Lato to czas podróżowania, ale też nudy. Sposób na jedno i drugie jest łatwy, wystarczy tablet, czy smartfon i gotowe, dziecko jest zajęte na dłuższy czas. Jeśli jednak chcemy czegoś innego, może w pewnym momencie zabraknąć pomysłów i cierpliwości. „Brulion zabaw w podróży” z ilustracjami Eweliny Protasewicz takich sposobów oraz inspiracji na miłe spędzenie czasu nam dostarcza. Znamy wydany wcześniej „Brulion zabaw dla każdego”. Do tego zeszytu pełnego gier i zabaw nie trzeba było przekonywać moich dzieci.
Okładka „Brulionu zabaw w podróży”, tak jak w poprzednich częściach, stylizowana jest na zeszyt z czasów PRL-u. W ten sposób przyciąga wzrok dorosłych, którzy pamiętają te okładki z własnego dzieciństwa. Do dzisiaj jeszcze jestem posiadaczką jednego z takich zeszytów. Dla dzieciaków ten styl również jest interesujący, choć patrzą na to trochę inaczej. Kojarzy im się bardziej z epoką dinozaurów, niż końcówką PRL-u.
Jednak za sprawą właśnie tego brulionu można przenieść się w czasie. Zobaczyć świat rozrywek, kiedy nie było współczesnej technologii. Co ciekawe, owe najprostsze gry, okazują się dla nastolatków interesujące. Wiele z tych zabaw doskonale znałam w dzieciństwie, niekiedy pod inną nazwą, ale upływ czasu spowodował, że o nich zapomniałam. Dla mnie zatem była to sentymentalna podróż, ale dla moich dzieci okazała się to ciekawa propozycja, stanowiąca alternatywę dla gier internetowych.
W „Brulionie zabaw w podróży” znajdziemy zabawy takie jak: szubienica, kółko i krzyżyk, państwa-miasta, łapki, kartofel, głuchy telefon. Na początku są wersje zabaw z podpowiedziami, część instrukcji natomiast umieszczono po wewnętrznych stronach okładki (w przypadku, kiedy zajmowałaby za dużo miejsca). Później otrzymujemy same gry. Autorka zachęca także do wymyślania własnych zasad, bo w końcu chodzi tu o to, by się świetnie bawić.
Dla ułatwienia każdą kartkę można łatwo usunąć i przekazać innym graczom. Nie zawsze nawet trzeba pisać, by się włączyć do zabawy. W brulionie znajdziemy wiele inspiracji na wspólne spędzenie czasu. A kiedy kartka się zużyje, można z niej zrobić samolot, albo łódkę. Do tego również otrzymamy instrukcję. Kiedy natomiast gry znudzą się dzieciom, mogą pokolorować ilustracje, połączyć kropki, dorysować drugą część obrazka, nauczyć się rysować misia czy kurę, a także rozwiązać krzyżówkę.
„Brulion zabaw w podróży” można zabrać do samochodu, ale córka przetestowała ten zeszyt pod koniec roku szkolnego, kiedy dzieci miały większą swobodę. Część tych zabaw wykonywały nawet na lekcjach (wspólnie z nauczycielem). Tutaj świetnie sprawdziła się gra pt. „Smok”, która inspiruje do wymyślania wspólnie śmiesznych historii, czy „Wąż wyrazowy”, albo „Głuchy telefon”. Najważniejsze jednak, że gry zachęcają do wspólnej zabawy z przyjacielem czy rodzicem. Takiej, która wywołuje lawiny śmiechu. Okazuje się, że gry, które znamy z dzieciństwa, wciąż mogą być aktualne. Tyle, że dzisiaj brulionów nie trzeba zapełniać własnymi pomysłami, ponieważ dzieciaki otrzymują gotowe propozycje. Wystarczy brulion i ołówek, a czas płynie jakoś szybciej, na nudę nie ma miejsca.
Mamy całą serię. Jest fantastyczna! I do tego ma świetną cenę:)
Posiadamy dwie części, a dzieci korzystają z nich w pełni. Cena zeszytów to jeden plus, a drugi jest taki, że wiele z tych zabaw można wykorzystać na zwykłych, czystych kartkach.