„Jesień” – Karl Ove Knausgård

Jesień, Karl Ove KnausgårdWciąż jeszcze mamy lato, ale jesień już blisko. Zacznie się nietypowo, bo już pierwszego września, właśnie wtedy premierę będzie miała książka Karla Ove Knausgårda. Nie nasyciłam się jeszcze cyklem „Moja walka” tego autora, a już dzięki Wydawnictwu Literackiemu otrzymujemy nową serię: „Cztery pory roku”, którą otwiera książka zatytułowana „Jesień”. Czym zaskoczy tym razem ten norweski pisarz? Czy jest w stanie napisać coś w innym stylu, niż zaprezentował w „Mojej walce”?

„Jesień” Karla Ove Knausgårda to listy do nienarodzonej córki. Kończy się lato, a pisarz po raz pierwszy ujrzał ją na zdjęciu USG. Kim będzie to dziecko, które przyjdzie na świat za sześć miesięcy? Jaką zastanie rzeczywistość? Karl Ove Knausgård postanawia poprowadzić dziecko za rączkę po świecie. Pokazać tej istotce, co dla niego, jej ojca, jest najważniejsze. „To, co fantastyczne, a co już niedługo zobaczysz i poznasz, bardzo łatwo zgubić, a można to zrobić na niemal tyle sposobów, ilu istnieje ludzi. Właśnie dlatego piszę do Ciebie. Chcę Ci pokazać świat – taki, jaki jest wokół nas, niezmiennie. Dzięki temu sam nie stracę go z oczu.” (s.14)

Pisanie dla dziecka jest pretekstem do tego, by samemu zastanowić się nad sensem życia. Żadne dziecko nad tym się nie zastanawia, a i wielu dorosłych unika takich trudnych pytań. Po wielu latach egzystencji traktujemy świat jako coś oczywistego. Co o tym myśli pisarz? Jak brzmi deklaracja Knausgårda? „Chcę pokazać Ci nasz świat takim, jaki jest: drzwi, podłogę, kran i zlew, fotel ogrodowy tuż przy murze pod oknem kuchennym, słońce, wodę i drzewa. Będziesz mu się przyglądać po swojemu, będziesz doświadczać go po swojemu, gromadzić własne doświadczenia i wieść własne życie, więc to oczywiste, że przede wszystkim robię to dla siebie: pokazując Ci świat, moja maleńka, przekonuję się, że warto żyć.” (s.15)

Zapiski Karla Ove Knausgårda prowadzone są od końca sierpnia do października. Otrzymujemy krótkie teksty, które są czymś w rodzaju miniatur literackich, opisujących jakiś szczegół, czy pozornie nieistotny detal. Skupiając się na drobiazgach i zachwycając nimi, można odczuwać radość istnienia. Coś, czego na co dzień nie dostrzegamy, nagle okazuje się piękne oraz ważne. Wystarczy tylko na chwilę się zatrzymać, by dowiedzieć się, jak trudno wyrazić słowami istotę tej rzeczy. Między pisarzem a detalami następuje pewien rodzaj przyciągania. Natomiast książka Knausgårda jest rodzajem kapitulacji w próbach wyrażenia słowami tego oczarowania.

Autor bierze pod lupę rzeczy takie jak jabłka, worki foliowe, czy gumy do żucia. Dowiadujemy się, że kiedy pisze, musi stale coś żuć. Nie byłby też sobą, gdyby nie łączył wysokiego z niskim. Pisze o Van Goghu, ale również o wargach sromowych, po zachwycie prozą Flauberta, będzie mowa o wymiocinach. Nie boi się wyrażać swoich myśli, ale tu występuje jako ojciec, przewodnik po świecie, który bywa piękny, ale też banalny, gdzie oprócz obserwowania pięknych zjawisk, trzeba zająć się odwszawianiem dzieci, czy własną gorączką.

W „Jesieni” Karl Ove Knausgård odsłania swoje drugie oblicze. Pokazuje siebie od strony refleksyjnej, nie brakuje mu empatii, określa swoją filozofię życiową. Co sądzi o świecie? Mówi, że życie jest warte każdej swojej minuty. Mimo cierpienia i banału, rzeczy niezwykle przyziemnych, wszędzie dostrzega jego urok. Ukazuje siebie, jako człowieka, który posiada wewnętrzne dziecko, ponieważ potrafi zatrzymać się nad każdą drobnostką. Zauważa szczegóły budowy osy, czy mrówki. Utrwala te chwile w słownych, poetyckich obrazach. Podejrzewam, że ta pochwała życia, rodzicielstwa i człowieczeństwa, nie każdemu przypadnie do gustu – ponieważ nie wszyscy posiadamy taką samą filozofię życiową. Czasem jednak warto się zatrzymać, by dostrzec piękno chwili, która zaraz przeminie oraz poczuć szczęście.

  1. Książka zwróciła moją uwagę z z racji wspaniałej okładki, która dosłownie hipnotyzuje! Cieszę się, że WL idzie za ciosem i zdecydowało się wydać kolejny cykl Knausgårda – dobrej literatury nigdy za wiele w naszym kraju. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się nabyć (i przeczytać!) którąś z książek, wchodzących w skład „Mojej walki” bądź „Czterech pór roku”,

    • Sama nie mogę doczekać się kolejnych części obu serii. Pewnie najszybciej spodziewać się można piątego tomu „Mojej walki”. Co do okładki i grafik wewnątrz „Jesieni” – są one autorstwa Vanessy Baird, współczesnej i bardzo popularnej artystki norweskiej.

    • Myślę, że byłby problem z tłumaczeniem przez jedną osobę „Mojej walki” i „Jesieni”. Pewnie dlatego Wydawnictwo Literackie zdecydowało się na dwie tłumaczki. Pierwszą serią zajęła się Iwona Zimnicka, a kolejnym cyklem Milena Skoczko.

  2. Pingback: „Zima” – Karl Ove Knåusgard | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *