Jaroslav Rudiš jest nie tylko popularnym i cenionym pisarzem, autorem scenariuszy komiksowych, ale również wokalistą w zespole Kafka Band. Choć tworzy w języku czeskim, w ubiegłym roku wydał powieść po niemiecku pt. „Winterbergs letze Reise”. Miłośnikom literatury nie trzeba wymieniać takich znanych tytułów tego autora, jak „Grandhotel” czy „Koniec punku w Helsinkach”, albo „Cisza w Pradze”. Na wszystkie miłośnicy jego twórczości z pewnością czekali niecierpliwie, podobnie jak na wydany niedawno „Czeski Raj”.
Najnowsza książka Jaroslava Rudiša wygląda niepozornie, nie wyróżnia się objętością. Wewnątrz znajdziemy opowieść o mężczyznach, wypowiedzianą ich własnym głosem. Gdzieś w miejscu zwanym Czeskim Rajem, znajduje się sauna, w której bywają tylko miejscowi. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, prócz tego że najlepsze lata ma za sobą. Wręcz popada już w ruinę i wszystko wskazuje na to, że niebawem zostanie zamknięta.
Poznajemy stałych bywalców sauny. Stanowią oni cały przekrój społeczny i wiekowy: od młodego chłopaka po pana emeryturze. Nie poznajemy jednak ich imion, za to profesję, którą się zajmują. Jest taksówkarz, nauczyciel, lekarz ginekolog, strażak i kilku innych. Każdy z nich ma swoje ulubione miejsce, w którym siada.
Jak w klasycznym greckim dramacie w powieści „Czeski Raj” cała historia to dialogi mężczyzn. O czym rozmawiają? Nie wiecie o czym mówi się w saunie? Może o tym samym, co w knajpie przy kuflu piwa? Tyle że w miejscu, gdzie – jak mówią – „Wypacamy nasze ciała i dusze”, łatwiej o spontaniczne rozmowy. Choć z czasem zauważymy, że i w saunie tworzą się grupy. Do jednych łatwiej powiedzieć, co się myśli, przed innymi trudniej się szczerze otworzyć.
Sauna zbliża do siebie, a choć w tak gorącym miejscu trudno się o skomplikowane wywody i głębokie wynurzenia, zobaczymy, kim są ci panowie, co ich interesuje, denerwuje, co kochają. Na pierwsze miejsce w rozmowach wysuwają się kobiety i uczucia do nich, często te niespełnione. Jednak nie zabraknie kwestii związanych z historią, polityką czy Bogiem. Poszukiwać sensu życia można przecież wszędzie, nawet w knajpie, tym bardziej w saunie. Choć panom zdarza się prowadzić ostre dyskusje, polemizować ze sobą, niektórzy nawet chcą brać się za bary, to widzimy, że tak naprawdę sauna ich w pewnym stopniu jednoczy. Podobnie jak miłość do pilznera, piwa ukochanego przez Czechów, choć stworzonego przez Bawarczyka. Ów złoty napój stanowi coś na kształt olimpijskiego nektaru.
Akcja książki „Czeski Raj” rozgrywa się w jednym miejscu. Śledząc te absurdalne niekiedy dialogi natychmiast nasuwają się skojarzenia z innymi dziełami z literatury czeskiej, w których humor jest istotny, podobnie jak snucie rozmów. Bohaterowie przytaczają dwie książki Milana Kundery, ale oprócz tego dostrzeżemy, jak istotny wpływ na tę historię ma twórczości Jaroslava Haška. Podczas lektury „Czeskiego Raju” zastanawiałam się wielokrotnie nad tytułem. Czy chodzi o miejscowość, a może trzeba przyjąć tę nazwę dosłownie? Autor nie stawia kropki nad i. Daje czytelnikom opowieść, dzięki której nie będą się nudzili. Jaroslav Rudiš świetnie sobie radzi ze snuciem opowieści. Tym razem otrzymujemy prócz ironii, szczypty humoru również elementy groteski. Trzeba przyznać szczerze, że trudno się od tej historii oderwać.