Boginie zemsty: „Cwaniary” – S. Chutnik

CwaniaryWprawdzie Sylwia Chutnik nie dostała się do finałowej siódemki spośród autorów nominowanych do nagrody Nike 2013, jednak i tak od dłuższego czasu przymierzałam się do tego, by przeczytać „Cwaniary”.

Prowokuje tytuł oraz ilustracja na okładce. Główne bohaterki są mieszkankami Warszawy. Pierwszą z nich – Halinę – poznajemy na cmentarzu. Ta młoda kobieta właśnie została wdową, choć nie do końca. Ojciec jej nienarodzonego jeszcze dziecka został brutalnie zamordowany. Antek nie był niewiniątkiem, zajmował się wymierzaniem sprawiedliwości – karał za przewinienia tych, którym prawo nie mogło nic zrobić.

Halina również parała się zemstą. Nie pracowała jednak sama, tylko z koleżanką – Celiną. Kobiety traktowały bójki jako rodzaj rozrywki, połączoną z nutą dydaktyzmu wobec swych ofiar. Celina Cios i Halina Żyleta były niezwykle twarde, jak i nieszczęśliwe.Obie szybko straciły wybranków. Nie wolno im było nawet opłakiwać mężów – bo przecież żadna z nich nie miała ślubu.

Zemstą zajmowała się również ich koleżanka – prawniczka Bronka. Posiadała nawet pewną specjalizację: zawsze wybierała osoby, które przyczyniały się do nieporządku w mieście – tych śmiecących karała bezwzględnie. I jeszcze Stefa, prowadząca zakład kosmetyczny. Dla kobiet jest to miejsce lepsze od gabinetu psychoterapeutycznego, bo można zarówno porozmawiać, ale też się upiekszyć.

„Cwaniary” są współczesną opowieścią o Robin Hoodzie w damskich fatałaszkach. Kobiety z Mokotowa, z których większość wychowywała się na marginiesie społeczeństwa, biorą sprawy w swoje ręce i wprowadzają do świata ład i porządek. Wpajają innym właściwe zasady za pomocą łomu, czy łomotu innego rodzaju.

Warszawa ukazana w powieści Chutnik, bynajmiej nie jest kolorowa. Dla bohaterek przestrzeń ta przepełniona została beznadzieją. Dojrzałe kobiety muszą walczyć w tej dżungli, choć wiedzą, że są skazane na niepowodzenie. Dają jednak innym przykład rycerskich zasad, którymi potrafią się kierować jak średniowieczni łotrzykowie.

Pisarka opowiada historię kobiet posługując się elementami groteski oraz absurdu. Opowieść wciąga czytelnika w mroczny, choć niekiedy zabawny świat. Tylko, czy nie jest to śmiech przez łzy? Poprzez absurdalne sytuacje czytelnik dostrzeże problemy społeczne, z którymi boryka się świat. Przejmująca samotność bohaterek, brak nadziei na poprawę losu – kobiety próbują sobie rekompensować posługując się zemstą. Jednak czy Erynie mogą zaznać odrobiny szczęścia oraz naprawić świat?

Książkę czyta się bardzo dobrze. Są tu wprawdzie zaledwie szkice głównych bohaterek i sytuacji, dostrzegamy zarysy pewnych problemów. Sylwia Chutnik pokazała, że nie jest obojętna na losy ludzi i miasta. Wybiera osoby i miejsca okaleczone. A odnajduje w nich siłę i piękno. Dodać muszę, że całość urozmaicona została rysunkami Marty Zabłockiej, które świetnie dopełniają całość.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za powieść.

  1. Pingback: „W krainie czarów” Sylwia Chutnik | Czytam, bo chcę i już

  2. Pingback: „Jolanta” – Sylwia Chutnik | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj ksiazkisaniebezpieczne Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *