Czy odnosicie wrażenie, że ludzie z wiekiem zatracają wewnętrzną radość? Im są starsi, tym rzadziej się śmieją i trudno ich rozbawić. Dzieciakom niewiele trzeba. Wybuchają gromkim śmiechem raz po raz. A przecież każdemu z nas potrzeba tej odrobiny radości. Kiedy jesteśmy bombardowani złymi i smutnymi wiadomościami, warto się od tego oderwać. Można pójść na komedię do kina, albo przeczytać książkę. Na przykład najnowszą powieść Anity Scharmach, „Cztery wesela i rozwód”.
Tytuł budzi skojarzenia ze świetnie znanym filmem, ale nie dajcie się zwieść. Realia, jakie poznamy podczas lektury książki, będą nam znacznie bliższe, niż te ze z komedii romantycznej. Poznajemy kilkoro przyjaciół. Dominują kobiety: Maja, Malwina, Michalina, ale jest też Konstanty. Tę czwórkę łączy wieloletnia przyjaźń, ale zostanie ona kilka razy wystawiona na próbę. Nasi bohaterowie różnią się charakterami oraz podejściem do życia. Ich odmienne temperamenty, czy filozofia życiowa sprawią, że przyjaźń będzie musiała przejść próbę. Czas robi swoje i ludzie z biegiem lat zmieniają poglądy, a drogi dobrych znajomych się rozchodzą. Czy tak będzie w przypadku naszej czwórki?
Skoro w tytule jest wesele, to oczywiście nie może się bez niego obyć. Pierwsza wychodzi za mąż Maja. Jednak sielską i romantyczną atmosferę psują wiadomości wysyłane przez dawnego ukochanego. Czego może chcieć po latach? Drugim problemem, który zepsuje noc poślubna młodej kobiety, okaże się róża. Oczywiście trzeba przeczytać samemu, żeby się dowiedzieć, jaki zabawny problem wywoła.
Jedną z bohaterek książki jest młoda kobieta, która zamierza wyjść za bogatego mężczyznę. Szykuje się do ślubu, który ma wszystkich zachwycić. Malwina zachowuje się, jak osoba pusta, wydaje pieniądze ukochanego na sztuczne piersi, poprawia sobie nos i ubiera wyzywająco. Dopiero sprowadzona na ziemię przez przyjaciółkę uzmysławia sobie, jak postępuje. Postanawia się zmienić, dlatego wybiera się do rodzinnego domu, by zmierzyć się z trudną przeszłością i odnaleźć właściwą drogę.
Pozostali bohaterowie także szukają swojego szczęścia. Wypatrują swojej drugiej połowy. Komu uda się ją znaleźć? Gdzie jej szukać? A może jest gdzieś blisko, na wyciągnięcie ręki, tylko nadal jest niezauważana? W książce Anity Scharmach zobaczymy również bohaterów drugoplanowych, którzy również będą prowadzili bogate życie emocjonalne i będą dążyli do poprawy swojego nastroju. Niektórzy, by odnaleźć szczęście, posuną się aż do rozwodu.
Piszę o fabule książki na poważnie, ale warto podkreślić, że spora część historii została napisana z humorem. Autorka przedstawia zabawne perypetie młodych i nieco starszych postaci. Zwłaszcza te intymne sytuacje są ukazywane przez autorkę z przymrużeniem oka, nie każdy potrafi pisać o tych relacjach w sposób zabawny. U Anity Scharmach to nie razi, wręcz ów humorystyczny styl jest wskazany.
Mimo skupiania się na niefortunnych przypadkach, omyłkach i innych potknięciach, trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z powieścią obyczajową. Po tym, gdy odsuniemy warstwę komediową, zobaczymy drugie dno. Anita Scharmach pokazuje bohaterów, którzy mają za sobą pewną przeszłość i zmagają się w związku z tym z pewnymi kompleksami. Zobaczymy to choćby w przypadku Malwiny. Na pozór wyrachowana i próżna, skrywa tajemnicę, z którą nie potrafi się uporać.
Podczas lektury powieści „Cztery wesela i rozwód” będziemy żałowali jednego: za szybko się kończy. Książkę połyka się w kilka chwil, a że działa jak dobry poprawiacz humoru, to chciałoby się więcej. Nie można też zapominać o warstwie obyczajowej. Anita Scharmach pokazuje, jak różnie może wyglądać wesela i to, że niezwykle łatwo pomylić kicz z dobrym smakiem i gustownym wyszukaniem. Zaglądamy na polskie weseliska i oglądamy rzeczywistość, którą dobrze znamy w własnego podwórka. I choć jest lekko i przyjemnie, nie dajmy się zwieść podczas lektury, emocji i refleksji nie zabraknie.
Za mój komentarz jeden cytat,z książki str.86 ” na dzień przed ślubem widziała penisa, który nie był nazwany gąsiorem” i w takim tonie cała książka. Katastrofa, szkoda pieniędzy i czasu