Maja Lunde jest norweską pisarką, która zdobyła spore uznanie również w naszym kraju. Zaczęło się od „Historii pszczół” otwierającej „Kwartet klimatyczny”, a ostatnią częścią była powieść „Sen o drzewie”. Teraz możemy sięgnąć po kolejną książkę pisarki pt. „Czas zatrzymany”. Maja Lunde ma na swoim koncie również tytuły dla dzieci. W historiach kierowanych do dorosłych porusza temat zmian klimatycznych. Czy i w najnowszej powieści będzie podobnie?
Autorka tym razem opisuje świat, w którym czas nagle zatrzymuje się dla ludzi. Pewnego czerwcowego dnia przestają się starzeć, umierać, co również oznacza że nie rodzą się dzieci. Czy kobiety już nigdy nie doczekają się potomstwa? Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, gdyż nie chodzi tu o „Dzień świstaka”. Kolejny dzień w kalendarzu nie jest taki sam, jak poprzedni. Przyroda się rozwija, dni postępują, ale ludziom nie rosną włosy, paznokcie, nie potrzebują jedzenia. Zastanawiamy się, jakie będą konsekwencje takiej sytuacji dla poznanych przez nas bohaterów, jak i dla reszty opisywanego świata.
Maja Lunde dzieli powieść na krótkie rozdziały, które poświęcone są kolejnym postaciom. Poznajemy Jenny, która choruje na raka, ale przez „anomalię” związaną z czasem, choroba się zatrzymuje. Kobieta w ostatnim stadium choroby może cieszyć się pełnią życia, a nie martwić, że wkrótce osieroci dwoje dzieci. Kolejne postacie, czyli Lisa i Jakob, dowiadują się od ginekologa, że ciąża się zatrzymała na 25 tygodniu, a płód się nie rozwija. Czy doczekają się dziecka? Co można zrobić w takiej sytuacji? Czy Ellen zatrudniona w zakładzie pogrzebowym straci pracę?
Losy bohaterów się komplikują, kiedy odkrywają, że nastąpiła nieoczekiwana stagnacja czasu. Nic prócz przyrody się nie rozwija, a oni tracą sens życia. Wszystkie pasje, oczekiwania i plany przestają cieszyć. Jedna z postaci, Otto, popada w szaleństwo zakładania ogrodu na tarasie, ale wkrótce straci na to ochotę. On, który do tej pory najlepiej się czuł wśród roślin.
Pisarka pokazuje, jak ważna dla człowieka może być cykliczność życia. Choć często pragniemy choć na chwilę „zatrzymać czas”, nie jest to możliwe. Czy gdyby się dało to odmienić, reagowalibyśmy podobnie jak bohaterowie książki? Być może przez chwilę by to nas cieszyło, a potem tak jak w powieści poczulibyśmy się zawieszeni w próżni, co dałoby początek destabilizacji. Widzimy też, jakie odpowiedzi odkrywają w mediach, które widzą przyczyny takiego stanu rzeczy w tajemniczym wirusie, kreślą różne teorie spiskowe, czy nawet poszukują odpowiedzi w tekstach sprzed pięciu tysięcy lat.
Podczas lektury powieści odbiorcy nie raz będą się zastanawiali nad naturą czasu i jego wpływie na człowieka. Poznajemy wiele postaci, zobaczymy, jaki wpływ będzie miała na nich nowa sytuacja. Do jakich wyborów ich skłoni? Czy zmienią coś w swoim życiu? Dostrzegamy ich zagubienie i poczucie samotności. Ich emocje są świetnie oddane, a czytelnik będzie w stanie odczuć całe napięcie, jakie buduje Maja Lunde w tej historii. Myślę, że pisarka poprzez powieść „Czas zatrzymany” skłania nas do refleksji nad ważnymi kwestiami o charakterze egzystencjalnym. Dzięki krótkim rozdziałom pokazującym kolejnych bohaterów czujemy się zaciekawieni, chcemy wiedzieć co będzie dalej i jakie będą ich przemyślenia. Mimo że postaci jest całkiem sporo nie gubimy się w tej opowieści. Pisarce udało się przedstawić te jednostki we wiarygodny sposób, również pod względem psychologicznym. Myślę, że dzięki książce na chwilę się zatrzymamy, by zastanowić się nad tym, co jest dla nas ważne w tej chwili, ponieważ tylko taki czas mamy do dyspozycji.
PS Powieść na język polski przełożyła Elżbieta-Ptaszyńska-Sadowska.