Zwyczajne życie przeciętnego człowieka nie wydaje się atrakcyjnym tematem powieści. Mimo to islandzka pisarka, Auður Ava Ólafsdóttir, postanowiła właśnie taką niczym niewyróżniającą się postać obrać na głównego bohatera książki „Blizna”. Autorka była za tę powieść otrzymała Nagrodę Literacką Rady Nordyckiej oraz Islandzką Nagrodę Literacką. Wydawca podaje, że „jej książki nie opisują doniosłych wydarzeń, ale skupiają się na drobiazgach codzienności, którym autorka przygląda się jak pod mikroskopem.” Choć w Polsce wydano tylko „Bliznę”, to po lekturze tej powieści trudno nie zgodzić się z tym zdaniem.
Główny bohater powieści i jednocześnie jej narrator, zbliża się do momentu w życiu, który skłania do myślenia o jego kresie. Jonas Ebeneser wszystko ma za sobą. Miłość i rozwód. Żona odkryła przed nim skrywaną przez lata tajemnicę, co zraniło go jeszcze mocniej i umocniło w przekonaniu, że już nic mu nie zostało. Poczuł się niepotrzebny, nie potrafi zacząć życia na nowo. Zajmował się remontami, kładł kafelki, ale jego egzystencja nie jest taka jak element układanki, nie wszystko da się dopasować.
Mężczyzna zmaga się z własnym życiem, ale nad jego głową zbierają się mroczne chmury. Widzi tylko ciemną stronę tego, co go czeka. Została mu matka z demencją, która świetnie radzi sobie z liczeniem, ale nie zawsze potrafi dostrzec w Jonasie własnego syna. Kobieta z pomocą pielęgniarki dzwoni do niego z wyrzutami, że jej nie odwiedza, mimo że przed chwilą u niej był. Mimo to bohater czuje się niepotrzebny, dlatego coraz częściej myśli o zakończeniu życia.
Jonas rozważa samobójstwo. Zastanawia się nad sposobami odebrania sobie życia. Najpierw trzeba je jakoś uporządkować. Znajduje swoje zapiski z przeszłości. Już w młodości był z boku, ale jednocześnie ową rzeczywistość analizował. Sam poczuł się zaskoczony, jak wiele kobiet było w jego życiu. Z czasem zostały trzy: żona, córka, matka. Kiedy przestał być im potrzebnym, stracił poczucie sensu. Czy to właśnie dzięki kobietom mógł sobie pozwolić na istnienie? Kiedy decyduje się na samobójstwo, postanawia wyjechać, żeby córka nie natknęła się na jego martwe ciało.
Z Islandii trafia do kraju, który naznaczony jest śladami niedawnej wojny. Jonas zabiera ze sobą niewiele. Tylko po co mu wiertarka? Okazuje się, że jego narzędzia będą miały istotne znaczenie. Dzięki nim odnajdzie swoje przeznaczenie. Zobaczy, że jest potrzebny. To pozwoli mu na nowo spojrzeć na swoje blizny. Jego wewnętrzne rany staną się nagle mniej wyraźne. Czy jednak można zmienić nastawienie do życia, porównując się do innych? Tych, którzy mają gorzej? Ludzie, których spotyka przeżyli coś, czego nawet nie potrafi sobie wyobrazić. A jednak trwają, mimo iż ich blizny są bardzo wyraźne. Być może czasami najlepsze są najprostsze rozwiązania. To że może czuć się potrzebnym powoduje, że Jonas odsuwa decyzję o samobójstwie.
W powieści „Blizna” dostrzeżemy pewien podział. Zarówno jeśli chodzi o fabułę powieści, jak i miejsce akcji. Główny bohater, jako przedstawiciel konsumpcyjnego świat dotarł do momentu, kiedy nic już nie daje mu poczucia radości i szczęścia. Dopiero, gdy dociera do hotelu Silence, konfrontuje to z tym, z czym muszą się zmagać ludzi, których dosięgnęła wojna. Możliwość pomagania im, sprawia, że odnajduje spokój ducha. Dostrzega, że każdy nosi ze sobą swoje blizny, choć jedne są widoczne, a inne nie. Auður Ava Ólafsdóttir kontrastuje te dwie rzeczywistości. Człowieka Zachodu zmęczonego konsumpcjonizmem z ludźmi dotkniętymi tragediami, próbującymi ułożyć sobie życie na nowo mimo cierpień, jakich doznali. Ci pierwsi to indywidualiści, którym trudno zbliżyć się do innej jednostki. Natomiast w rzeczywistości powojennej liczy się umiejętność trzymania się razem, inny człowiek, dla którego warto istnieć.