Jurka czasem, który zapamiętał jako beztroski czas, niemal arkadyjski. Rodzina Dyninów spędzała wakacje w modnych miejscach, w kurortach w Ciechocinku czy w Sopocie. Rodzice dbali o wykształcenie syna i posłali go do szkoły, która była bardzo droga i kładła nacisk na patriotyczne wychowanie swoich uczniów.

Pierwszego września 1939 roku sielanka Jerzego nagle się skończyła. Po ataku Niemiec nazistowskich na Polskę rozpoczął się okres walki o przetrwanie. Zginąć można było choćby w czasie bombardowania. Kiedy kamienica znajdująca naprzeciwko domu Dynina została częściowo zburzona, po raz pierwszy uświadomił sobie, jak blisko jest śmierć. Aby jej uniknąć, rodzina postanowiła się ewakuować w bardziej bezpieczne miejsce.

Rodzice Jurka mogli pozwolić sobie na znacznie więcej, niż przeciętna rodzina. Stać ich było na podróż autem, mimo wielu utrudnień znaleźli się wreszcie u celu podróży, w Wilnie. Tam ojciec bohatera książki zajął się handlem diamentami, dlatego znowu udało im się całkiem dobrze urządzić. Sprawy się skomplikowały, gdy Dawid Dynin został aresztowany przez NKWD, potem nastąpił atak III Rzeszy na ZSRR.

Jurek z matką i siostrą wyjeżdżają na wschód do majątku rodziny Plater- Zyberków. Z nimi zaprzyjaźnił się Dawid zanim został aresztowany i ta polska rodzina postanowiła pomóc, a mały retusz nazwiska ułatwił sprawę. Dyninowie musieli udawać zubożałych arystokratów, krewnych Platerów. Problemy się pojawiały, gdy Polacy zadawali pytania w stylu z których Duninów pochodzą – Borkowskich czy z Wąsowiczów, itp.

Dyninowie, teraz hrabiostwo Duninowie osiadają w Horodyszczu. Matka znajduje zatrudnienie  jako tłumaczka w niemieckim urzędzie administracji rejonowej, wierząc, że tak będzie najłatwiej się ukryć. Wkrótce jednak dochodzi do pełnych napięcia momentów, kiedy cała rodzina nie wie, czy doczeka jutra. Żyją w strachu, czy nie wyda się ich oszustwo, a także obawiają się wszelkich momentów, które mogłyby ich zdradzić, jako Żydów. Najbardziej się obawiali chorób oraz pobytu w publicznej łaźni. Dramatycznych momentów nie brakuje. Na szczęście dla tej rodziny, cała czwórka ocalała z wojennej pożogi.

Książka „Aryjskie papiery” odkrywa przed czytelnikiem obraz wojny z perspektywy człowieka ukrywającego tożsamość. Przyznanie się do żydowskiego pochodzenia okazywało się równoznaczne z wyrokiem śmierci. Na początku nie było to jednak takie oczywiste. Jerzy Dynin, nawet jako nastolatek, nie zaufał Niemcom ani na chwilę, więc nie dał się zwieść ich obietnicom. Nie pozwolił najbliższym na to, by udali się do getta, choć w pewnym momencie wydawało się to najlepsze rozwiązanie. Szybko jednak rodzina Dyninów otworzyła oczy. Tylko ukrywanie tożsamości dawało szansę na przetrwanie. Dobry, aryjski wygląd, bogactwo i udawanie arystokratów to jeszcze nie wszystko, by przeżyć. Rodzina cały czas obawiała się zdrady ze strony Polaków. Tylko oni byli w stanie rozpoznać oszustwo. Na szczęście dzięki takim ludziom, jak Platerowie, mieli dodatkową szansę.

Jerzy Dynin opisuje lęk, jaki towarzyszył rodzinie w czasie wojny. Okazuje się jednak, że nie wszyscy ludzie oczekiwali od Dyninów zapłaty za pomoc. Zobaczymy w tych wspomnieniach tych, którzy bezinteresownie wsparli tę rodzinę. Główny bohater zapamiętał ich, próbował też nawiązać z nimi kontakt po wojnie. Kiedy wojska niemieckie się wycofały, faktu że są Żydami, wcale nie należało ujawniać. Kiedy zrobili to po raz pierwszy, zadziałało to na ich niekorzyść.

Historia, którą otrzymujemy, napisana jest w pierwszej osobie, z jednym małym wyjątkiem. Została skreślona zaraz po wojnie, więc przypomina zapiski z pamiętnika. Zobaczymy jak w czasie wojny zachowywali się Polacy, Litwini i Białorusini. Prosty styl świetnie oddaje surowość tych czasów, a same przemyślenia kreślone bezpośrednio po wojnie przez wciąż młodego człowieka wcale nie są banalne. Warto sięgnąć po tę publikację i poznać to niezwykłe świadectwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *