O tej porze roku nie jest łatwo o dobre owoce i warzywa. Do lata jeszcze daleko, zanim sięgniemy po soczyste owoce z własnego sadu czy ogrodu, warto poznać dalszy ciąg przygód szeryfa Jarzynowa. Pierwszy tom nosi tytuł „Best Seler i zagadka znikających warzyw” i bardzo spodobał się moim własnym dzieciom. Do tego stopnia, że razem z kuzynostwem (któremu też podsunęłam tę historię) dyskutują sobie o bohaterach książki. Druga część wywołuje podobne emocje. Tym razem akcja przenosi czytelników do Owocowic.
Po odnalezieniu zaginionych warzyw wieści o sukcesie Best Selera dotarły aż do miejsca, w którym zamieszkiwały owoce. Sława bywa przyjemna, ale czy dzielny szeryf nie spocznie na laurach? Jako że jest bardzo ambitny, podejmie nowe wyzwanie. Nawet za cenę rozstania (chwilowego) z niedawno poślubioną ukochaną. Wszystko przez tajemnicze zniknięcie Wiórki Kokos. Nie jest to zwyczajny orzech, a siostrzenica bardzo bogatego Henryka Kokosa.
Taki krezus, jak Henryk, zrobi wszystko, by odzyskać Wiórkę. Dlatego wysyła do Jarzynowa swoją prawniczkę, Apolonię Aronię. Udaje jej się namówić sceptycznie nastawionego szeryfa na wyprawę. Razem z nim do Owocowic udają się jego trzy pomocnice, siostry Brukselki. Natomiast Giorgio Ananas ma okazję, by wrócić do domu. Tylko do jakiego miejsca trafią? Szybko okaże się, że prócz Wiórki zniknęły inne owoce: Bono Winogrono, Delgado Awokado i Liwka Oliwka. Czy coś łączy te zaginięcia? A może po mieście krąży odpowiednik wampija, którym kiedyś straszyły się siostry Brukselki?
Best Seler musi zakasać rękawy, bo ma naprawdę wiele pracy. A że zbytnia pewność siebie czasami go gubi, to i tym razem narzucił sobie mordercze tempo pracy. Na szczęście Melka, Kornelka i Rachelka zawsze służą wsparciem. Od początku wspiera je Giorgio Ananas. Tyle, że znowu nie każdy chce wierzyć małej Brukselce, która twierdzi, że widziała na własne oczy groźnego przetwora. Po mieście już od jakiegoś czasu krążą o nim plotki. Czy rzeczywiście przetwór stoi za zaginięciami? A może coś innego je łączy? Kiedy dzielny szeryf stwierdzi, że rozwikłał sprawę, ta się jeszcze bardziej skomplikuje…
W historii „Best Seler i tajemnica rodu Kokosów” Mikołaj Marcela wykorzystuje podobny schemat, co w pierwszej części. Ponownie mamy do czynienia z zagadkowymi porwaniami, które próbuje rozwiązać szeryf Seler. Tyle, że bez Brukselek mógłby sobie nie poradzić. Dzielne siostry wysuwają się na pierwszy plan. Choć malutkie, to biją na głowę Besta swoim intelektem i dedukcyjnym talentem. Wystarczy, że szeryf wygląda jak stróż prawa. Resztę wykonają trzy skromne Brukselki.
Mikołaj Marcela w „Best Seler i tajemnica rodu Kokosów” łączy humor z opowieścią o charakterze detektywistycznym. Dzieci śledzą historię z zapartym tchem, bo chcą wiedzieć, co będzie dalej. Zwrotów akcji nie zabraknie, podobnie jak elementów zaskoczenia. Warto podkreślić, że i w tym „vege kryminale” otrzymujemy sporą dawkę zabaw językowych. Mikołaj Marcela tworzy mnóstwo nawiązań do popkultury – od Tomasza Cisa występującego w Mango TV po Mikołaja Koperka i jego dzieło „O obrotach sfer zielonych”. Prócz tego bohaterowie opowieści czytają takie książki jak „Pomelo i Julię”. Oczywiście te wszystkie gry są ukłonem do rodziców, ponieważ właśnie oni będą w stanie odszyfrować owe nawiązania. Nie znaczy to, że młodsi bawią się mniej. Warto jeszcze podkreślić, że świat przedstawiony, mimo że fantastyczny, bardzo przypomina ten współczesny – razem z jego problemami. Natomiast w powieści „Best Seler” będzie on nieco przerysowany, więc dzieci od początku czują, że nie nie trzeba się bać, gdyż mamy do czynienia z fikcją literacką.