Z pewnością każdy z nas słyszał o tym, jakie poglądy miał Adolf Hitler na temat ludzi niepełnosprawnych. Uważał, że nie byli pełnowartościowymi Niemcami, więc nie powinni się rozmnażać. Dążenie do stworzenia idealnej rasy oznaczało likwidację tych, którzy nie pasowali do wyznaczonych norm. Kiedy partia nazistowska znalazła się u władzy, szybko zaczęto masowo sterylizować obywateli Niemiec, z czasem rozszerzyło się to na zabijanie ludzi chorych. W połowie 1939 r. przystąpiono do planowania i organizacji tajnej operacji mordowania upośledzonych dzieci. Kalina Błażejowska napisała na ten temat reportaż pt. „Bezduszni. Zapomniana zagłada chorych”.
Książka dotyka kiepsko zbadanego tematu. Nawet po latach nie jest łatwo pytać o tak okrutne zbrodnie, do których dochodziło w czasie II wojny światowej. Autorce powiedziano, że nie znajdzie już świadków wydarzeń sprzed ośmiu dekad. Program, o którym mowa nosił kryptonim „T4” i polegał na masowym zabijaniu pacjentów szpitali psychiatrycznych i domów opieki, uznanych za „życie niewarte życia”. Autorka pokazuje kim były ofiary tej akcji. Zauważamy, że byli to Polacy, a także Niemcy i obywatele innych krajów podbitych przez III Rzeszę.
Kalina Błażejowska dokładnie przygląda się historii i mechanizmom tej zbrodni, opiera się na materiale źródłowym, jaki przetrwał do naszych czasów. Są to dokumenty, relacje, protokoły przesłuchań, listy i pamiętniki. Nie ogranicza się jednak do suchych faktów i liczb, ale stara się przywrócić ludzki wymiar tragedii, która dotknęła tysiące rodzin. Na przykładzie trzech miejsc: Lublińca, Gostynina i Śremu opisuje sylwetki i losy ofiar, ich bliskich, świadków i sprawców. Ofiary zbrodni nie są zbyt dobrze znane historii. Ci, którym udało się przeżyć, rzadko chcieli wracać do tych wydarzeń. Ich potomkowie często bywali zaskoczeni doświadczeniami bliskich, gdy reportażystka rozmawiała z ofiarami o tym, czego doświadczyły.
Autorka nie unika trudnych pytań i problemów, dotyczących współudziału części polskiego personelu medycznego w zbrodni. Pokazuje różne postawy ludzi uwikłanych w działania opisywanych placówek. Widzimy, że są to sprawy trudne do zrekonstruowania. Nie wiemy dokładnie, ile osób zginęło, ale dzięki temu reportażowi będziemy w stanie wyobrazić sobie, jak wyglądała sytuacja w szpitalach psychiatrycznych i w jaki sposób odbierano dzieciom oraz chorym to, co najważniejsze, czyli prawo do życia. Wyobrazimy sobie drastyczne sceny, jednocześnie wzbudzi to w nas poczucie empatii. Kalina Błązejowska zmusi nas do refleksji nad ludzką kondycją i historią. Ostateczną ocenę pozostawia nam, czytelnikom, chociaż autorka nie ukrywa, jak trudny dla niej samej jest ten temat.
Tytuł reportażu również zmusza do myślenia. „Bezduszni” to jednocześnie ludzie, którzy dokonywali zbrodni, choć oni sami określali w ten sposób chorych psychicznie, osoby niepełnosprawne. Uzasadniali swoje działanie tym, że tylko ludzie zdrowi posiadają duszę, a wszelkiego rodzaju „bezduszne istoty” wiodą „życie niewarte życia”. Sam Hitler według nich wykazywał się empatią oraz łaską, pozwalając na eutanazję chorych dzieci, ponieważ w ten sposób dawał ulgę zmęczonym rodzicom, a także odciążał państwo pod względem finansowym.
Książka „Bezduszni. Zapomniana zagłada chorych” nie jest reportażem łatwym w odbiorze ze względu na podejmowany temat, ale trudno w inny sposób upamiętnić ofiary, o których nie mówi się za wiele na lekcjach historii. Na początku reportażu autorka wspomniała, że odradzano jej pisania na ten temat, gdyż z pewnością dzisiaj już nie dotrze do świadków opisywanych zbrodni. Tymczasem Kalinie Błażejowskiej udało się trafić do osób, które mogły jej wiele powiedzieć na temat zabijania chorych w opisywanych placówkach. Ważne, że zechcieli mówić, by to co przeżyli, stało się dla nas i następnych pokoleń ważną lekcją.
Ten reportaż to napewno wstrząsający materiał. Swego czasu dość mocno zgłębiałam temat obozów koncentracyjnych oraz polityki eugenicznej IIIRzeszy i muszę przyznać, że do dziś włos się na głowie jeży.
Pozdrawiam
BLOG.HelpBook.pl
Czasami wydaje mi się, że trudno byłoby sobie wyobrazić taką fikcję, a tymczasem to się wydarzyło naprawdę.